5 kosmetyków do makijażu, których nie chciałabym, aby wycofano ze sprzedaży

5 kosmetyków do makijażu, których nie chciałabym, aby wycofano ze sprzedaży

Niedawno opisałam 5 kosmetyków do pielęgnacji, których nie chciałabym, aby wycofano ze sprzedaży. Dziś chciałam przedstawić taką 5 kosmetyków do makijażu :) Muszę przyznać, że w tej kategorii miałam problem ze zdecydowaniem się na tylko pięć produktów. Spokojnie mogłabym umieścić tutaj trzy razy tyle kosmetyków, jednak chciałam trzymać się zasady "złotej piątki". Wybrałam te, które moim zdaniem zaskakują stosunkiem jakości do ceny. Wiadomo, że można by zamieścić w tym wpisie sporo innych kosmetyków. Skupiłam się jednak na tych, których polubiłam i bardzo by mnie zasmuciło, gdyby je wycofali ze sprzedaży. 


1. Pierwszym produktem jest puder do brwi z Golden Rose. Mam odcień 104 i pasuje do moich brwi idealnie. W asortymencie marki jest aż 7 odcieni, myślę, że każda znajdzie odpowiedni do swojego naturalnego koloru brwi. Cena to ok 11zł, więc na prawdę trzymam kciuki, żeby tego kosmetyku nie wycofano ze sprzedaży :)


2. Rozświetlacz z Lovely. Mam go w odcieniu Gold, jest jeszcze wersja Silver. Cena ok 10zł a w promocji można go upolować w Rossmannie za niecałe 5zł. Opakowanie nie jest może idealne, moje jest już pęknięte i do tego zawartość mi się pokruszyła. Nie zmienia to jednak faktu, że produkt pięknie rozświetla nasza twarz złotą taflą bez widocznych brokatowych drobinek. Porównywalny jest to kultowego rozświetlacza z TheBalm, więc jeżeli mogę mieć zamiennik za 5zł to trzymam kciuki, aby dalej można było go kupić ;)


3. Korektor Lasting Perfection z Collection. Używam najjaśniejszego odcienia do maskowania cieni pod oczami i powiem szczerze nie wiem co bym zrobiła gdyby go wycofali! Minusem jest słaba dostępność, ponieważ produkt można kupić w drogerii Boots oraz SuperDrug w UK w cenie ok 4 funtów. Jednak dostępny jest też na allegro, oczywiście cena jest wyższa, ale warto! Korektor sprawdza się również jako baza na powiekę pod cienie, więc mamy produkt 2w1 ;)


4. Krem BB Skin79. Ten produkt można by podciągnąć też pod pielęgnację, ponieważ posiada bardzo wysoki filtr UV. Posiadam wersję Dream Girls, ale oferta marki SKIN79 jest bardzo pokaźna i każda znajdzie krem BB odpowiedni dla siebie. Mam nadzieje, że koreańskie kremy BB nie znikną z naszego rynku :)


5. Na koniec pomadka Velvet Matte od Golden Rose. Za ok 12zł dostajemy świetną pomadkę! Dostępne są z tego co mi wiadomo 33 odcienie, więc do wyboru do koloru. Posiadam kolor numer 18 i chciałabym powiększyć swoją kolekcję, dlatego mam nadzieję, że nie znikną ze stoisk Golden Rose :)


Uff było ciężko wybrać tą piątkę:) 
Jestem ciekawa jak wyglądałaby Wasz 5 kosmetyków do makijażu, których nie chcielibyście, aby wycofano ze sprzedaży! Dajcie koniecznie znać :)
Boxy subskrypcyjne dla Panów dostępne w Polsce

Boxy subskrypcyjne dla Panów dostępne w Polsce

Pudełka subskrypcyjne stały się ostatnio bardzo popularne. Przez ostatni rok powstało sporo nowych i jest ich coraz więcej. Dziś chciałam przedstawić jakie boxy znalazłam dla Panów. Oczywiście post będę aktualizować, gdyby na rynek wypuszczona nowe pudełko. Na razie znalazłam trzy stricte dedykowane panom. 

CKM BOX

ckmbox.ckm.pl


Dziękuje Angelice za powiadomienie mnie o istnieniu tego pudełka :) Na stronie znalazłam informację, że w pierwszej edycji CKM BOX znajdowało się 6 produktów. Aktualnie box jest wyprzedany, ale pewnie będzie kolejna edycja.


beGlossy Men

www.beglossy.pl/men 



Cykliczna edycja pudełka dla mężczyzn zawierająca około 7 produktów do pielęgnacji. Koszt ostatniej edycji wynosił 59zł. Myślę, że wznowią edycje przed świętami - zobaczymy :)


Shinybox Men

shinybox.pl

ShinyBox także wypuszcza raz na jakiś czas MenBox. Aktualnie poprzednie edycje są wyprzedane. Także myślę, że wznowią edycje przed świętami - zobaczymy :)



Inspired By

inspiredby.pl/rafal-maslak 



Aktualnie box jest dostępny. Inspired by pojawia się raz na 3 miesiące, można wykupić subskrypcję lub pojedyncze pudełko. II edycja dla Panów jest podpisany nazwiskiem Rafała Maślaka, zawiera produkty, które pokazane są na zdjęciu powyżej. Koszt pojedynczego pudełka to 99zł + 10zł za przesyłkę. 


Jeżeli znacie inne typowo męskie boxy to koniecznie dajcie znać w komentarzach! :)

Zapraszam jeszcze do zapoznanie się ze starszymi postami gdzie opisałam pozostałe boxy. Zostawiam Wam linki poniżej :)

Boxy subskrypcyjne niekosmetyczne dostępne w Polsce - tutaj też można znaleźć ciekawy pomysł na prezent dla Panów :)

Oraz dla przypomnienia

5 kosmetyków do pielęgnacji, których nie chciałabym, aby wycofano ze sprzedaży!

5 kosmetyków do pielęgnacji, których nie chciałabym, aby wycofano ze sprzedaży!

Lubię czytać posty tego typu u innych. Sama wcześniej nie napisałam takiego, więc weszłam do łazienki i zastanowiłam się, które kosmetyki pielęgnacyjne mogłyby znaleźć się na liście 5 kosmetyków pielęgnacyjnych, których nie chciałabym, aby wycofano ze sprzedaży. Powiem szczerze, że nie sądziłam, że będzie to tak trudne zadanie. Na prawdę chwilę trzeba się zastanowić i wybrać faktycznie te, które sprawdzają się bardzo dobrze. Po dłuższym namyśle wytypowałam piątkę ulubieńców :)

1. Balsam do ust EOS
Mój ulubiony balsam do ust, szczególnie dzięki temu, że posiada naturalny skład. Na razie miałam wersję Sweet Mint i Vanilla Mint. Mam nadzieję, że nie przestaną produkować tych słodkich jajeczek. Czekam, aż wprowadzą wersję bananową :)


2. Balsam do ciała z masłem SHEA Organique 
Nic tak dobrze nie nawilża mojej skóry jak ten balsam, szczególnie zimą nie wyobrażam sobie używać innego balsamu. Wersja mleczna pachnie cudownie, ale z chęcią wypróbuję inne wersje.


3. Krem do skóry suchej i wrażliwej Garden Roses Make Me Bio
Moje odkrycie tego roku w pielęgnacji skóry twarzy. Krem jest jak masło gęsty i treściwy. Idealnie nawilża i koi skórę. Teraz gdy za oknem zimno i mokro, krem idealnie chroni moją cerę. Chętnie wypróbuję też wersję z pomarańczą, ale mam nadzieję, że różnego kremu nie wycofają!


4. Krem do rąk Hud Salva Naturemedicine
Moje dłonie bardzo szybko się wysuszają a do tego często pojawiają się na nich równego rodzaju uczulenia. Krem Hud Salva idealnie sprawia się jako maska na dłonie i ratuje je. Zmieniona już szatę graficzną tego kremu, mam nadzieję, że nie zmienią jego składu ;)


5. Płyn Micelarny Sensibio Bioderma
Nic tak jak on nie zmywa u mnie makijażu. Poradzi sobie z każdym tuszem i najbardziej trwałą, matową pomadką. Nie szczypie w oczy, nie podrażnia skóry, jest bezzapachowy i nie pozostawia na skórze tłustej warstwy. Tak, jest drogi, ale można znaleźć go w promocji - ostatnio w SuperPharmie widziałam 2 butelki 250ml za 24zł. Bardzo bym nie chciała, żeby w nim coś zmienili!



Jestem ciekawa jak wyglądają Wasza 5 kosmetyków do pielęgnacji?
Napiszcie w komentarzu lub jeżeli prowadzicie bloga to chętnie przeczytam taki wpis u Was! :)
pHenomenal - pianka samoopalająca od Vita Liberata. Czy faktycznie jest fenomenalna?

pHenomenal - pianka samoopalająca od Vita Liberata. Czy faktycznie jest fenomenalna?

Jesienią możemy tylko pomarzyć o naturalnej opaleniźnie. No chyba, że akurat na listopad zostawiliśmy sobie urlop i wyjeżdżamy do ciepłych krajów. Wylegiwanie się na słońcu może i jest (dla niektórych) przyjemne, ale na pewno nie jest zdrowe. Szczególnie gdy ma się jasną karnację, chociaż nawet przy oliwkowej cerze trzeba pamiętać o używaniu wysokich filtrów UV. No dobrze a co jeśli chce się mieć opaloną skórę a ciepłe dni już minęły? Może solarium? Nie! W trakcie wizyty w solarium nasza skóra otrzymuje ok. 20-krotnie większą dawkę promieniowania UV niż miałoby to w trakcie naturalnego wystawienia jej na promienie słoneczne. Na solarium byłam, nie powiem, skończyło się to poparzeniem skóry. Do tego to straszne uczucie, gdy wieko maszyny się zamyka nad tobą i czujesz się jak w trumnie... Osobiście stanowczo odradzam chodzenia na solarium.  Co nam zostało? Samoopalacze. Tak, tylko dla mnie to też jest nie do przejścia. Nie mogę znieść tego charakterystycznego zapachu! Chyba każdy kto używał, bądź nawet otworzył opakowanie samoopalacza, wie co mam na myśli. Wynika z tego, że aby ukryć bladą skórę to nie pozostało mi nic innego jak zakrywać ręce długimi rękawami, na nogi ubrać kryjące rajstopy a twarz opalić bronzerem? :) Ha! Też tak myślałam, ale niedawno natknęłam się na informację o nowym produkcie samoopalającym, który podobno nie ma tego nieprzyjemnego, charakterystycznego zapachu. 

Marka Vita Liberata, bo o nią chodzi, oferuję ekskluzywne preparaty samoopalające zawierające aktywne składniki organiczne, aby zapewnić Twojej skórze naturalną opaleniznę i  kompleksową pielęgnację. Zastosowanie rewolucyjnych technologii Moisture Locking,  Odour RemoveTM, efektu wysychania w momencie kontaktu ze skórą, naturalnego koloru oraz idealnego zanikania opalenizny sprawia, że produkty marki Vita Liberata są najbardziej zaawansowane  technologicznie na świecie. Tego dowiedziałam się ze strony Sephory, która jest jedynym dystrybutorem marki Vita Liberata. Wszystkie produkty marki są dostępne w sklepach stacjonarnych Sephory oraz w sklepie on-line. 

Poniżej chciałam Wam przedstawić samoopalającą piankę pHenomenal w odcieniu Medium. Dostępna jest jeszcze wersja Dark, ale to dla osób o ciemniejszej karnacji. Cena za 125ml to 175zł. Do prawidłowego zaaplikowania pianki producent zaleca użycia rękawicy Tanning Mitt, którą należy dokupić osobno za 29zł. Cena jest bardzo wysoka, jeżeli jesteście ciekawi czy było warto użyć tego produktu to zapraszam dalej!



Sama rękawica wygląda niepozornie, kawałek pianki zszyty z materiałem do którego można wsunąć dłoń. Po wyjęciu z foli widać, że jest wykonana bardzo precyzyjnie i co najważniejsze nie ma żadnego zapachu.









Co do opakowanie z pianką to wykonane jest precyzyjnie, nie mogę się do niczego doczepić. Po naciśnięciu pompki otrzymujemy niewielką ilość piany - pokazane na zdjęciu. Łatwo zdejmuje się i nakłada zatyczkę na produkt. Co najważniejsze dla mnie mogę potwierdzić, że niewyczuwalny był charakterystyczny zapach samoopalacza! Już tu mogę potwierdzić, że producent miał rację :) Widoczną na zdjęciu ilością produktu wykonałam na ręce test uczuleniowy. Nałożyłam piankę w jedno miejsce i poczekałam dzień czy nie wystąpi reakcja uczuleniowa na kosmetyk. Na szczęście żadna wysypka/swędzenie się nie pojawiło, wiec na następny dzień przystąpiłam do testowania pianki na całej nodze.


Na ulotce, która jest dołączona do produktu zalecane jest, aby przed zastosowaniem pianki wykonać peeling skóry. Chodzi o wygładzenie i pozbycie się martwego naskórka. Nie zaleca się natomiast używania kosmetyków nawilżających przed nałożeniem produktu. Do nakładania pianki użyć rękawicy i nakładać kosmetyk okrężnymi ruchami. Należy nakładać mniejszą ilość produktu na dłonie, kolana i łokcie. Zaleca się przetrzeć te obszary lekko wilgotną ścierką. Aby uzyskać zadowalający efekt producent zaleca 3-krotną aplikację kosmetyku z odstępami 6-24h. Między aplikacjami wziąć prysznic.

Tyle z teorii a w praktyce wyglądało to tak: przed użyciem pianki wykonałam wieczorem dokładny peeling całego ciała (szczególnie nóg, bo tu chciałam wpierw wypróbować samoopalacz). Zgodnie z zaleceniami nie zaaplikowałam balsamu, tylko przystąpiłam po dokładnym osuszeniu skóry do pierwszej aplikacji pianki. Muszę przyznać, że przy jednokrotnym naciśnięciu dozownika otrzymujemy tyle produktu by pokryć sporą powierzchnię skóry. Aplikacja rękawicą była precyzyjna, szybka i wygodna. Pierwsze wrażenie - zero smug. Udało mi się pokryć całą prawą nogę a lewą zostawiłam dla kontrastu bez samoopalacza. Lekka różnica była widoczna już po pierwszym użyciu. Nie wiedziałam czy mogę umyć rękawicę (nigdzie nie znalazłam na ulotce/produkcie tej informacji), więc zostawiłam ją tak po prostu w łazience. Rano wzięłam prysznic, osuszyłam się ręcznikiem i zaaplikowałam kolejną warstwę. Tym razem różnica była już bardziej widoczna. Doczytałam w internecie, że rękawice można umyć normalnie w wodzie i wysuszyć - tak więc zrobiłam. Wieczorem po 12h wzięłam prysznic i zaaplikowałam 3 warstwę kosmetyku. Rano w świetle dziennym zrobiłam zdjęcia, żeby pokazać kontrast między jedną a drugą nogą.


Różnica jest diametralna - lewa noga świeci białością w porównaniu z prawą :) Jestem bardzo zaskoczona, oczywiście pozytywnie. Udało mi się nie zrobić smug przy rozprowadzaniu pianki. Najbardziej bałam się właśnie kolan i stopy, ale nie jest źle, wręcz powiedziałabym, że efekt jest naprawdę naturalny. Pianki zużyłam bardzo mało, więc wystarczy jej na długo. Minął ponad tydzień odkąd użyłam samoopalacza i dalej widać różnicę między prawą i lewą nogą (dobrze, że jest zimno i można chodzić w długich spodniach ;) i nikt nie widzi, że mam kolorowe nogi) Samoopalacz schodzi równomiernie, więc nie mam plam na nodze, co mnie bardzo cieszy.


Poniżej zdjęcie rękawicy po jej upraniu. W jednym miejscu został ciemniejszy punkt, ale to przez to, że tam zaaplikowałam piankę do zdjęcia (na początku tego postu) i została tam dłużej przed umyciem. Jednak nie przeszkadza to w dalszym używaniu rękawicy.



Podsumowując:
  • brak nieprzyjemnego zapachu charakterystycznego dla samoopalaczy,
  • łatwość i wygoda aplikacji,
  • brak smug,
  • wydajność produktu,
  • trwałość,
  • produkt schodzi równomiernie,
  • nie brudzi ubrań,
  • nie wysusza skóry.
Cena 175zł + koszt 29zł za rękawice może wydawać się astronomiczny jak za samoopalacz. Jednak w przypadku za produkt wysokiej jakości myślę, że można zainwestować. Dodatkowo można skorzystać z licznych promocji w Sephorze a zakupiona rękawica jest wielokrotnego użycia. Sama jestem zaskoczona działaniem pianki Vita Liberata. Powiem szczerze, że bardzo sceptycznie byłam do niej nastawiona. Przyznam, że sprawdziła się bardzo dobrze i dzięki niej mogę uzyskać zdrowy kolor skóry w środku deszczowej jesienni. Jestem bardzo ciekawa innych produktów marki Vita Liberata :)


Znacie markę Vita Liberata? 
A może stosowałyście inne kosmetyki tej marki? 
Jestem bardzo ciekawa jak się u Was sprawdziły :)
32 Międzynarodowy Kongres i Targi Kosmetyczne LNE w Krakowie 14-15.11. 2015

32 Międzynarodowy Kongres i Targi Kosmetyczne LNE w Krakowie 14-15.11. 2015

W miniony weekend w EXPO Kraków odbyły się targi kosmetyczne. Impreza odbywa się dwa razy do roku - jesienią i wiosną. Jeżeli nie byłyście teraz to nic straconego, kolejne targi w Krakowie odbędą się 16-17 kwietnia. Sponsorem 32 edycji targów była Bielenda a partnerem Krynolan, stoiska miało ponad 200 marek. Pierwszy raz byłam na tego typu targach. Udało mi się kilka dni wcześniej wygrać wejściówkę, wejście bowiem zawsze jest płatne. Można kupić bilet jednodniowy lub karnet. 

Każda osoba na wejściu dostawała torbę z logiem organizatora i niespodzianką od sponsora. Zawartość torby sfotografowałam, zdjęcia znajdziecie na końcu wpisu :)


Zrobiłam kilka zdjęć, żeby pokazać jak wyglądały stoiska. Ta targi wybrałam się w sobotę koło południa. Dla mnie w hali było dużo ludzi, ale osoby z którymi byłam (chodzą cyklicznie) stwierdziły, że nie było tłumów.



Po wejściu na halę, na początku zobaczyłam stoisko Organique, kusili wieloma promocjami. Postanowiłam sobie, że nie będę kupowała nic na zapas ;) Było ciężko, ale udało się - moje skromne zakupy możecie zobaczyć na końcu postu.




Przy stoisku Kryloan kłębiło się mnóstwo zainteresowanych.


Następnym stoiskom, które mnie ciekawiło było oczywiście SKIN79. Wypróbowałam na skórze ich łagodzący żel aloesowy. Przyjemnie chłodził skórę dłoni, mam kolejny produkt na chciej listę :)





Krem do rąk z pomarańczą od The Secret Soap Store pięknie pachniał, ogólnie ich kremy do rąk pachną cudnie. Krem z pomarańczą kosztował 21zł na stronie sklepu 38,90zł - teraz żałuję, że nie wzięłam.




Pierwszy raz widziała jak się wykonuje manicure tytanowy - słyszałyście o nim?



Norel też kupił swoimi promocjami i do tego jeszcze dużymi pojemnościami swoich produktów, które nie są dostępne na ich stronie.


Bikor i ich słynna ziemia egipska. Niech Was nie zmyli to puste krzesło, dziewczyny skupiły się w okół stoiska i nikt nie miał czasu na wykonywanie pokazów :)



Na koniec Farmona i ich przepięknie pachnące peelingi i maski do ciała. Zapachy były tak apetyczne, że aż chciało się wziąć i zjeść zawartość tych pojemników!


Na koniec jeszcze zawartość torby :) Na pierwszym planie oczywiście krówka, którą dostałam na stoisku APIS :)


Mój identyfikator - przy wejściu wszyscy ustawiali się w kolejce, aby wymienić swoje zaproszenia/bilety na takie właśnie identyfikatory. Przy okazji każdemu wręczano torbę z niespodzianką od sponsora.



W torbie był też program i przewodnik z opisem, mapką, gdzie dana marka ma stoisko.


Niespodzianka od sponsora wyglądała tak :)


Z tego co mi wiadomo to każdy dostał to samo.


Na stoisku SKIN79 dostałam próbkę kremów BB.


A kupiłam nie wiele ;) Potrzebowałam opaski do włosów frotte zapinanej za rzep, żeby trzymała włosy podczas wieczornej pielęgnacji twarzy. Kosztowała 5zł i dostępna była na stoiskach z akcesoriami do gabinetów kosmetycznych. Widziałam taką opaskę kiedyś na stoisku Organique, ale kosztowała ok 30zł, więc się powstrzymałam i dobrze!


Kupiłam jeszcze krem Hud Salva teraz nazywa się Swederm, pytałam Pań na stoisku czy to ten sam krem co Hudosil. Tak się wcześniej nazywał - porównałam składy i są identyczne - Swederm i Hudosil. Na targach udało mi się go kupić za 26,50zł a normalnie kosztuje ok 35zł.


Byłyście na targach w Krakowie?
A może planujecie wybrać się na kolejne? :)
Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger