Alternatywa dla depilacji? Porównanie Sundepil i Epilette

Po raz pierwszy o tego typu produkcie dowiedziałam się podczas  Targach Kosmetycznych LNE. Pani na stoisku zaprezentowała mi na mojej ręce o co chodzi z depilacją przez masowanie. Faktycznie w miejscu w którym Pani używała prezentowanego przyrządu włosków nie było. Nie zauważyłam też, aby w tym miejscu wystąpiło jakieś podrażnienie czy zaczerwienie. Nie kupiłam wtedy tego przyrządu. Zapamiętałam cenę - 30zł. Po pewnym czasie zaczęłam szukać informacji w internecie na temat tego typu przyrządów. Znalazłam dwa - Sundepil i Epilette. Jeżeli jesteście ciekawi jak się sprawdziły i co o nich sądzę to zapraszam dalej :)


Sundepil kupiłam przez allegro za całe 5zł. Cena nie była wygórowana, bardzo mnie ciekawiło jak będzie wyglądać ten przyrząd, jeżeli cena jest tak śmiesznie niska. Na samym początku reklama na opakowaniu "as seen on TV" już mnie jakoś odrzuciła. Nie lubię tego typu argumentów, kojarzy mi się to z reklamami mango.tv i wpychaniu ludziom bubli.



Z opakowania wyciągnęłam czerwone zawiniątko, zapach typowego plastiku, ble. W środku były dwie przegródki w których znalazłam dyskietki samoprzylepne oraz 2 przyrządy - duży i mały. Dyskietki, gdy przejedzie się po nich palcem są bardzo ostre - tak na prawdę jest to drobnoziarnisty papier ścierny. Przyrządy są zrobione natomiast ze średniej jakości plastiku. Do opakowania nie było dołączonej żadnej ulotki czy instrukcji.




Po naklejeniu dyskietek po chwili zaczynają się odklejać. Co do samej czynności depilacji to wygląda to tak, że zaczęłam delikatnymi, kolistymi ruchami masować rękę. Faktycznie fragment skóry na którym to robiłam nie miał już włosów, ale jak można było się spodziewać naskórek był zaczerwieniony. Masowałam rękę dosłownie chwilkę, ale jeżeli robi się to papierem ściernym to nie można było się spodziewać czegoś innego ;) Czuć było dyskomfort i nie było to przyjemne. Po prostu musiałam spróbować i po tym małym skrawku, wiedziałam, że Sundepil pójdzie do kosza! Mój narzeczony śmiał się ze mnie, że używam papieru ściernego do depilacji i "on mógł mi z Castormy przynieść przecież taki." No cóż, zgadzam się z nim, ale w końcu miała to być rzetelna recenzja ;)


Drugim przyrządem jest Epilette, znalazłam go w Hebe i kosztowało 29zł, wcześniej nie widziałam czegoś podobnego na drogeryjnych półkach. Wydaję, mi się, że to co Pani prezentowała mi na targach LNE to właśnie był Epilette. Oczywiście nigdzie nie zapisałam sobie tej nazwy ;)


Tu na opakowaniu jest opis i instrukcja obsługi w przeciwieństwie do Sundepil.


W tym przypadku jakość wykonania jest o wiele lepsza. Plastik jest mocniejszy, nie ma tego specyficznego zapachu "trampka" a ziarnistość dyskietek jest bardzo delikatna. Na pewno nie jest to papier ścierny. Nie mniej jednak bałam się o podrażnienie skóry tak jak w przypadku Sundepil. Plakietki nie odkleiły się od przyrządu, ale łatwo zdjąć i nakleić nową naklejkę.



Użyłam Epilette do usunięcia włosków z ręki. Nie umiem powiedzieć ile czasu trzeba masować skórę, aby włoski usunąć. Starałam się nie naciskać płytką na skórę przy wykonywaniu kolistych ruchów, ale nie wiem czy zrobiłam to prawidłowo.


Włoski faktycznie zostały usunięte, skóra była gładka, a naskórek zdarty. Początkowo wyglądało to dobrze.


Jednak po kilku minutach wyskoczyło zaczerwienie. Nie tylko w miejscach gdzie były mieszki włosowe, jak to bywa przy depilacji, ale na całej depilowanej powierzchni. Po paru godzinach zaczerwienie znikło, pewnie robiłam to za mocno, bądź za długo, chociaż sprawdzałam stopień usunięcia włosów i skończyłam dopiero wtedy kiedy ich nie było. Nie zmienia to faktu, że nikt nie lubi mieć podrażnionej skóry. Włoski odrastają bardzo wolno, przyznaję, w końcu się je wyrwało z cebulkami. Nie wyobrażam sobie jednak usuwania tą metodą włosów z innych partii ciała. Osobiście nie będę używać tego typu depilacji. Jestem ciekawa czy miałyście do czynienia z tymi gagatkami? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzu! :)
 

38 komentarzy:

  1. Nigdy nie słyszałam o takiej formie depilacji, także cieszę się że o niej napisałaś :) sama jednak próbować nie będę hah :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam to właśnie opisać, żebyście Wy nie musiały próbować ;)

      Usuń
  2. Ale dziwactwo! Ale jednak pozostanę tradycyjnie przy depilatorze. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko, ale dziwak :D Wolę nie. Ostatnio próbowałam plastrów i z podkulonym ogonem wróciłam do kremów i golarek :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahah wyobraziłam sobie scenę z filmu "Czego pragną kobiety" kiedy Mel Gibson próbuje czym jest wosk :D

      Usuń
  4. zostanę jednak przy zwykłej maszynce

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja używam depilatora i maszynki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hihi. I to naprawdę usuwa włoski? Aż trudno w to uwierzyć! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawostka. Ale ja lubie moją maszynkę:))))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale cudak. Takiej metody jeszcze nie znałam, ale chyba bym się obawiała sięgnąć po tego typu przyrządy :) Odważna z Ciebie babka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, zostanę jednak przy tradycyjnych metodach :)

      Usuń
  9. pierwsze słyszę o takiej metodzie, ale powiem Ci, że zaciekawiłaś mnie, muszę rozejrzeć się za Epilette w Hebe. ja stosuję depilację depilatorem i takiego bólu to jak żyję nie miałam :D generalnie mój próg bólu jest śmiesznie niski, więc jak mam raz w miesiącu robić sobie depilację to aż mi się słabo robi. Od razu mam czerwone plamki, które znikają na drugi dzień, no ale w końcu gładkie nogi i spokój na 2-3 tygodnie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Czego to nie wymyślą... trochę to straszne :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Widzę po raz pierwszy, szkoda, ze podrażnienie się pojawiło. Jednak mimo wszystko bardzo chętnie bym wypróbowała taką metodę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwsze słyszę o takich wynalazkach :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie miałam takiego gadżetu ani prawdę mówiąc jakoś nie jestem przekonana po Twojej recenzji :P Wolę chyba jednak zwykłe maszynki i piankę lub żel do golenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się ;) Sama wolę tradycyjne metody jak depilator czy wosk :)

      Usuń
  14. Nie znałam tej metody, jednak nie jest ona dla mnie. Mam bardzo delikatna skore i raczej wole zostać przy normalnych depilatorach. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pierwsze widzę, troche jak papier ścierny ale zaciekawiło mnie ;))

    OdpowiedzUsuń
  16. Nigdy nie słyszałam i raczej nie spróbuję nie lubię mieć podrażnionej skóry

    OdpowiedzUsuń
  17. Ty to jesteś niesamowita :D Ja to bym z przerażeniem na to patrzyła... ale ogólnie pierwsze widzę takie rzeczy - mało jest mnie w stanie zaskoczyć, no ale udało Ci się :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Pierwszy raz słysze o takiej formie depilacji;)
    Jednak gdzie diabeł nie może tam kobietę pośle;) hehe
    Zaczerwienienie może wystapić, po stosowaniu depilatorem również mozna się z tym spotkac;)
    Ale czy jest to długotrwały efekt? czy po prostu to wycieranie włosków?

    OdpowiedzUsuń
  19. nie wiedziałam, że coś takiego istnieje, ale już podziękuję

    OdpowiedzUsuń
  20. Pierwszy raz słyszę o takiej formie depilacji, może kiedyś spróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  21. Hmmm ciekawe, nigdy nie próbowałam czegoś takiego. :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Widziałam gdzieś kiedyś ten gadżet, ale jakoś mnie nie przekonuje ;) Być może przy bardzo słabym owłosieniu będzie to jakaś opcja, w przeciwnym razie nie wydaje mi się żeby zdawał egzamin ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Super, że napisałaś tę recenzję, bo właśnie od jakiegoś czasu kusi mnie to ustrojstwo w Hebe :) Mam ochotę przetestować na nogi, ale skoro mówisz, że na inne partie ciała niż ręce byś tego nie stosowała, to już sama nie wiem. Może w przypływie gotówki się skuszę z ciekawości ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ojej jakie dziwne cudo ;) Używam maszynki i takie 'coś' mnie nie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Słyszałam kiedyś o tej metodzie, ale powiem szczerze że nie mogłam się nigdy do tego przekonać i po twojej recenzji wiem, że na pewno nie skorzystam :)
    Pozostanę jednak przy tradycyjnych metodach depilacji

    OdpowiedzUsuń
  26. Zapraszam na ROZDANIE, którym do wygrania m.in. produkty Eos, Garnier, tattoo choker, książka i wiele innych!

    OdpowiedzUsuń
  27. Pierwszy raz słyszę o czymś takim.Chyba bym się nie zdecydowała na taką formę depilacji , tym bardziej że czytając o "papierze ściernym" czułam jak to boli :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Haha, ja też kiedyś miałam do czynienia z Sundepilem. Przez pierwsze 15 minut byłam nawet zadowolona i zszokowana, że mam gładziutką skórę. Potem już było tylko gorzej, nigdy mnie jeszcze tak nic nie piekło. ;D Przez dwa dni klnęłam na swoją głupotę, a mój chłopak do dzisiaj się ze mnie śmieje, gdy tylko mu się to przypomni.;D Oczywiście ten bubel jeszcze tego samego wieczora wylądował w koszu.

    OdpowiedzUsuń
  29. Kupiłam kiedyś coś takiego i poza smrodem jakby palonych włosów bez rewelacji :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Miłe moje koleżanki, jetem fanką Epilette od 10 lat! Epilette jest naprawdę bezbolesne i bezinwazyjne. Trzeba tylko pamiętać żeby nie trzeć tylko baaardzooo lekko masować. Skóra musi być sucha , przed kąpielą i balsamami.Po każdej depilacji koniecznie łapkę trzeba umyć pod wodą. I co najważniejsze: zaczerwienienie to tylko i wyłącznie za mocne tarcie ( nawet jeśli wydaje się,że masujemy lekko).U mnie wszystko sie sprawdziło, włos jestsłabszy.Zapraszam do obejrzenia filmu on mi wszystko wyjaśnił: ://www.youtube.com/watch?v=ZhgHc_J9SCQ

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje bardzo za każdy pozostawiony komentarz :)

Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger