Zapachy sierpnia :)

Zapachy sierpnia :)

Aaaaa dziś ostatni dzień sierpnia! Jutro już wrzesień, który kojarzy się z powrotem do szkoły, wrzosami, jesienią. Oczywiście, że jesień jest piękna! Tylko ta złota, ciepła - szare, zimne i mokre dni są okropne :/ Powróćmy jeszcze do lata, bo za oknem ponad 30 stopni i piękne słońce :) 

W tak gorące dni nie paliłam wosków często, jednak były wieczory kiedy miałam ochotę na jakiś ładny zapach w mieszkaniu. Xkeylimex podarowała mi kiedyś kilka kawałków wosków do wypróbowania, dziś będzie mini recenzja trzech z nich :)


Pierwszy z nich to Soft Blanket z Yankee Candle. Ćwiartkę tego wosku dostałam w woreczku strunowym i mimo, że był zamknięty to zapach był bardzo wyczuwalny. Przez dłuższy czas miałam włożony ten zapach (wosk w woreczku) włożony w szufladzie w komodzie ;) Zapach można opisać jako pięknie pachnące pranie, które suszyło się w ogrodzie na wsi :) Mogę go wąchać ciągle! Po zapaleniu w kominku zapach robi się mocniejszy, ale dalej jest bardzo przyjemny.
Kolejnym zapachem jest Beach Holiday z Yankee Candle. Piękny, delikatny zapach, wg mnie jest mniej mocny niż Soft Blanket, po rozpaleniu w kominku.  Idealny na letnie wieczory!


Ostatnim woskiem była kostka wosku WoodWick w wersju Fresh Flowers. Delikatny, świeży zapach, idealny na ciepłe dni. Nie miałam wcześniej wosków tej marki, ale nie mam im nic do zarzucenia :) Łatwiej je dzielić niż woski z Yankee Candle.


A jakie woski są waszymi faworytami w ciepłe dni? :)
Pielęgnacyjny zmywacz do paznokci w chusteczce Cleanic

Pielęgnacyjny zmywacz do paznokci w chusteczce Cleanic

Pierwszy raz ten produkt zobaczyłam w zapowiedzi pudełka JOYBox. Zaciekawiła mnie forma tego chusteczkowego zmywacza. Do tego brak acetonu i pielęgnacyjne olejki w składzie zapowiadały, że przy zmywaniu paznokci nie będzie śmierdzieć w całym domu. Kupiłam je w SuperParmie ostatnio, ale myślę, że są już dostępne i w innych drogeriach. Jeżeli jesteście ciekawi czy udało mi się chusteczką zmyć lakier - zapraszam dalej :)


Opis produktu:

Bezalkoholawa i bezacetonowa formuła pielęgnacyjnego zmywacza do paznokci w chusteczce Cleanic skutecznie zmywa lakier tradycyjny i winylowy. Pielęgnuje i natłuszcza paznokcie. Zawiera olejek migdałowy i witaminy E i F. Jedna chusteczka pielęgnacyjnego zmywacza do paznokci wystarcza do zmycia 10 paznokci pomalowanych ciemnym lakierem. Przyjemnie pachnie. Idealny do torebki, kieszeni czy kosmetyczki.

Skład: Dimethyl Glutarate, Dimethyl Succinate, Dimethyl Adipate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Polysorbate 20, Linoleic Acid, Parfum


W środku opakowania znajduje się 1 nasączona chusteczka. Cena to ok. 1,20zł za opakowanie.


Po otworzeniu opakowanie nie uderza nas zapach typowego zmywacza do paznokci. Mimo, że kupuję bezacetonowe zmywacze to często i one śmierdzą niemiłosiernie. Chusteczki natomiast miały na prawdę przyjemny zapach.

Całe nasączone są płynem przez co można przyłożyć obojętnie którą stroną do płytki paznokcia. Po lekkim przetarciu lakier schodzi z paznokcia. Przy pierwszym użyciu nie pomyślałam, że powinnam bardziej zaplanować użycie chusteczki na moich 10 paznokci. Ciekawa czy poradzi sobie w lakierem, zaczęłam zmywać od tzw. dupy strony ;) czyli od środka i to jeszcze złożonej chusteczki.


Udało mi się zmyć czerwono-różowy lakier z paznokci bez uciapania palców. Często mam tak, że zmywając czerwony lakier schodzi on z płytki paznokcia, ale za to zostaje na skórze dookoła paznokcia. Tutaj chusteczka poradziła sobie z tym.


Na dłoniach została jednak dziwna, tłusta warstwa - podejrzewam, że to m.in. olejki zawarte w składzie. Po zmyciu lakieru, konieczne jest umycie dłoni, bo są lepkie.



Tak wyglądała chusteczka po zmyciu paznokci z dwóch dłoni :)


Podsumowując jestem zadowolona z działania chusteczki. Poradziła sobie z lakierem szybko i bez większych problemów a do tego nie ma charakterystycznego zapachu zmywacza do paznokci. Na pewno jest to idealne rozwiązanie w podróży, kiedy nie chcemy ze sobą ciągać wielkiej butli zmywacza. Eliminuje to też problem ewentualnego rozlania się go w bagażu. Jedyne co to cena, teoretycznie 1 zł to nie dużo, ale w porównaniu z ceną zmywacza i krotnością jego użycia chusteczki wypadają dużo drożej. Aczkolwiek polecam wypróbować :)
Co wpadło do koszyka podczas Dni LifeStyle

Co wpadło do koszyka podczas Dni LifeStyle

Wczoraj pisałam o promocjach podczas Dni LifeStyle, dzisiaj chciałam pokazać na co się skusiłam. Pisałyście, że w sklepie było istne szaleństwo i nie dało się nic kupić. Mi udało się wyrwać do sklepu w godzinach dopołudniowych do Galerii Kazimierz w Krakowie. Super Pharm jest jeszcze przy Dworcu Głównym, ale tam to na pewno były tłumy ludzi, bo zawsze tak tam wygląda. Na szczęście w G. Kazimierz nie zastałam wielkich kolejek a produkty, które chciałam były na półkach. 


Skorzystałam z promocji -50% na serię Dove i kupiłam mój ulubiony szampon Nourishing oil care oraz Pure Care Dry Oil, którego jeszcze nie miałam. Każdy kosztował 10zł przy okazaniu karty LifeStyle. Jestem ciekawa czy Pure Care się sprawdzi.


Promocja - 50% dotyczyła też marki Biosilk. Kupiłam jedwab w płynie, kosztował 2,74zł. Dodatkowo do koszyka trafił Bioelexire Argan Oil tu już bez promocji, ale kosztował 3,49zł. Ciekawa jestem też zmywacza z Cleanic - za jedną chusteczkę zapłaciłam 1,29zł. Ma być w podstawie JoyBoxa - swoją drogą przypominam, że o 15 będzie można zamówić box. Sama jeszcze nie wiem czy zamówię, ale zmywacz chętnie przetestuję i dam Wam znać :)


Ostatnim produktem jest perfum Giorgio Armani Code. Mój wymarzony perfum! W końcu się na niego zdecydowałam :) Gdy byłam w perfumeriach zawsze go wąchałam, psikałam sobie na nadgarstek i sprawdzałam jak zapach zachowuje się po kilku godzinach. Gdy zobaczyłam, że jest promocja -100zł na perfumy, sprawdziłam wszystkie możliwe ceny tego zapachu. Cena za 50ml w SuperPharmie to 309,99zł, korzystając z promocji zapłaciłam 209,99zł. Na stronie iperfumy ta pojemność wynosiła ok 200zł, ale doliczając koszty przesyłki no i oczywiście oczekiwanie na paczkę, wolałam kupić stacjonarnie :)


Bardzo podoba mi się flakon perfum :)


Opis zapachu: ARMANI CODE to kompozycja z dominacją nut kwiatu pomarańczy, które otulają zapach śródziemnomorską aurą różnorodności. Świeżość kwiatu pomarańczy podkreślają skórki dwóch rodzajów gorzkich pomarańczy oddających włoską radość życia. Tłem dla nuty centralnej jest połączenie wyjątkowej elegancji pochodzącego z Tunezji kwiatu pomarańczy oraz finezji kobiecej aury wyszukanego indyjskiego jaśminu sambac. Wanilia z Madagaskaru oraz akord miodowy sprawiają, że doświadczenie nuty bazowej staje niezapomnianym przeżyciem.


SuperPharm dni LifeStyle 25-26.08

Od wczoraj 25 sierpnia do dzisiaj trwają w Super-Pharm promocje LifeStyle. LifeStyle to karta lojalnościowa sklepu (apteki?), którą można wyrobić w sklepie. Każde wydane 5zł w sklepie wymienialny jest na 1 punkt, który zbieramy na swoim koncie. Punktami można zapłacić za produkty lu dopłacić nimi za zakupy. Wszystkie szczegóły są opisane na stronie http://www.superpharm.pl/.

Długo wzbraniałam się przed wyrobieniem karty. Spytacie dlaczego - otóż to kolejna pokusa do wydawania pieniędzy :P Po co więc założyłam teraz? Dni Life Style okazały się obfitujące w promocje na produkty, które miałam kupić a żeby skorzystać ze zniżek musiałam taką kartę posiadać. 

Na początku dla tych co nie wiedzą o promocjach wklejam te najważniejsze (po resztę odsyłam na stronę).




Moje zakupy zaprezentuję w osobnym wpisie jutro :)

Skusiłyście się na promocję w SuperPharm? :)

Yankee Candle Car Jar - Pink Sands

Yankee Candle Car Jar - Pink Sands

W weekend miałam przejażdżkę przez Polskę z Krakowa przez Wrocław do Poznania i z powrotem do Krakowa :) Przechodząc przez centrum Wrocławia weszłam do sklepu, gdzie znajdowały się świeczki i woski Yankee Candle. Znalazłam tam też zapachy do samochodu - gdy zobaczyłam wersję Pink Sands od razu wzięłam. Nie widziałam jej w żadnym sklepie internetowym ani stacjonarnym. Wosk pachnie pięknie, więc mam nadzieję, że w samochodzie sprawdzi się dobrze :)


Wyczuwalne nuty to cytrusy, słodkie kwiaty i wanilia.



Znacie zapach Pink Sands? :)
Denko Lipiec 2015

Denko Lipiec 2015

Post miał być na początku miesiąca, nie udało się. Nie wiem jak u Was, ale u mnie upały nie pomagały by siąść i pisać posty przy komputerze. W końcu się zebrałam i jest lista pustaków ;) Jestem zadowolona, bo chyba jedno z większych denek w moim wykonaniu! Łazienka zrobiła się trochę luźniejsza ;)




Od zeszłego denka postanowiłam wziąć się za zużywanie próbek. Duża ilość wyjazdów pomogła mi w tym. Do tego próbki to idealna sprawa do sprawdzenia danego kosmetyku - czy odpowiada nam skład, zapach, konsystencja. Już wiem, że nie kupię z Ziai kremu z serii liście manuka, ponieważ dostałam po niej wysypki :/ Nie była to wielka reakcja uczuleniowa, bo nie było zaczerwienienia, ale jak dotknęłam skóry twarzy to czuć było coś w rodzaju kaszki - grudek na twarzy.


1. Krem do rąk Ziaja z proteinami kaszmiru i masłem shea.  Bardzo przyzwoity krem, zapach był przyjemny a cena to coś koło 3zł, więc pewnie jeszcze kupię, żeby był w domu.

2. Mydło do rąk Balea o zapachu truskawek. Zapach truskawek nie był tak intensywny jak myślałam, ale jako mydło spisało się dobrze. Pewnie nabędę inną wersję zapachową.


3. Szampon Dove do włosów suchych i zniszczonych. Moje ulubiona wersja szamponu Dove, już mam nowe opakowanie :)

4. Olejek orientalny Marion olej macadamia, ylang-ylang. Bardzo lubię olejki do włosów z Marion, kupiłam już następną wersję tym razem z olej jojoba, słonecznik.

5. Maskę do włosów L`biotica, Biovax w wersji Orchid. Pisałam już recenzję KLIK.


6. Plastry oczyszczające nos z zieloną herbatą Marion. Kupiłam je po raz pierwszy i stwierdzam, że wolę tą klasyczna wersję tych plastrów.

7. Bio- żel pod oczy i na powieki ze świetlikiem. Nie jestem z niego zadowolona, nie kupię ponownie.

8. Mleczko nagietkowe Ziaja. Moje ulubione mleczko z Ziaji do demakijażu. Na razie muszę zużyć zapasy, ale chętnie kupię ponownie.

9. Żel myjący do twarzy Biolaven. Opisałam go w poście: mój ulubiony produkt Sylveco.


10. Serum antycellulitowe M-Cellu Slim Murier. Jego recenzję można znaleźć w poście TU.

11. Żel pod prysznic Balea o zapachu Paradise Beach. Świetny zapach, dobrze się pieni i do tego cena zaskakująco niska! Szkoda tylko, że jest to edycja limitowana. 
Wakacyjny Konkurs - Wyniki :)

Wakacyjny Konkurs - Wyniki :)

Wyniki miały być wczoraj, nie zdążyłam - przepraszam! W każdym razie już udało mi się przebrnąć przez wszystkie zgłoszenia. Dziękuje za wzięcie udziału :)

  
Dla przypomnienia nagrodą były pomadka Balea Candy Queen oraz Ebelin Silikonowa myjka masująco-peelingująca.




Nagroda wędruje do: Make-up-land!

Proszę o maila z danymi do wysyłki :)


Jestem ciekawa czy byłybyście zainteresowane kolejnym konkursem, gdzie nagrodą byłyby produkty z Drogerii DM? :)
Body Club Lip Balm Banana Touch

Body Club Lip Balm Banana Touch

Bardzo lubię zapach bananowy :) Owocowe zapachy, które przypominają nam lato lubi chyba każdy. Będąc ostatnio w Rossmannie zobaczyłam nowość na półce - bananowy balsam do ust. Przypomina kultowy EOS zobaczymy czy mu dorówna - zapraszam dalej na recenzje :)


Na opakowaniu możemy przeczytać:
Balsam ochronny do ust o kuszącym smaku banana, to obowiązkowy kosmetyk do każdej torebki. Przyjemna w aplikacji bogata formuła zawiera m. in.: masło Shea, skwalan, olej Jojoba, ekstrakt z owoców banana i witaminę E. Balsam chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, przynosi ulgę wysuszonym, spierzchniętym ustom i pomaga utrzymać optymalny poziom nawilżenia, dzięki czemu usta odzyskują objętość, miękkość i aksamitną gładkość.



Skład: Beeswax, Candelilla Cera, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax, Squalane, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Tocopheryl Acetate, Musa Nana (Banana) Fruit Extract, Flavor, CI 77492.



Opakowanie zawiera 7g produktu - cena 11,99zł


Moja opinia:

Skład - nie jestem mistrzem czytania składu, ale na pierwszy rzut oka widać, że podstawowe składniki są naturalnymi - wosk pszczeli, Candelilla Cera czyli wosk pozyskiwany z liści wilczomlecza meksykańskiego. Zaliczany do najbardziej błyszczących wosków. Natłuszcza, wygładza, odżywia, rozpuszcza się w wodzie. Shea Butter. Nie zauważyłam tutaj nic strasznego, jeżeli się mylę, poprawcie mnie :)

Opakowanie - przypomina EOS, jednak jest podstawa jest ścięta i po położeniu opakowanie jest nachylone. W tym wypadku bardziej podoba mi się opakowanie EOSa, który po położeniu nie jest nachylone. Zakrętka jest na gwint, tak jak w przypadku EOSa, więc w torebce się nie odkręci. Nie ma graweru firmy, ani daty produkcji - nawet na opakowaniu z którego wyjmujemy balsam!


Zapach - po otwarciu czuć piękny zapach dojrzałych bananów. Dla porównania zapach ten jest mniej intensywny, niż po otwarciu maski do włosów Kallos - oczywiście mam tu na myśli tej o zapachu bananów :) Rozczarowaniem jest to, że na ustach zapachu bananów już nie czuję.

Konsystencja - balsam ma lekko żółtą barwę. Mimo strasznych upałów, które teraz panują - ponad 30stopni, konsystencja dalej jest zwarta i nie topi się. Łatwo nakłada się na usta, pozostawia tłustą warstwę, która w smaku jest obojętna. Najważniejsze dla mnie, że nie ma chemicznego posmaku.


Podsumowując: Najbardziej zawiodłam się tym, że na ustach nie czuję już zapachu banana. Jednak po odkręceniu nakrętki można się inhalować bananowym zapachem :) Jestem zadowolona z działania nawilżającego pomadki i z tego, że nie topi się w czasie upałów i mogę ją nosić w torebce (bez strachu, że się stopi i odkręci) Co do opakowania, to przypomina EOS, jednak nie podoba mi się to ścięcie. Co do centy to jest o połowę tańsza od jajeczek EOS - według mnie jednak warto wypróbować :)


Znacie ten balsam do ust? :)

Jakie inne balsamy do ust/pomadki (szczególnie bananowe) znacie i polecacie? :) :)
Malowanie paznokci - pretekst, żeby włączyć serial ;)

Malowanie paznokci - pretekst, żeby włączyć serial ;)

Chyba każda/y z nas ma swój ulubiony serial. Często jest ich kilka lub gdy kończy się jeden, szukamy następnego i to on jest naszym faworytem. Seriale wciągają i to bardzo! Z utęsknieniem czeka się na nowy sezon, na kolejny odcinek. Zawsze znajdzie się jakiś pretekst do obejrzenia odcinka. A to jesteśmy zmęczeni i nie chce nam się nic. Czasem przy prasowaniu lub właśnie malowaniu paznokci można obejrzeć serial bez wyrzutów sumienia, że się czas marnuje :)

Przygotowałam zestawienie 10 seriali, które obejrzałam/oglądam i Wam polecam :)

1. Friends

Źródło: Filmweb
Mój faworyt w śród seriali, mogę oglądać go na okrągło :) Kultowy serial, który emitowany był przez 10 lat pokazujący perypetie grupy przyjaciół mieszkających w Nowym Jorku. Dostępnych jest 10 sezonów, odcinek ma ok 20minut. Idealny do ćwiczenia angielskiego ;)


2. IT Crowd

Źródło: Filmweb
Również mój faworyt! Uwielbiam Mossa, Roya i Jen :) Nie chce za dużo zdradzać. Wyemitowano 4 sezony, odcinek ma ok 20 minut. Polecam również do osłuchania się z brytyjskim akcentem :)


3. The Big Bang Theory 

Źródło: Filmweb
Emisja serialu zaczęła się 2007 roku i dotychczas wyemitowano 8 sezonów, 9 zacząć ma się we wrześniu. Dla Leonarda i Sheldona nie ma tajemnic w naukach ścisłych czy grach komputerowych. W relacjach damsko-męskich nie radzą sobie w ogóle. Polecam serial, osobiści uwielbiam teksty Sheldona i jego sławne Bazinga! :)


4. House
Źródło: Filmweb
Serial liczy 8 sezonów z odcinkami 45minutowymi. Dla mnie początkowe odcinki były extra, jednak czym dalej tym gorzej. Szczerze nie obejrzałam ostatniego sezonu, bo mnie już nudził. Nie mniej jednak polecam, chociaż pewnie większość dawno już obejrzała :)


5. Lie to me
Źródło: Filmweb

Serial oglądałam głównie Tima Rotha, który wcielił się w Dr Cala Lightmana, naukowa behawiorysta, eksperta w dziedzinie wykrywania kłamstwa. Pomaga zarówno FBI, policji, kancelariom prawniczym, korporacjom jak i osobom prywatnym. Ciekawy serial, 3 sezony, odcinek 45 minutowy.

6. MrRobot
Źródło: Filmweb
Pamiętacie stary film Hakerzy z Angeliną Jolie? Mr Robot również jest o hakerach, tyle, że jest na wyższym poziomie :) Ciekawie pokazuje jakie czyhają na nas zagrożenia w sieci, jak jesteśmy uzależnieni od internetu. W zapowiedzi są 2 sezony, aktualnie wyemitowano 6 odcinków - jeden odcinek trwa aż godzinę.


7. Californiacation
Źródło: Filmweb
Californication jest chyba jednym z najbardziej kontrowersyjnych a zarazem rozpoznawalnych seriali. Swoją popularność zawdzięcza głównie pojawiającym się bezpośrednim scenom erotycznym, a także dużej ilości przekleństw. Kręcony jest w słonecznym LA, gdzie pełno roznegliżowanych dziewczyn ;) Nakręcono 7 sezonów a pojedynczy odcinek trwa 30minut.


8. Ray Donovan
Źródło: Filmweb
Akcja serialu rozgrywa się w LA, tytułowy Ray zajmuje się rozwiązywaniem problemów znanych i bogatych ludzi. Często pomaga mu w tym np. kij bejsbolowy ;) Właśnie emitowany jest 3 sezon serialu.


9. Prison Break
Źródło: Filmweb
Tu mogę chyba napisać, że jest to kultowy serial. Moim jednak zdaniem powinien zakończyć się po 1 no dobra 2 sezonie. Sezonów było 4 plus chyba jeszcze film, w więzieniu byli już chyba wszyscy i cała akcja była już mocna nagięta. Nie mniej jednak dla Wentwortha Millera serial wart jest obejrzenia ;)


10. 2 broke girls
Źródło: Filmweb
10 zamykają 2 spłukane dziewczyny :) Serial opowiada historię dwóch młodych kobiet, które przez splot dziwnych wydarzeń zaczynają razem pracować i mieszkać. Max jest dziewczyną pochodzącą z ubogiej rodziny, aby się utrzymać, pracuje na dwa etaty. Świat Caroline, wychowanej w najbogatszej dzielnicy Nowego Jorku, rozsypuje się jak domek z kart, kiedy jej ojciec trafia do więzienia. 5 sezonów, odcinek trwa ok 20 minut.



Jestem ciekawa czy znacie i oglądacie/oglądaliście, któreś z powyższych tytułów :)

A może polecicie jeszcze jakiś dobry serial? :)

Co aktualnie oglądacie? ;)
Zakupy w Drogerii Pigment + parę nowości :)

Zakupy w Drogerii Pigment + parę nowości :)

Aaaa już sierpień! Kiedy to się stało? :P Już ponad pół roku minęło odkąd założyłam ten blog :) Ostatnio mniej czasu mam na zaglądanie tutaj. Jednak nie znaczy to, że nie będę tutaj zaglądać :) 

Przechodząc już do tematu postu, to dzisiaj chciałam zachwalić dziewczynom z Krakowa i okolic drogerię Jasmin, która na ul. Długiej nosi też nazwę Pigment - nie mnie pytajcie, dlaczego ona ma dwie nazwy ;) W każdym razie, asortyment w niej jest przeogromny, co wiąże się z tym, że w środku jest bardzo ciasno. Nie mniej jednak da się przeciskać pomiędzy regałami, na których półki, aż uginają się od ciężaru. Znajdziemy tam takie marki jak Sleek, MUR, TheBalm, Gosh, EOS Annabelle Minerals, Semilac, Golden Rose, Hakuro, Zoeva, Kallos, Sylveco i wiele innych. Gdy wchodzę do środka dostaję oczopląsu i najchętniej powrzucałabym wszystko do koszyka ;)

Skusiłam się jednak na parę rzeczy.


Lekki krem rokitnikowy z Sylveco, chodził za mną długo, był nawet na liście zakupowej :) Akurat był na promocji i z ceny 28,99zł był przeceniony na 21,99zł. Zastanawiałam się nad kremem brzozowo-rokitnikowym, jednak wolałam krem z pompką niż w słoiczku.

Olejki Marion bardzo lubię, akurat mi się skończył, więc wzięłam wersję Olej Jojoba i Słonecznik - nie miała jej jeszcze. Na wszystkie oleje do włosów była promocja -20%.

Gumka invisibobble - moją gdzieś zapodziałam. W Pigmencie można kupować na sztuki, cena to chyba 4,50zł.

Plastry na nos Marion, nie miałam jeszcze wersji z Zieloną Herbatą.

Pędzel Hakuro H85 - idealny do nakładania pudru na brwi.

Gratis dostałam próbkę kremu Biolaven



Od koleżanki dostałam ostatnio krem do ciała z Aloesem, który przywiozła z wakacji :)

 
 Szkoda tylko, że w składzie wyciąg z aloesu jest pod koniec :/ Krem wypróbowałam, ma ładny zapach i nawilża skórę. Jest napisane, że można stosować do twarzy, ja jednak ograniczyłam się do nóg i ramion :)

 

Robiąc zakupy w Biedronce, znalazłam przy kasie położony piękny przepiśnik do przetworów. Mam taki do zapisywania przepisów, jednak nie mogłam przejść obojętnie obok tak pięknego zeszytu do zapisywania przetworów :) Kosztował coś koło 14zł.




A na koniec jeszcze srebrna bransoletka, którą kupiłam od FIAD :) Były jeszcze dostępne pozłacane i inne hmm jakby to nazwać - zawieszki? Jednak ta podobała mi się najbardziej. 



Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger