Którym lakierem pomalować dziś paznokcie? Jak sobie ułatwić wybór :)

Którym lakierem pomalować dziś paznokcie? Jak sobie ułatwić wybór :)

Wiem, ilość lakierów, które posiadam nie jest imponująca ;) Na swoje usprawiedliwienie do niedawna w pracy nie mogłam mieć pomalowanych paznokci. Nie zmienia to faktu, że nawet przy kilku lakierach można mieć problem z wyborem koloru na jaki chce się pomalować swoje paznokcie.

Ostatnio robiąc zakupy na allegro zauważyłam, że sprzedający u którego kupowałam w swojej ofercie ma wzorniki do lakierów. Koszt pojedynczego to ok. 2zł. Wzięłam jeden na próbę i pomalowałam każdy "paznokieć" wzornika na inny kolor. Tak oto powstał wzornik z moimi lakierami :) DO wyboru były dwa wzorniki - bezbarwny, który mam oraz mleczny. 


Zamiast wyciągać całe pudło i szukać, przebierać, którym lakierem chce pomalować w danej chwili paznokci, wyciągam wzornik i mam od razu podgląd na kolory :) W przypadku kiedy nie mam wielu lakierów, nie numerowałam płytek, bo wiem który kolor odpowiada danemu lakierowi. Jeżeli macie setki lakierów to na pewno przyda się oznaczenie kolorów numerami.


Widzicie cztery puste miejsca, właśnie się zastanawiam jakich odcieni lakierów potrzebuję do zapełnienia swojego wzornika. Może więcej zieleni? Nie mam brązów, fiolet jest jeden z KIKO. Kolory jesienne na pewno się przydadzą w tej palecie barw :) Trudno mi jest uchwycić kolor czerwony i różowy, żeby odzwierciedlić ich prawdziwy odcień. Niestety jest troszkę przekłamany, ale na prawdę się starałam!




Co myślicie o takim wzorniku? :)
Żele pod prysznic Balea mogą być też płynem do kąpieli?

Żele pod prysznic Balea mogą być też płynem do kąpieli?

Otóż odpowiedź na to pytanie brzmi tak :) Odkryłam to niedawno, gdy do wanny pełnej wody wpadł mi otwarty żel do kąpieli i pojawiła się piana. Miałam wtedy użyć kuli do kąpieli, ale gdy zobaczyłam, co zrobił żel, dolałam go więcej i miałam pachnącą wannę pełną piany :) Cena żelu w czeskim DM to ok. 25 koron czyli jakieś 4zł.

Byłam ostatnio właśnie w Drogerii DM i dokupiłam żele w wersji Tropical Sunshine, Vanille&Cocas i Paradise Beach. Cabana Dream niedawno zedenkowałam.


Wersja Vanille&Cocos bardzo mi się podoba, chociaż czytałam sceptyczne opinie o tym produkcie. Co prawda bardziej wyczuwam kokos niż wanilię to zapach mi odpowiada.


Spodziewałam się mocnego uderzenia owoców, jednak zapach Cabana Dream jest stonowany i delikatny. Nie stał się moim ulubieńcem, ale też nie było tak, że się z nim męczyłam. Po prostu są lepsze wersje zapachowe.


Jak na razie moim faworytem jest Paradise Beach! Bardzo ubolewam, że jest to edycja limitowana, muszę zaopatrzyć się w kilka zapasowych opakowań ;)


Tropical Sunshine ma przyjemny zapach a czy mogę o nim powiedzieć coś więcej. Na pewno podoba mi się bardziej niż Cabana Dream. Jednak z zapachami jest tak, że każdemu podoba się coś innego. Myślę, że w żelach Balea na pewno każdy znajdzie swojego ulubieńca zapachowego :)


Chciałam również przypomnieć o zaktualizowanym poście Boxy subskrypcyjne z kosmetykami  dostępne w Polsce. Pojawił się tam zagraniczny box, który deklaruje bezpłatną wysyłkę międzynarodową. Dajcie znać czy Wam się podoba, jeżeli będziecie zainteresowane to mam dla Was kod zniżkowy :) Poza tym dodałam opis kilku nowych polskich boxów - Zapraszam do lektury! :)
My Little Box - My Little Fashion Box Wrzesień 2015

My Little Box - My Little Fashion Box Wrzesień 2015

Miałam w planach zamówić tylko jedno pudełko My Little Box, wersję sierpniową, która opisałam tu. Subskrypcja jednak nie anulowała się poprawnie, co zaowocowało jeszcze jednym pudełkiem. Mogłam złożyć reklamację, jednak postanowiłam, że tego nie zrobię - widocznie tak miało być ;) Dzięki temu mogę Wam przestawić My Little Fashion Box!


Jak w każdym pudełku My Little Box, wszystko przewiązane jest uroczą wstążką.



Podczas naszego wyjazdu do Londynu zaczął się Fashion Week, pewnie ma to związek z tematem pudełka :) Opiszę to bardziej szczegółowo w następnym poście.




Magazyn MLB również jak w poprzedniej edycji jest w formacie posteru.


W tej edycji w pudełku znalazłam apaszkę. Widziałam, że dostępny był też wzór niebieski. Na stronie www.mylittlecorner.fr szalik można kupić za 24€.




Dodatkowo znalazłam set samoprzylepnych naklejek do paznokci od Alfa-K cena ok. 10€. Nie używałam jeszcze takiego gadżetu, ale na paznokciowych blogach widziałam, że dziewczyny wyczarowują cuda z nimi. Zobaczymy czy sobie poradzę :)



Na dnie standardowo kosmetyki zapakowane w uroczy woreczek.


Pierwszym kosmetykiem jest krem BB Hydrane La Roche Posay z filtrem SPF20. Produkt pełnowymiarowy 40ml w cenie 15£, dostałam wersję Light.



Kolejnym produktem jest Kerastase K Forme Fatale, to bardzo silny żel do stylizacji najbardziej wymagających fryzur. Żel zawiera dodatkowo właściwości chroniące włosy przed wysoką temperaturą urządzeń termicznych. Dostałam kosmetyk o pojemności 50ml, produkt pełnowymiarowy wynosi 125ml o kosztuje 19,50£.


Ostatnim produktem jest matowa pomadka do ust w pięknym czerwonym odcieniu. Jest bardzo trwała, wręcz nie da się jej usunąć bez pomocy płynu micelarnego. Cena na www.mylittlecorner.fr to 22€.


W pudełku pojawiła się również miniatura likieru z gorzkich pomarańczy marki Cointreau. Niestety nie dostałam jej, ponieważ nie wiedzieli ile mam lat. Pisałam do Biura Obsługi Klienta, tak jak większość dziewczyn, które nie dostały likieru - niestety w odpowiedzi dostałam właśnie wytłumaczenie, że nie mam podanego wieku w profilu (na prawdę, nie widzę tego miejsca do wypełnienia) a nie mają więcej likierów, żeby dosłać :( Z dodatkowym produktem - alkoholem to pudełko byłoby o wiele ciekawsze ;)


Na koniec dołączone karteczki z szczegółowym opisem produktów.






Jak Wam się podoba wrześniowa edycja My Little Box? :)


Na co skusiłam się w LUSHu?

Na co skusiłam się w LUSHu?

Wczoraj byliście ze mną w LUSHu, dziś pora pokazać co z niego wyniosłam ;) Wybór był baaardzo trudny...nie mogłam wykupić całego sklepu, co najchętniej bym uczyniła. Po pierwsze rozmiar walizki na to nie pozwalał a po drugie finanse. Ustaliłam jednak jeszcze przed wejściem do LUSHa, że bardzo chciałabym wypróbować ich sławne kule do kąpieli. Ciekawiły mnie szampony w kostce, maseczki oraz wiadomo produkty do ust.


W końcu zdecydowałam się na 3 rzeczy. Powiem Wam, że torebka pachnie tak mocno i wszystko wokół - nie da się tego opisać :)



Pierwsza rzecz to peeling do ust o smaku i zapachu Bubblegum. Były jeszcze dostępne smaki miętowy i popcorn. Jednak bestseller najbardziej przypadł mi do gustu (oczywiście najchętniej wzięłabym wszystkie :D) Peeling pachnie nieziemsko, świetnie ściera naskórek i do tego jest słodziutki :)




25g to pokaźna ilość, ale jego data przydatności na szczęście jest dość długa.




Wybrałam również dwie kule do kąpieli. Wybór był na prawdę ciężki, postawiłam jednak na klasyki Lusha. Poniżej to Avobath czyli awokadowa kula do kąpieli. W składzie znajduje się olejek trawy cytrynowej i to on dominuje w zapachu. Znalazłam opis składu dla ciekawych na amerykańskiej stronie Lusha - KLIK.




Drugim produktem The Comforter czyli nie kula a kostka do kąpieli o zapachu czarnej porzeczki, która się pieni i barwi wodę na różowy kolor. Również jest bestsellerem Lusha, więcej możecie poczytać Tu. W transporcie kostka troszkę się połamała, ale nie przeszkadza mi to.




Na koniec jeszcze paragon z cenami, sama szukałam takich informacji, więc może komuś się przyda :)



Na pewno dam znać po wypróbowaniu kul co o nich sądzę :) Na razie są w łazience i tak pięknie pachną, że nie potrzebne są żadne odświeżacze czy świeczki! Aż żal zużywać ;)

Jestem ciekawa co jeszcze polecacie z Lusha? Co warto wypróbować? :)
LUSH! Zabieram Was do salonu w Londynie.

LUSH! Zabieram Was do salonu w Londynie.

LUSH...co to za miejsce a jak tam pachnie! Obowiązkowo wpisałam to miejsce na listę do odwiedzenia podczas pobytu w Londynie. Oczywiście chłopaki strasznie marudzili kiedy weszli ze mną do środka, ale przetrwali i mogłam się porządnie rozejrzeć, zrobić zakupy i zdjęcia dla Was. 

Trzy pierwsze zdjęcia zrobiłam lustrzanką, jednak w sklepie głupio było mi być szaloną kobitą z aparatem i resztę zrobiłam telefonem. W środku jest dość ciemno z punktowym światłem, dlatego nie są to zdjęcia najlepszej jakości. Wydaje mi się jednak, że pozwolą Wam rozeznać się jak wygląda i jaki jest asortyment w środku :)

Gdyby ktoś nie wiedział to LUSH to marka kosmetyków naturalnych, które robione są ręcznie właśnie w UK. Nie są testowane na zwierzętach, pochodzenia są tylko roślinnego, ekologiczne a i co najważniejsze są bez konserwantów, świeże. Maseczki należy np. przechowywać w lodówce. Po więcej informacji zapraszam na stronę www.lush.co.uk.
 

Zapraszam Was na wycieczkę do kosmetyczno - zapachowego raju :) Dodam tylko od siebie, że w środku jest bardzo dużo obsługi ubranych w czarne fartuszki z napisem LUSH. Wszyscy są BARDZO mili i pomocni (tak na prawdę to jedyne miejsce w Londynie, gdzie mogłam porozmawiać po angielsku - o tym jednak będzie w osobnym poście). Gdy powiedziałam, że jestem tu pierwszy raz i chciałam się wpierw rozejrzeć to uśmiechnięta pani powiedziała, że oczywiście i że gdybym miała jakiekolwiek pytania to mam podejść do kogoś z fartuszku, bo oni są po to, żeby pomóc. Pomyślałam sobie, wiem, że to smutne, ale w Polsce obsługa jest po to, żeby pilnować czy ktoś nie kradnie...


LUSH na Oxford Street ma trzy piętra, to na które wchodzi się prosto z ulicy, gdzie były mydła, szampony, produkty do kąpieli, maseczki i kolorówka. Na piętrze było miejsce dla dzieci i stoiki pokazowe oraz mnóstwo kul do kąpieli :) A na dole był LUSH SPA :)

Poniżej zaraz przy wejściu jest umywalka gdzie można wypróbować testery :)


Słynne szampony w kostce :)




Opakowanie prezentowe.



Ponownie szampony w kostce.



Produkty do pielęgnacji ust, które znajdowały się przy kasach.


Stanowisku do wypróbowania produktów do włosów - tu chyba pani nawet farbują włosy :D Chętnie bym wypróbowała, ale chłopaki pewnie by oszaleli, gdyby mieli na mnie czekać ;)


Słynne maseczki, które były trzymane w lodzie :)




Mydła, można było sobie odkroić ile się chciało.



Idziemy na piętro, gdzie były kule i inne wspaniałości. Wszystko wygląda i pachnie tak pięknie, że można by to zjeść!








Półka z bestsellerami.





Mini kule do kąpieli wyglądają jak pralinki czekoladowe!



A na koniec wielkie zaskoczenie, czyli to, że LUSH w swojej ofercie też ma również kolorówkę.



Mam nadzieję, że wycieczka się podobała. Powiem Wam szczerze, że ja po sklepie chodziłam jak w amoku wszystkiego dotykając i wąchając ;) Jeżeli jesteście ciekawi na co się skusiła, to zapraszam na jutrzejszy post!
Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger