Kosmetyki i akcesoria wyprodukowane przez polskie kosmetyczne bogerki i vlogerki - nowa jakość produktów?

Kosmetyki i akcesoria wyprodukowane przez polskie kosmetyczne bogerki i vlogerki - nowa jakość produktów?

Kto jak kto, ale wizażysta, osoba kochająca kosmetyki, zna się na nich najlepiej. Gdy wykonujesz makijaże profesjonalnie, jest to Twoja praca lub po prostu lubujesz się w makeupie i jest to Twoje hobby, wiesz czego oczekujesz po produktach do jego wykonania. Podobnie myślę jest w przypadku pielęgnacji. Zauważalnym trendem (nie wiem czy tak mogę nazwać to zjawisko, bo nie chcę by miało jakikolwiek negatywny wydźwięk) jest wypuszczanie na rynek przez blogerki i vlogerki kosmetyków lub  produktów z nimi powiązanych. Takie zjawisko jest dla mnie bardzo pozytywne, świadczy bowiem o przedsiębiorczości i zaradności, a także chęcią dzielenia się dobrą, czy ośmielę się napisać wysoką jakością. W końcu jak ktoś podpisuje się pod produktem imieniem i nazwiskiem, należy się spodziewać, że sam autor jest zadowolony z rezultatu. Tym bardziej zachęca to kupna i wypróbowania na własnej skórze. Sama z chęcią nabyłabym każdy z pokazanych poniżej produktów. Na dzień dzisiejszy mam w swojej kosmetyczce pędzel M Brush. Jestem zachwycona jego jakością i najchętniej chciałabym je wszystkie. Niestety jakość idzie z ceną, mało osób o tym pamięta. Nie można sprzedawać czegoś na granicy opłacalności, to jasne. Większość z tych rzeczy produkowana jest w ograniczonych ilościach i w dużej mierze tylko na rynek polski (z czego myślę, możemy być dumni).


Pędzle M Brush by Maxineczka

14 wysokiej jakości pędzli, ręcznie wykonanych w Japonii, ze starannie wyselekcjonowanego włosia kozy. Skuwki pozłacane są 24K złotem a całość zapakowana w elegancki kartonik. Dostępne są do kupienia tylko on-line w mintishop.pl. Posiadam jeden egzemplarz pędzla M Brush o numerze 03. Pisałam o nim już na blogu → Pedzel MBrush by Maxineczka numer 03.







Rzęsy 

Perfect Eyelashes to londyński salon kosmetyczny specjalizujący się w przedłużaniu rzęs. We współpracy z Katosu powstały modele sztucznych rzęs oraz pęsetka do ich nakładania, które dostaniecie w mintishop.pl




Karolina Matraszek
Współpraca z Affect

Instruktor Pro Make Up Academy. Make up artist w Affect Cosmetics, we współpracy z Karoliną powstała paleta do konturowania oraz paleta prasowanych cieni Naturally Matt.  Obie dostaniecie na stronie Affect Cosmetics oraz mintishop.





Sminko

Współzałożycielka sklepu sminko.pl z rzęsami z włosia syntetycznego. Aktualnie w sklepie można znaleźć również facecharty, terminarze oraz inne ciekawe akcesoria związane z wizażem.




GlamShop

Hania prowadzi sklep GlamShop, w którym znajdziemy kosmetyki i akcesoria zaprojektowane przez nią. Między innymi GlamBrush czyli pędzle do makijażu, GlamBox czyli paletki magnetyczne, GlamLash czyli sztuczne rzęsy oraz GlamShadows czyli cienie do powiek oraz wiele innych. Charakterystyczne dla Hani jest to, że wszystkie nazwy produktów są po polsku.




Sklep Aniela

W sklepie Anela dostępne są różnego rodzaju organizery na kosmetyki z tworzywa plexi. Znajdziemy organizer na pędzle, pomadki, lakiery lub przegródki do szuflad.




Anwen

Anwen swoją wiedzę na temat włosów prócz na blogu przelała również do książki, która napisała. Hitem jednak są maski do włosów, które opracowała dzieląc włosy w zależności od ich porowatości. Maski Anwen są dokupienia u niej w on-line sklepie. Stacjonarnie widziałam je np. w Drogerii Pigment.

Zachęcona i zaskoczona wspaniałą jakością pędzli Maxineczki, chętnie sprawdziłabym pozostałe "dzieci" naszych polskich twórców internetowych. Co prawda nie jestem mistrzem klejenia całych rzęs i wolę doczepiać kępki, to z chęcią sprawdziłabym jak wyglądają na oku rzęsy Katosu czy Zmalowanej. W Sminko zainteresowały mnie facecharty, ciekawa sprawa tak malować makijaż na papierze :) Matowa paleta Karoliny Matraszek ma tak piękne kolory, że tylko z rozsądku (portfelowego) hamuję się by zaraz jej nie zamówić na minti :D U Hani jestem ciekawa jej cieni i bardzo podobają mi się paletki na pojedyncze cienie. Pędzle też wyglądają niczego sobie. Organizer Anela na pędzle widzę u siebie - to, że pędzle są na widoku, ale nie kurzą się jest mega rozwiązaniem! A na koniec maska Anwen - ciągle się waham czy kupić ją do włosku nisko czy średnioporowatych :) Nie mogę się doczekać, aż ją wypróbuję.


Chciałabym jeszcze na koniec zaznaczyć, że blogerki zakładają również swoje własne sklepy internetowe. Wspominałam Wam o nich we wpisie → Gdzie zrobić zakupy kosmetyczne on-line.


Jestem ciekawa czy znacie jeszcze inne propozycje, prócz tych wymienionych przeze mnie w tym wpisie. Jeżeli tak, będzie mi bardzo miło, jeżeli się nimi ze mną podzielicie, zostawiając informację w komentarzu pod tym wpisem :)

Rossmannowy czas wyprzedaży 20-28 kwietnia 2017r. Miałam nic nie kupować, ale ostatecznie zakupy zrobione.

Rossmannowy czas wyprzedaży 20-28 kwietnia 2017r. Miałam nic nie kupować, ale ostatecznie zakupy zrobione.

Jak co roku Rossmann wystartował z wyprzedażą kosmetyków do makijażu -49%. Tak na prawdę to nie tylko kosmetyki kolorowe są na promocji, łapią się na nią również pomadki ochronne, odżywki do paznokci i rzęs. Do tego wszystkiego można załapać się na rabat -55% rejestrując się w Klubie Rossmann i kupując 3 różne produkty jednocześnie. To jednak pewnie Wszyscy już wiecie. W końcu promocja dobiega już końca i zakupy dawno zrobione. 

Miałam postanowienie, że nie będę szła do Rossmanna. Dlaczego? Teoretycznie mam zapas kosmetyków na długi czas ;) Pisząc bloga, mam jednak ochotę na wypróbowanie wielu kosmetyków, również właśnie tych drogeryjnych. Ogromnym minusem wyprzedaży i to tak na prawdę nie tylko Rossmannowych, chociaż mam wrażenie, że te są najbardziej popularne (wydaję mi się, że przez szeroki zasięg Rossmanna, który jest już praktycznie w każdym mieście i miasteczku) jest dostęp do pełnowymiarowych produktów. Chodzi mi dokładnie o to, że klient traktuje kosmetyk pełnowymiarowe, tak tu go nazwę, jak tester, mimo, że tester jest dostępny. Odkręca, smaruje się nim, a następnie odkłada na półkę (często w losowe miejsce) i zabiera produkt za nim, porzucając wymacany produkt. O tych i innych Rossmannowych wadach możecie przeczytać u MAZGOO - polecam przeczytać, kliknijcie TU.

Nadmienię tak jeszcze od siebie, że nie rozumiem dlaczego produkty pełnowymiarowe nie są zabezpieczone plombami lub nie są zapakowane tak jak choćby pomadki ochronne. Bodajże w USA tak właśnie są zabezpieczane kosmetyki i jest to moim zdaniem bardzo trafione.


Przechodząc do moich zakupów - miałam nie kupować a kupiłam. Porównując Rossmannowe promocyjne ceny kosmetyków a ceny tych samych produktów w drogeriach internetowych (Polecam zajrzeć na mój wpis Gdzie zrobić zakupy kosmetyczne on-line?) są praktycznie takie same. Wniosek z tego, że nie trzeba się denerwować i stresować, tylko na spokojnie, kiedy chcemy zrobić zakupy w internecie. To czemu weszłam do Rossmanna? Od niedawna są tam dostępne EOSy, które okazały się być również na promocji. No więc jak nie skorzystać? :D W standardowej cenie kosztują tam 24,99zł, korzystając z promocji -55% cena robi się już atrakcyjna i bardzo konkurencyjna. No właśnie, ale żeby była konkurencyjna to trzeba włożyć jeszcze 2 inne produkty do koszyka. Tak też się stało i wybrałam jeszcze pomadkę dla mamy i tusz L'oreal So Couture, który jest moim HITEM jeżeli chodzi o tusze do rzęs. 

Byłam w Rossmannie w Krakowie przy ulicy Kalwaryjskiej - polecam, bo bardzo miła obsługa. Na półce gdzie miały być EOSy - pustka. Nie dając za wygraną, podeszłam do Pani ekspedientki i zapytałam z nikłą nadzieją, czy może jednak nie ostał się gdzieś jakiś ostatni EOS. Panie z Panem ochroniarzem poszły na zaplecze i po dobrych kilku minutach przytaszczyły pudło z zapasami pomadkowymi. Przeglądnęły go przy mnie, ale niestety nie było. Nagle jedna z Pań powiedziała mi, że jeżeli bardzo mi na tym balsami zależy, to mają jedną sztukę w koszu z przecenami, bo ktoś uszkodził papierowe opakowanie. Oczywiście, że chciałam! I to jeszcze za 16,49zł z czego Pani powiedziała, że od tego też odliczy mi się -55%. A tu nagle Pan ochroniarz, że też znalazł EOSa :D I tak wyszłam z dwoma ;)


Miałam nic nie kupować, a w końcu widzicie, wyszłam z czterema rzeczami. Miałam zaoszczędzić, bo w końcu promocja, a z portfela znikło prawie 60zł. No cóż cieszę się oczywiście z zakupów, ale są to zapasy - zamrożone pieniądze jak to mówią. Jaki morał z tego? Odpowiedzcie sami! :)


Pudełko GoldenBox i nowe stoisko Golden Rose w Galerii Krakowskiej

Pudełko GoldenBox i nowe stoisko Golden Rose w Galerii Krakowskiej

W Krakowie powstało nowe miejsce z kosmetykami marki Golden Rose. Od prawie dwóch tygodni znajdziecie stoisko GR w Galerii Krakowskiej. Znajdziecie je na poziomie -1 zaraz obok schodów wejściowych przy Banku ING. Dojazd do Galerii jest bardzo dobry, w końcu znajduje się zaraz przy PKP i Dworcu Autobusowym, a w dodatku godziny otwarcia stosika są takie jak samej GK czyli od poniedziałku do soboty od 9-22 i w niedziele od 9 do 21. Także będąc przelotem w Krakowie, można będzie spokojnie zdążyć obadać kosmetyki Golden Rose :)

Nie mogłam być na otwarciu stoiska 8 kwietnia, a słyszałam, że było sporo atrakcji. Załapałam się jednak w niedzielę, gdy była jeszcze loteria. Polegała ona na tym, że każde zakupy za m.in. 25zł nagradzane były losem. Każdy los wygrywał - oczywiście kosmetyk Golden Rose. 

Miałam ten zaszczyt, że został dla mnie przygotowany specjalnie box z nowościami kosmetycznymi marki Golden Rose czyli GoldenBox :) Pudełko jest w ostatnio bardzo modnym minimalistycznym stylu. Dopracowane w każdym calu razem z odręcznie podpisaną karteczką.  W środku znalazłam 6 kosmetyków.








Tusz ma zwiększa ich objętość, maksymalnie je podkreśla i wydłuża. Duża i miękka szczoteczka o nowej strukturze unosi rzęsy, pięknie je rozdziela. Tusz łatwo się rozprowadza nie tworząc grudek i nie ścierając się. Długotrwała formuła w głębokim czarnym odcieniu podkreśli spojrzenie. 

Lash Primer, Baza pod tusz 9ml. Cena 14,90zł.

Baza pod tusz do rzęs została stworzona, aby zwiększyć objętość i długość rzęs przed nałożeniem tuszu. Formuła zawiera substancje aktywne: witaminę E, pochodne białka i prowitaminę B5 (Panthenol), które odżywiają, nawilżają i wzmacniają kondycję rzęs.

Sposób użycia: Nałożyć na rzęsy i od razu na to położyć tusz.






Paleta wysokiej jakości cieni do powiek pozwalających na wykonanie różnorodnego makijażu oczu. Specjalna formuła oraz jedwabiście gładka struktura sprawiają, że cienie długo utrzymują się na powiece i nie osypują się. Starannie dobrana kolorystyka umożliwia wybranie odpowiedniego do swojego typu urody zestawu.


Lip Marker - Pomadka w markerze kolor 102 2,5ml Cena 26,90zł

Pomadka do ust w markerze na bazie wody tworzy na ustach wyraziste wykończenie. Lip Marker rozprowadza się bardzo łatwo, wysycha w zaledwie kilka minut, a dodatkowo nie jest wyczuwalny na ustach. Dzięki długotrwałej formule utrzymuje się nawet do 12 godzin, a jednocześnie nie rozmazuje się i nie wysusza ust. Pomadka została wzbogacona o ekstrakt z aloesu i witaminy E. Specjalnie zaprojektowana końcówka pozwala na obrysowanie konturu ust, a także wypełnienie ich kolorem. Aby dodać ustom błysku można nałożyć dodatkowo pomadkę, błyszczyk lub balsam.



Kremowa rozświetlająca baza, która zwiększa trwałość cieni do powiek, zapobiegając ich rolowaniu i zbieraniu się w załamaniach powieki. Zastosowanie bazy sprawia, że kolor cieni staje się bardziej intensywny i nasycony.

Sposób użycia: Nanieść cienką warstwę na ruchomą powiekę. Odczekać 30 sekund. Nałożyć cień do powiek.



Lakiery stworzone specjalnie dla uzyskania maksymalnego efektu tęczy na paznokciach. Lakier wyróżnia nowa i ulepszona formuła oraz piękny holograficzny efekt. Można nakładać jedną lub dwie warstwy. Lakier do sztucznych paznokci.



Bazę pod tusz i tusz już testuję. Wcześniej miałam białą bazę pod tusz z KIKO, a kiedyś był taki tusz z dwoma końcówkami, chyba L'oreal i jakoś oba nie przypadły mi do gustu. Byłam więc sceptycznie nastawiona i do tej z Golden Rose, jednak po pierwszym użyciu pozytywnie mnie zaskoczyła i nadal jej używam pod tusz. Stosuje także marker do ust, pierwsze wrażenie to piękny kolor, ale dziwna formuła. Trwałość za to powalająca. Lakierem do paznokci pomalowałam wzornik i jest efekt wow. W najbliższym czasie pojawią się na pewno pełne recenzje produktów tu na blogu, muszę się jednak nimi jeszcze trochę pobawić :)



Byłyście już na stoisku Golden Rose w Galerii Krakowskiej?

Jestem ciekawa czy używałyście, któryś z zaprezentowanych kosmetyków  i jak się u Was sprawdza/sprawdził?

A może szczególnie ciekawi Was któryś z zaprezentowanych kosmetyków? Wtedy mogę zrecenzować go w pierwszej kolejności :)

Podkłady mineralne Lily Lolo SPF 15 - jak wybrać odpowiedni kolor dla siebie?

Podkłady mineralne Lily Lolo SPF 15 - jak wybrać odpowiedni kolor dla siebie?

Produkty mineralne są ostatnimi czasy bardzo popularne. Markę Lily Lolo poznałam już w zeszłym roku. Zainteresowały mnie ich podkłady mineralne, miałam jednak problem z doborem odpowiedniego odcienia do swojej cery. Nie były one dostępne nigdzie stacjonarnie by dobrać kolor podkładu "na żywo". Napisałam więc do Costasy, który jest przedstawicielem marki Lily Lolo w Polsce czy jest możliwość zobaczenia produktów by dobrać kolor podkładu. Pani Aleksandra pomogła określić mój typ mojej cery i tak trafił do mnie zestaw trzech mini wersji podkładów mineralnych i pędzel Baby Buki do ich aplikowania. W tym poście chciałabym Wam opowiedzieć jak dobrać kolor podkładu mineralnego, jak go nakładać i czy się one u mnie sprawdziły.



Zacznijmy jednak od początku - Czym jest podkład mineralny?
Podkłady Lily Lolo występują w jednej formule, są sypkie i dostępne są w aż 18 odcieniach! Z racji bardzo prostego składu nie mają podziału na podkład matujący, nawilżający itp. przez co podkłady Lily Lolo są odpowiednie dla każdego rodzaju skóry.

Składniki podkładu mineralnego Lily Lolo to:
  • mika (Mica) – to właśnie mice podkłady zawdzięczają swoją lekkość i jedwabistość,
  • tlenek cynku (Zink Oxide) – posiada właściwości antybakteryjne i kryjące,
  • dwutlenek tytanu (Titanium Dioxide) – tzw. biel tytanowa, ma działanie kryjące i jest naturalnym filtrem UV,
  • tlenki żelaza oraz ultramaryna – pigmenty mineralne.
Dzięki tak prostemu składowi kosmetyki mineralne są bezpieczne dla skóry. Kolejną ich zaletą jest fakt, że nigdy nie były i nie są testowane na zwierzętach na żadnym etapie produkcji. Znalazłam również informację, że minerały są wodoodporne. 


Dla kogo podkład mineralny?

W zasadzie dla każdego. Niezależnie od tego czy mamy skórę mieszaną, suchą, tłustą podkład mineralny może być stosowany w każdym przypadku. Jedyne co może różnić się odrobinę aplikacja.

Jest kilka sposobów aplikacji podkładu. Sposób aplikacji zależy również od rodzaju skóry. W przypadku skóry normalnej, mieszanej i tłustej, zaleca się klasyczną formę aplikacji, wykonując koliste ruchy przy użyciu pędzla kabuki. Czynność aplikacji podkładu powtarzamy kilkukrotnie, do uzyskania oczekiwanego efektu (zazwyczaj 3-4 cienkie warstwy).

W przypadku skóry suchej, naczyniowej, wrażliwej, skłonnej do podrażnień, najlepiej jest aplikować podkład mineralny pędzlem kabuki wykonując krótkie, posuwiste ruchy z góry na dół. Można również delikatnie stemplować skórę pędzlem. Dzięki takiej formie aplikacji nie podrażniamy skóry włosiem pędzla (pędzel typu kabuki posiada bardzo delikatne włosie syntetyczne wysokiej jakości), jak również nie powodujemy mikro-złuszczania suchego naskórka. W przypadku nanoszenia podkładu metodą "stemplowania" należy pamiętać o tym, że dzięki takiej aplikacji uzyskujemy większe krycie, dlatego należy uważać z ilością warstw oraz kosmetyku.

Popcorn/In The Buff/Barely Buff

Jak dobrać odpowiedni dla nas odcień podkładu mineralnego?

Przed przystąpieniem do wyboru podkładu mineralnego, przyjrzyj się swojej skórze twarzy w świetle dziennym. Pozwoli to na określenie jej dominujących tonów. Pomocne będzie także przyjrzenie się żyłkom po wewnętrznej stronie nadgarstków. Jeśli są niebieskie – wybieraj spośród różowych kolorytów, jeśli zielone – celuj w cieplejsze tony. 

Źródło
Kolor podkładu należy sprawdzać na linii żuchwy. Jeśli efekt jest zbyt szary – podkład jest zbyt jasny, jeśli jest pomarańczowy – zbyt ciemny.


Z powyższych informacji ustaliłam, że kolor moich żył jest w tonacji zielonej, a skóra na szyi faktycznie ma żółte tony. Kiedyś myślałam, że przez moje zaczerwienienia na policzkach moja cera ma raczej kolor różowy. Jednak zdecydowanie lepiej wygląda na niej podkład z żółtymi tonami. Przy odpowiednim dobranym odcieniu żółtego, idealnie stapia się on z kolorem szyi. 


Z kolei odcień skóry zależy już mocno od stopnia opalenia skóry. Najbardziej skłaniałam się do jasnego, ewentualnie średnio jasnego. Tak trafiły do mnie mini wersje następujących odcieni:
  • Popcorn - ciepły, średnio-jasny
  • In the Buff - neutralny, jasny/średnio-jasny
  • Barely Buff - neutralny, średnio-jasny


Jak aplikujemy podkład mineralny?

Podkład mineralny należy aplikować na dobrze nawilżoną skórę. Jeżeli krem nie nawilża odpowiednio naszej skóry, kosmetyki mineralne nie będą prezentowały się dobrze.  
Przy użyciu pędzla tupu Kabuki - na spodek jednorazowo wysypujemy niewielką ilość produktu. Następnie "wmasowujemy" produkt w pędzel w taki sposób, aby proszek zupełnie zniknął ze spodka oraz z pędzla. Jeżeli pędzel zanurzymy w kosmetyku i strzepniemy nadmiaru, nie zmieni to w zasadzie nic w kwestii pylenia. Najważniejszy punkt procesu nabierania produktu na pędzel to wmasowanie go do prawie całkowitego zniknięcia z pokrywki/spodka. Następnie opukujemy brzegiem pędzla o pokrywkę/spodek, aby to co zostało na włosiu spadło do pokrywki ( znikoma ilość).  Kolejny bardzo ważny krok to uderzenie podstawa pędzla o płaską powierzchnię, który sprawia, że kosmetyk osadza się głębiej we włosiu, dzięki czemu nie występuje problem pylenia kosmetyku. Pędzel kabuki jest idealnym do tego narzędziem. Zasada w przypadku podkładu mineralnego jest taka, że nanosimy kilka cienkich warstw, zamiast jednej grubej. Musimy zbudować oczekiwany stopień krycia.

Aplikacja przy pomocy gąbeczki - wysyp niewielką ilość podkładu na pokrywkę lub spodeczek, a następnie „wmasuj” podkład w gąbkę. Podkład nakładaj posuwistymi ruchami zaczynając od czoła i kierując się ku brodzie. Ta metoda aplikacji daje większe krycie, będzie więc idealna dla cery problematycznej, tłustej lub trądzikowej. 

Dla zwiększenia efektu możemy nałożyć podkład mineralny na wcześniej nałożony na skórę krem BB.


Po testach tych trzech odcieni doszłam do wniosku, że najlepiej "wtapia się" w moją skórę podkład o nazwie Popcorn. To jego kupiłam w pełnym opakowaniu (a tak po prawdzie to kupił mi go mąż ;) na urodziny). Dotychczas nakładam go pędzlem baby Kabuki z Lily Lolo lub dużym Kabuki, który dołączony był do pudru Vita Liberata. Polubiłam się z minerałami, wyglądają na twarzy bardzo naturalnie. Dobrze się mi z nimi pracuje, a sama aplikacja jest bardziej czasochłonna i uciążliwa niż aplikacja płynnych podkładów. Co prawda jesienią i zimą lubiłam na twarz nałożyć "ciężki" podkład np. z Clarinsa, tak już wiosną i latem lubię lekkie minerały. Często nakładam je kem BB. Bronzer, rozświetlacz i róż ładnie się rozprowadzają i utrzymują w ciągu dnia na podkładzie Lily Lolo. Nie tworzą się plamy i nie ma większych trudności z pracą z pędzlem.


Na koniec jeszcze informacje o dostępności i cenach produktów. 

Kosmetyki marki Lily Lolo stacjonarnie widziałam w Drogerii Pigment w Krakowie. On line dostaniecie je na stronie Costasy.pl oraz mintishop.pl.

Cena podkładu 10g w 40ml słoiczku z sitkiem to 81,90zł lub wersja mini produktu 0,75g to 10,90zł. Pędzel Super Kabuki to koszt 91,90zł a wersja Baby Buki 54,90zł.


Krem na dzień nawilżająco-ochronny BeautyOil - naturalny produkt polskiej marki

Krem na dzień nawilżająco-ochronny BeautyOil - naturalny produkt polskiej marki

BeautyOil to stosunkowo nowa polska marka kosmetyków naturalnych. W swojej ofercie mają jak na razie 4 kosmetyki - opisywany tutaj krem na dzień, krem na noc, który czeka u mnie w szafce na swoją kolej oraz krem pod oczy i olejek pielęgnujący. Może wydawać się, że jest to skromny asortyment. Jednak każdy produkt jest starannie komponowany i na pewno solidnie testowany. Myślę, że stopniowo marka będzie wypuszczać na rynek kolejne swoje produkty.

W tym poście skupię się na nawilżająco-ochronnym kremie na dzień. Dostaniecie go na stronie BeautyOil. 50 ml kremu kosztuje na stronie 38,50zł.



Skład: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, PrunusArmeniaca Kernel Oil, Coco Caprylate/Caprate, Glycerin, CetearylOlivate, Apricot Kernel Oil Polyglyceryl-4 Esters, SclerocaryaBirrea Seed Oil, SorbitanOlivate, Helianthus Annus Seed Oil, Tocopherol, Biosaccharide Gum-1, Cetearyl Alcohol, Sodium Hyaluronate, Rhizobian Gum, SolanumLycopersicum Fruit/Leaf/Stem Extract, Hydrogenated Olive Oil, OleaEuropaea Fruit Oil, OleaEuropaea Oil Unsaponifiables, Zea Mays Oil, SesamumIndicum Seed Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Xanthan Gum, Sodium Phytate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Citric Acid, Parfum


Krem zamknięty jest w opakowaniu typu airless, dzięki czemu opakowanie jest bardziej higieniczne niż zwykły słoik. Pompka dozuje produkt precyzyjnie i bez problemowo. Lubię tego typu rozwiązania, są bardzo praktyczne. Szata graficzna to zawsze kwestia gustu, dla mnie jest ono w tym przypadku estetyczne i nienachalne.


Konsystencja kremu jest zwarta, coś pomiędzy gęstym kremem i lekkim sorbetem. Kolor kremu jest odrobinę żółta, zapewne przez zawartość w składzie dobroczynnych olejów. Zapach jest praktycznie niewyczuwalny, jeżeli chcemy się go jednak doszukać określiłabym go na świeży i delikatny. Wchłania się na prawdę szybko, co jest w przypadku kremu na dzień bardzo pożądane. Nie trzeba długo czekać, by przystąpić do makijażu i oszczędzamy jakże cenne minuty o poranku. Skóra po używaniu kremu jest przyjemna w dotyku i odczuwalnie gładsza.


Podsumowując skład kremu obfituje w dobroczynne składniki m.in. olej marula, witaminę E. Cena do jakości jest tu bardzo korzystna. Wchłania się szybko i pozostawia skórę przyjemną w dotyku. Dodatkowo jest zamknięty w wygodne opakowanie z pompką. Jego wydajność jest zadowalająca i chętnie sięgnę po wersję na noc tego kremu.


Świece i tealighty polskiej marki Bispol - czy mogą konkurować z innymi świecowymi markami?

Świece i tealighty polskiej marki Bispol - czy mogą konkurować z innymi świecowymi markami?

Produkty marki Bispol dostałam do testów podczas Krakowskiego Spotkania Blogerek w Krakowie. Każda z nas dostała dwie świece w szkle Paradise Moment i Adrenaline, do tego 6 podgrzewaczy o tych samych zapachach oraz 4 duże podgrzewacze. Moje są w wersji Orange, a była jeszcze o ile dobrze pamiętam lawenda. Niestety nie mogę Wam podać opisu zapachu podanego przez producenta, nie zamieścił on takiego na opakowaniu, ani na stronie.


Wersja Adrenaline przed zapaleniem pachnie dość męsko, ale nie jest to duszący zapach. Powiedziałabym, że trzeba się chwilę nawąchać, żeby ten zapach do nas dotarł. Po odpaleniu świecy zapachu nie ma... Tealighty niestety podobnie nie pachną po odpaleniu.


Paradise Moment przed odpaleniem również jest ledwo wyczuwalny. Lekki, świeży zapach, który mogłabym palić by wypełnić nim całe mieszkanie. Po odpaleniu świecy niestety zapachu nie ma w ogóle. Podobnie tealighty również nie pachną.


Duże tealighty w wersji orange pachną mocno cytrusami. Na tyle mocno, że nie odważyłam się ich odpalić w mieszkaniu i zawiozłam mamie, żeby odpalić je w ogrodzie w sezonie komarowym ;) Myślę, że skutecznie je odstraszy tak ostry zapach.



Lubię jak w mieszkaniu ładnie pachnie. Mam kilka świec i wosków, chociaż świecomaniaczką nazwać się nie mogę. Niektóre świece prócz przyjemnego zapachu stanowią ozdobę, bo wyglądają jak małe dzieła sztuki. Widząc produkty marki Bispol pomyślałam, że będą one w stylu świec z IKEA - minimalistyczne, tanie i ładnie pachnące. I jak dwie pierwsze cechy może na upartego spełniają, tak z ostatnią się nie zgodzę. Albo pachną za mocno, albo w ogóle. Odpowiedź na pytanie postawione w tytule wpisu brzmi: nie mogą konkurować, przynajmniej jeszcze nie teraz. To niestety moje pierwsze i prawdopodobnie ostatnie spotkanie z tą marką.


Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger