Make Me Bio, Krem do twarzy Garden Roses

Próbkę tego kremu dostałam kiedyś w drogerii Pigment, po tym jak poprosiłam Panią ekspedientkę o polecenie dobrego nawilżającego kremu do cery naczynkowej. Mogłam przetestować sobie na spokojnie czy krem mi odpowiada zapachem i konsystencją oraz czy nie wywołuje reakcji alergicznej. 

Krem Make Me Bio można nabyć na stronie www.makemebio.com. widziałam, że dostępny jest też na Minti a stacjonarnie w Krakowie w drogerii Pigment. Marka jest naszą rodzimą, sama o niej wcześniej nie słyszałam. Nie widziałam też nigdzie recenzji przed zakupem, skusiłam się na niego po tym jak wypróbowałam próbkę. Porozmawiałam też z Panią ekspedientką, która polecała ten krem, używała go i była zadowolona.

 
Składniki/Ingredients (INCI): Rosa Damascena (Rose) Flower Water, Pelargonium Asperum (Geranium) Flower Water, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter, Macadamia Ternifolia (Macadamia Nut) Seed Oil, Cetearyl Glucoside, Glyceryl Monostearate, Glycerin, Cetyl Alcohol, Tocopherol (Vitamin E), Benzyl Alcohol, Potassium Sorbate, Dehydroacetic Acid, Rosa Damascena (Rose) Flower Oil


Krem ma bardzo przyjemny skład, naturalne składniki, dużo. Całość zamknięta jest w słoiczku z ciemnego szkła, etykieta jest prosta, ale ładna. Do słoiczka była przywiązana parcianym sznureczkiem ulotka z opisem: Wyjątkowy krem intensywnie nawilżający do codziennej pielęgnacji skóry. Starannie wybrane naturalne olejki z całego świata skutecznie nawilżą i odżywią suchą i wrażliwą skórę: olej z orzechów macadamia z Australii jest jednym z najlepszych olejów regenerujących skórę, masło mango z Indii ma właściwości zmiękczające i odbudowuje naskórek, olej ze słodkich migdałów tłoczony na zimno z Europy i olejek jojoba z Ameryki doskonale nawilżają i chronią skórę. Natomiast róża i woda z kwiatu geranium ukoją i odświeżą Twoją skórę. Lekka konsystencja i różany zapach sprawią, że pokochasz codzienną pielęgnację!



Opiszę Wam zapach - wyobraźcie sobie bukiet róż, tak krem pachnie bardzo intensywnie różami. Początkowo bałam się, że będzie mi to przeszkadzać, jednak polubiłam ten zapach. Po zastosowaniu krem nie jest tak intensywny, wręcz już go nie czuję. Dla fanów różnych aromatów myślę będzie to strzał w dziesiątek. Dla pozostałych, prócz tych którzy zapachu róż nie znoszą będzie to myślę przyjemny kosmetyk :)


Konsystencja jest bardzo gęsta, zbita. Krem szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy na twarzy, nadaje się jako baza pod makijaż. Cera jest nawilżona, wypoczęta i promienna po jego użyciu. Nadmienię, że posiadam cerę suchą, wrażliwą i naczynkową. Krem stosuję rano a później nakładam krem BB. Nie mam tendencji do zapychania porów czy pojawiania się wyprysków, ale przy nieodpowiednim kremie czuję ściąganie i suchość skóry. Przy stosowaniu tego kremu nie czuję nieprzyjemnego ściągania skóry, nie pojawiają mi się też suche partie i zaczerwienia. Jestem bardzo zadowolona z działania nawilżającego i odżywczego tego produktu.


Nadmienię jeszcze, że słoiczek ma 60ml, gdzie standardowy krem posiada 50ml. Cena 49zł wydawać się może wysoka, jednak patrząc na skład i pojemność, myślę, że warto zainwestować w ten produkt. Udało mi się skorzystać z rabatu -20% przy zakupie tego kremu (uzbierałam pieczątki za zakupy w Pigmencie), także jestem bardzo zadowolona. Widziałam, że posiadają kremy do różnych typów cery, także każdy znajdzie coś dla siebie. Jeżeli potrzebujecie mocnego nawilżenia to Garden Roses na pewno mogę Wam polecić :)


Znacie markę Make Me Bio?
Używaliście jakiś produktów z ich asortymentu?


20 komentarzy:

  1. pierwszy raz widzę ten produkt. Ciekawe, muszę sprawdzić by do mojej cery coś mieli.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam ale takim kremom nigdy nie odmawiam. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Pigment to najlepsza drogeria na świecie ! A Ten różany krem znam i bardzo miło go wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! :) Jedyny minus, że jest ciasno i tłok, ale w końcu i tak się da dopchać do upatrzonej półki ;)

      Usuń
  4. nie znam, ale ciekawi. piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie bym go wypróbowała, ale przeraża mnie odrobinę jego różany zapach, nie przepadam za tym aromatem. Może skuszę się na ich krem na bazie kwiatu pomarańczy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam markę i bardzo podobają mi się ich opakowania. Mam puder do mycia, ale sobie grzecznie czeka w moim kosmetycznym składziku. Nie przepadam za różami, więc mimo wszystko raczej nie skusiłabym się. Widziałam chyba wersję pomarańczową - coś bardziej dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam ten krem, dla mnie świetny na chłodniejsze dni :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawy produkt, chętnie bym sama wypróbowała :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Poluję na ten krem od jakiegoś czasu, może trafie na jakąś promocję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O Make Me Bio słyszałam, jednak niczego jeszcze nie wypróbowałam osobiście :) Ale kusi mnie, kusi...:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z tej firmy mam delikatny puder myjący, który jest bardzo fajny. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. mam puder myjący tej marki, ale czeka jeszcze na zużycie :-) ten krem wydaje się bardzo ciekawy, skoro jest przeznaczony do skóry suchej to byłby dla mnie idealny

    OdpowiedzUsuń
  13. bardzo ciekawy kremik :) ma strasznie ładne i proste opakowanie, a naturalny skład to kolejny plus :)

    OdpowiedzUsuń
  14. O marce nigdy nie słyszałam;) Podoba mi się opakowanie kremu:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ostatnio moja cera coraz bardziej lubi kosmetyki z różą.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jestem bardzo ciekawa innej wersji kremu - do cery przetłuszczającej się :) Mam nadzieję, że pojawi się u mnie na wiosnę, bo teraz muszę skupić się na nawilżeniu mojej skóry, która pomału zaczyna się buntować. A gdzie tu do zimy!
    pozdrawian, A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje bardzo za każdy pozostawiony komentarz :)

Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger