LUSH! Zabieram Was do salonu w Londynie.
LUSH...co to za miejsce a jak tam pachnie! Obowiązkowo wpisałam to miejsce na listę do odwiedzenia podczas pobytu w Londynie. Oczywiście chłopaki strasznie marudzili kiedy weszli ze mną do środka, ale przetrwali i mogłam się porządnie rozejrzeć, zrobić zakupy i zdjęcia dla Was.
Trzy pierwsze zdjęcia zrobiłam lustrzanką, jednak w sklepie głupio było mi być szaloną kobitą z aparatem i resztę zrobiłam telefonem. W środku jest dość ciemno z punktowym światłem, dlatego nie są to zdjęcia najlepszej jakości. Wydaje mi się jednak, że pozwolą Wam rozeznać się jak wygląda i jaki jest asortyment w środku :)
Gdyby ktoś nie wiedział to LUSH to marka kosmetyków naturalnych, które robione są ręcznie właśnie w UK. Nie są testowane na zwierzętach, pochodzenia są tylko roślinnego, ekologiczne a i co najważniejsze są bez konserwantów, świeże. Maseczki należy np. przechowywać w lodówce. Po więcej informacji zapraszam na stronę www.lush.co.uk.
Zapraszam Was na wycieczkę do kosmetyczno - zapachowego raju :) Dodam tylko od siebie, że w środku jest bardzo dużo obsługi ubranych w czarne fartuszki z napisem LUSH. Wszyscy są BARDZO mili i pomocni (tak na prawdę to jedyne miejsce w Londynie, gdzie mogłam porozmawiać po angielsku - o tym jednak będzie w osobnym poście). Gdy powiedziałam, że jestem tu pierwszy raz i chciałam się wpierw rozejrzeć to uśmiechnięta pani powiedziała, że oczywiście i że gdybym miała jakiekolwiek pytania to mam podejść do kogoś z fartuszku, bo oni są po to, żeby pomóc. Pomyślałam sobie, wiem, że to smutne, ale w Polsce obsługa jest po to, żeby pilnować czy ktoś nie kradnie...
LUSH na Oxford Street ma trzy piętra, to na które wchodzi się prosto z ulicy, gdzie były mydła, szampony, produkty do kąpieli, maseczki i kolorówka. Na piętrze było miejsce dla dzieci i stoiki pokazowe oraz mnóstwo kul do kąpieli :) A na dole był LUSH SPA :)
Poniżej zaraz przy wejściu jest umywalka gdzie można wypróbować testery :)
Słynne szampony w kostce :)
Opakowanie prezentowe.
Ponownie szampony w kostce.
Produkty do pielęgnacji ust, które znajdowały się przy kasach.
Stanowisku do wypróbowania produktów do włosów - tu chyba pani nawet farbują włosy :D Chętnie bym wypróbowała, ale chłopaki pewnie by oszaleli, gdyby mieli na mnie czekać ;)
Słynne maseczki, które były trzymane w lodzie :)
Mydła, można było sobie odkroić ile się chciało.
Idziemy na piętro, gdzie były kule i inne wspaniałości. Wszystko wygląda i pachnie tak pięknie, że można by to zjeść!
Półka z bestsellerami.
Mini kule do kąpieli wyglądają jak pralinki czekoladowe!
A na koniec wielkie zaskoczenie, czyli to, że LUSH w swojej ofercie też ma również kolorówkę.
Mam nadzieję, że wycieczka się podobała. Powiem Wam szczerze, że ja po sklepie chodziłam jak w amoku wszystkiego dotykając i wąchając ;) Jeżeli jesteście ciekawi na co się skusiła, to zapraszam na jutrzejszy post!