Self Tanning Night Moisture Mask HyH2O od Vita Liberata czyli samoopalająca maska nawilżająca na noc.

Do tej pory miałam przyjemność testować dwa produkty z Vita Liberata. Był to mineralny puder brązujący oraz pianka samoopalająca. Z obu produktów jestem bardzo zadowolona, sprawdziły się u mnie i nadal ich używam. Wspominałam w postach, w których opisywałam te dwa kosmetyki, że mam jasny odcień skóry. Twarz mam jasną nawet latem, bo staram się unikać wystawiania jej na słońce. Używam kremów z wysokim filtrem. Oczywiście, że marzy mi się zdrowa, złota opalenizna, ale nie kosztem wysuszenia i postarzenia mojej cery. Na szczęście można troszkę oszukać naturę i karnację ;) używając różnych pudrów czy samoopalaczy. Te ostatnie niestety wykluczyłam, bo zwyczajnie śmierdzą i zostawiają plamy, ale to już wiecie. Dlatego do ciała super sprawdza się pianką z Vita Liberata, która ma przyjemny zapach i nie pozostawia smug. A co z twarzą? Puder jest super do ocieplania buzi, ale trzeba poświęcić rano parę minut na makijaż :) A co jeżeli chcemy wstać rano już z pięknym kolorom twarzy?! Wtedy możemy sięgnąć po nawilżającą maskę na noc Vita Liberata! :)


Tak jak pozostałe produkty marki, maskę możemy nabyć w Sephorze. W opakowaniu znajduje się 65ml produktu w regularnej cenie 149zł. Na sephora.pl przeczytać możemy, że odżywcza maska przez całą noc dogłębnie nawilża skórę i zapobiega jej starzeniu nadając jej równocześnie subtelny efekt brązujący i niesamowite rozświetlenie.
Składniki zawarte w masce zapewniają intensywne nawilżenie, całonocne odmładzanie skóry zaś rano pozostawiają ją pełną blasku i energii.  Ziarna słonecznika zawierają witaminę A, C oraz D o działaniu łagodzącym i pielęgnującym, tokoferol zapobiega powstawaniu wolnych rodników zaś wyciąg z jabłek spłyca drobne linie mimiczne oraz zmarszczki.


Skład: Aqua (Water, Eau), Helianthus Annuus Seed Oil*, Dihydroxyacetone***, Butyrospermum Parkii Butter (Beuree)*, Glyceryl Stearate, Theobroma Cacao Seed Butter (Beurre)*, Cera Alba*, Glycerin**, Sodium Stearoyl Glutamate, Sucrose Stearate, Olea Europaea Friut Oil*, Linum Usitatissimum Seed Oil*, Aloe barbadensis Leaf Juice Powder*, Erythrulose**, Coco-Glucoside, Tocopherol**, Xanthan Gum, Lactic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol***, Artemisia Umbelliformis Extract***, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract***, Actinidia Chinensis (Kiwi) Seed Oil, Pectin, Chlorella Vulgaris/Lupinus Albus Protein Ferment, Linum Alpinum Extracxt***, Malva Sylvestris (Mallow) Flower Extract***, Anthemis Nobilis (Chamomile) Flower Oil*, Polyacrylamide, Laureth-7, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Oil*

Patrząc na powyższy skład widzimy między innymi olej z nasion słonecznika, masło shea, masło kakaowe, wosk pszczeli, glicerynę, oliwę z oliwek, olej z lnu zwyczajnego, proszek z soku aloesowego, witaminę E, kwas mlekowy, ekstrakt z bylicy alpejskiej, ekstrakt z jabłek, ekstrakt z kiwi, proteiny chlorelli zwyczajnej, ekstrakt z lnu alpejskiego, ekstrakt z malwy, ekstrakt z rumianku, olejek eteryczny z neroli oraz ekstrakt z wierzbownicy. Dodatkowo w składzie są też oczywiście substancje odpowiadające za nadanie cerze opalonego koloru. 


Opakowanie maski jest bardzo eleganckie, włożone było w karton a całość ofoliowana. Tuba była zabezpieczona przez sreberko, które upewnia nas, że produkt był wcześniej nie otwierany. W środku znajdowała się ulotka.




Konsystencja maski jest gęsta i przypomina odżywczy krem, dobrze się wchłania, nie pozostawia smug ani uczucia ściągania czy tłustej warstwy. Po nałożeniu maski skóra wygląda na nawilżona i odżywioną. Sama posiadam skórę suchą i bałam się czy maska poradzi sobie z jej nawilżenie, były to jednak niepotrzebne obawy :)

Zapach jest bardzo przyjemny, przypomina trochę aromat cytrusów. Nie jest to jednak typowy zapach pomarańczy, jest bardziej elegancki. Osobiście skojarzył mi się z luksusowymi kremami :) Sam zapach znika zaraz po aplikacji.


Maskę należy używać na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu. Producent zaleca wykonanie przed aplikacją maski peelingu, aby przygotować skórę do równomiernego przyjęcia produktu. Należy pamiętać, aby maskę nałożyć równomiernie, aby żadna powierzchnia się później nie odcinała od reszty. Osobiście nie miałam z tym problemów, a nie uważam się za jakiegoś eksperta, więc na pewno sobie z tym poradzicie :)


Osobiście jestem bardzo zadowolona z efektu jaki daje maska. Na drugi dzień budzę się z wypoczętą, nawilżoną cerą a najważniejsze dla mnie jest to, że kolor mojej skóry wygląda na zdrowy i wypoczęty. Tak na prawdę nie uzyskałam brązowo - pomarańczowej tapety tylko złocistą poświatę. Według mnie skóra wygląda właśnie jakby była lekko opalona, wypoczęta i zdrowa. Osobiście nakładam ją co drugi, trzeci dzień na twarz. Nie zależy mi teraz w zimie na mocnym brązie na twarzy, tylko właśnie takim muśnięciu słońca. Przy stosowaniu maski codziennie efekt można pogłębić, więc wszystko zależy od naszych preferencji.


Zadałam na początku tego postu pytanie - A co jeżeli chcemy wstać rano już z pięknym kolorom twarzy? Odpowiedzią jest używać maski Vita Liberata :)

25 komentarzy:

  1. maski nie znam ale markę bardzo lubię

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam produktów tej firmy, ale coraz bardziej mnie kuszą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ją i muszę przyznać, że nie jest zła. Jednak ciągle zapominam by ją nakładać i wykończyć w końcu, bo nie chcę by straciła datę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tak to jest świetny produkt i idealny dla osób, które unikają słońca czytaj ja :) obserwuje i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię tę maskę :) takie słoneczko w tubce ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O ciekawe jak by u mnie zadziałała -troche boję się takich produktów;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię kosmetyki, które ładnie pachną ale zapach nie utrzymuje się długo po aplikacji, tak jak w tym przypadku.

    OdpowiedzUsuń
  8. A jak z kolorytem cery? Wyrównuje? :)
    Dodaje do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ta maska wraz z pudrem marzy mi się od dawna :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj wydaje się, że może być wprost idealna! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. śmieszny produkt ;D w sumie jak nie lubię nic co jest samoopalające tak chyba na ten produkt mogłabym się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajna maska, miałam samoopalacz tej marki i był świetny :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo lubię ich kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ja uwielbiam kosmetyki z Vita Liberata . dają cudowną opaleniznę maski niestety jeszcze nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  15. Same dobre opinie zbierają kosmetyki tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja jeszcze nic nie miałam z Vita Liberata :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje bardzo za każdy pozostawiony komentarz :)

Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger