Meet Beauty Conference 23 kwietnia 2016 w Warszawie

Meet Beauty Conference 23 kwietnia 2016 w Warszawie

W sobotę 23 kwietnia na Stadionie Narodowym w Warszawie odbyła się konferencja dla blogerów i vlogerów urodowych. Miałam ten zaszczyt, że zostałam na nią zaproszona! Niezmiernie się cieszę, że mój blog znalazł się wśród 300 największych vlogów i blogów w Polsce (tak jest napisane na stronie www.meetbeauty.pl ;)). Jestem pod wielkim wrażeniem takiego wielkiego przedsięwzięcia oraz organizacji, w końcu to nie byle co zorganizować tak ogromną konferencję. Była to już druga edycja i podobno będą kolejne, z czego bardzo się cieszę. Dla mnie to pierwsza konferencja, a nawet spotkanie blogerskie, dlatego tak to przeżywam :P A jak to wszystko wyszło? Już piszę!



Do Warszawy jechałam z Krakowa, konferencja zaczynała się o 10:00 a rejestracja możliwa była już od 9:00 - co rozładowało na pewno tłumy przed recepcją. Sprawdziłam pociągi i wyszło, że zdążę, jeśli pojadę pociągiem o 6:31 - na Dworcu Centralnym miałam być planowo 9:01. Obliczyłam, że spokojnie wyrobię się na Stadion Narodowy, więc kupiłam bilet do Warszawy i powrotny bilet na wieczór. Gdy w sobotę budzik dzwonił o 5 rano miałam pewne wątpliwości czy chcę jechać ;) ale jak już się zwlekłam z łóżka to udało mi się ogarnąć i zdążyć na pociąg, pełna energii. Podróż w pociągu umilałam sobie oglądaniem zdjęć na Instagramie, na jednym z nich zobaczyłam, że jedna z uczestniczek jedzie tym samym pociągiem co ja. Okazało się, że jadę przedział obok Juli z bloga Paznokcie w Chmurach :D Spotkałyśmy się między przedziałami. Zagadałyśmy się tak, że praktycznie w Warszawie zorientowałyśmy się, że za chwilę wysiadamy! Tym samym pociągiem na konferencje jachały również Anittkova i Rainbow above me. Na Stadion pojechałyśmy już razem komunikacją miejską, dziewczyny kupiły bilety w automacie, ja postanowiłam, że kupię w tramwaju, bo nadjechał już nasz numer. Oczywiście w środku biletomatu nie było, kierowca mnie wyśmiał jak podeszłam do niego kupić bilet i se myślę - pięknie, trzeba wysiąść, bo znając złośliwość losu, zaraz wejdzie kanar. Mówię to dziewczynom, Julia na to, że może ktoś ma bilet do sprzedania - już ją chciałam wyśmiać, że jasne, kto niby kupuje bilety na zapas, a tu nagle Pani obok się odzywa, że ona może mi sprzedać bilet :D Także, udało się! Dojechaliśmy pod Stadion i to nawet z dobrej strony! W rejestracji odebrałyśmy swoje plakietki z nazwą bloga i ... mam wrażenie, że te 8h minęło jak pstryknięcie palcem. Dobra rozgadałam się, a jeszcze nic o konferencji dokładnie nie napisała, ale już już :)
Podczas konferencji odbywały się wykłady i warsztaty - niestety jednocześnie. Na warsztaty obowiązywały wcześniejsze zapisy z powodu ograniczonej ilości miejsc. Prócz tego marki kosmetyczne na swoich stoiskach prezentowały swoje produkty. Byłam bardzo niezdecydowana co wybrać, bo najchętniej byłabym i na wykładach i na warsztatach, gdy nadszedł czas zapisów, udało mi się dostać na wszystkie 3 warsztaty. Stwierdziłam, że warsztaty to warsztaty i trudno, może się dowiem co się na wykładach dziewczyny dowiedziały ;)




Swoje stoiska na konferencji miały:
  • Lirene
  • Glov
  • Pilomax
  • Golden Rose
  • Bielenda
  • GlissKur i Got2B
  • Palmer's
  • Indigo
  • Eveline





Stoisko Glov zaprezentowało swoją nowość - kolorowe rękawice do demakijażu. Wyglądają bardzo wiosennie :) Miałam już u siebie mini rękawicę Glov, o której pisałam TU.


Obecność Golden Rose, bardzo mnie ucieszyło. Bardzo lubię tą markę, oczywiście pomacałam sobie nowe matowe pomadki, eyelinery i nowości do brwi. Już niedługo pojawi się coś a'la Gimme Brow - zapowiada się ciekawie :) Na zdjęciu widzicie jeszcze gadżet, który Golden Rose dla nas przygotowało - słodziasne długopisy w kształcie pomadki.





Stoisko Palmer's również mnie ucieszyła, bo słyszałam o ich produktach. Jak dotąd marka kojarzyła mi się z kosmetykami do pielęgnacji ciała  w trakcie ciąży. Jednak ich asortyment jest szeroki np. seria na rozstępy i blizny, produkty do twarzy i dłoni. Kokosowa seria pachnie obłędnie! Zaciekawiły mnie również pomadki, które są o zapachu czekolady, czekoladowo-wiśniowym czy czekoladowo-miętowym. Tak się nimi zachwycałam, że dostałam od Pani do testów jedną :D


Indigo miała obłędne stoisko z wielką szafą ze swoimi produktami. Jeszcze do soboty kojarzyłam markę tylko z lakierów i akcesoria do paznokci, okazało się, że ich asortyment jest o wiele bogatszy i zawiera m.in. masła i kremy do rąk, balsamy do ciała i perfumy.
 


Warsztaty na których byłam:
  • 10:30 - 12:00 Indigo. Stylistka paznokci Kasia Zbroińska zaprezentowała nam na jednej z nas swój autorski Manicure Shea Indigo Spa czyli manicure wykonany za pomocą masła shea. Następnie omówiła problemy w stylizacji hybrydowej, ta część była raczej wykładowa, mimo to dowiedziałam się wiele interesujących rzeczy. Sama nie posiadam jeszcze lampy ani lakierów hybrydowych, ale poważnie się nad tym zastanawiam. Na paznokciach miałam już hybrydy i niestety lakier z dwóch paznokci mi zszedł praktycznie zaraz - teraz już mam kilka podejrzeń dlaczego się tak stało. Przed warsztatami myślałam, że będą to bardziej praktyczne zajęcia. Indigo pomyślało o tym i mogłyśmy zapisać się na szkolenia z zakresu stylizacji lakierami hybrydowymi, które organizowane będą w różnych miastach Polski przez Indigo Nails właśnie. Oczywiście zapisałam się! :)
  • 12:30 - 14:00 Tołpa. Tutaj nie wiem czy można to nazwać warsztatem, ponieważ menadżerka firmy - Lidia Łodzińska-Szafrańska wygłosiła wykład na temat "Jak kupować mniej kosmetyków". Prezentacja składała się z siedmiopunktowego przewodnika jak mądrze kupować kosmetyki. Na warsztaty spóźniłam ponad 20min i powiem szczerze, że nie żałuję - zdążyłam w tym czasie dostać się w końcu do obleganego stoiska Palmer's. Nie jest też tak, że prezentacja Tołpy mi się w ogóle nie podobała - zgadzam się z tym o czym Pani Lidia mówiła całkowicie. Na blogu co miesiąc publikuje wpis z denkiem, właśnie dlatego by wykończyć dany kosmetyk do końca. Staram się nie zaczynać kilku kosmetyków do tego samego na raz, a przed zakupami robię listę tego co potrzebuję. A co z kosmetykami, które mi nie spasowały? Staram się posłać dalej w świat, może u kogoś innego się sprawdzą :) Nie mniej jednak, wolałabym w tym czasie skorzystać ze stoisk i atrakcji, które dla nas przygotowano (malowanie paznokci, badanie skóry głowy, makijaż czy stylizację włosów) a na które nie starczyło mi czasu.
  • 15:00 - 16:30 Lirene. Podczas tego panelu zostały nam przedstawione nowości marki - podkład No Mask, fluid Perfect Ton i mgiełkę Fix up Make up. Wizażystka Anna Orłowska wykonała produktami Lirene makijaż na jednej z nas. Dziewczyna której wykonała makijaż moim zdaniem miała dobrany zbyt ciemny podkład (Pani Ania nałożyła najciemniejszy. Nadmienię, że podkład No Mask występuje w trzech odcieniach 01, 02 i 03.) Nie jestem oczywiście żadnym ekspertem, ale ja bym wybrała na pewno jaśniejszy kolor, przyznam, że na zdjęciach wyglądała dobrze, ale na żywo widać było, że jest to nienaturalny odcień dla niej. Same produkty Lirene zapowiadają się ciekawie :)


Na prawdę nie wiem kiedy minął ten czas! Organizacja była przednia, ale było tyle atrakcji, że chcąc skorzystać z wszystkiego to na prawdę trzeba było się sprężyć, a i tak nie dało się rady. Na panelu Tołpy zaczęło mi już burczeć w brzuchu, ale organizatorzy zadbali o poczęstunek i to do tego ciepły! Pyszne zupy, kanapki a na deser ciacho ;) Nadmienię, że przez cały czas trwania konferencji mieliśmy zapewnioną kawę, herbatę i wodę. Nie udało mi się zbadać skóry głowy, ani dostać do stoiska Eveline, malowanie paznokci też było bardzo kuszące, ale kolejki były ogromne, no jak za czasów kartek z PRL. W trakcie stania w jednej z nich poznałam Ewelinę Dimpedię (wariat z Ciebie :P) oraz Ankę Zjemciklapki - przepadłam jak usłyszałam nazwę bloga :D W tłumie udało mi się wyłowić Evelyns50shadesofred. Na panelu Indigo poznałam Karolinę bizarre-case. Moim problemem przy poznawaniu ludzi był fakt, że mam straszną pamięć do imion i nazw. Za to mam fotograficzną pamięć :P Gdyby na plakietkach były nagłówki blogów to z łatwością bym przyporządkowała nazwę do bloga. Czasem miałam problem z dojrzeniem plakietki a głupio było zapytać - ej, Ty! Skąd klikasz? ;) 


Na sam koniec poproszono nas o zejście na stadion - w sensie ten właściwy stadion, na zrobienie sobie wspólnego, pamiątkowego zdjęcia. Świetnie było zobaczyć to miejsce "na żywo"! Proszono nas o nie robienie zdjęć murawie... bo nie było trawy, więc zrobiłam zdjęcie dachu ;)


Padnięta, ale mega zadowolona wychodziłam z konferencji, obładowana sitami pełnymi kosmetyków, które pokaże Wam w osobnym wpisie, bo zrobiłby się totalny tasiemiec :)
Multisub - nowa platforma z boxami subskrypcyjnymi w Polsce. Box z akcesoriami do kąpieli.

Multisub - nowa platforma z boxami subskrypcyjnymi w Polsce. Box z akcesoriami do kąpieli.

Multisub jest to sklep subskrypcyjny dzięki, któremu można zamawiać paczki min. ze zdrową żywnością, żywnością bezglutenową, dla diabetyków, przekąski do pracy lub kawę. Na profilu FB Multisub dowiemy się, że multisub.pl
• Nie jest to tradycyjny sklep internetowy. Wykorzystuje on nowy trend zakupów w sieci – sprzedaż subskrypcyjną. Odwiedzając nas nie spotkasz pojedynczych towarów, a paczki które zawierają interesujące Cię produkty. Taki zestaw nazywany potocznie boxem można zamówić jednorazowo lub w formie „abonamentu” na 3 lub 6 miesięcy.
Jakie są główne zalety www.multisub.pl ?
• Jedną z nich na pewno jest Twoja wygoda i zaoszczędzony czas na zakup interesujących Cię produktów
• Kolejna zaleta to poszerzenie znajomości towarów z interesującej grupy ponieważ wychodzimy poza wszystkim znany asortyment ze sklepowych półek, wyszukujemy także mniej znane produkty, a niektóre z boxów np. kawy, herbaty czy miody są wręcz typowo niszowe co pozwala konsumentowi zapoznawać się z całkiem nowymi smakami
• Niespodzianka! Być może zadajesz sobie pytanie „skąd mogę wiedzieć jakie produkty dostanę zamawiając paczkę bezglutenową lub jaką kawę dostanę zamawiając box z kawą?” Ale o to min. w tym wszystkim chodzi! Wychodząc do sklepu po chleb i masło wracamy do domu z chlebem i masłem, czy jest w tym coś ekscytującego? Czy czekamy z niecierpliwością i zaciekawieniem na kolejny zakup chleba i masła? Nie sądzę, a taki dreszczyk emocji na pewno może przynieść wyczekiwanie na kolejny box. A co do drugiego z pytań odpowiem krócej – kawa będzie bardzo smaczna i nie znajdziesz jej na półce w sklepie.
• Prezent! Zdarza Ci się, że nie masz już zielonego pojęcia jaki tym razem prezent wybrać? Nie ma problemu wystarczy wejść na www.multisub.pl. Podam tylko kilka przykładów. Nie wiesz co wybrać dla mamy? Nie chcesz po raz kolejny dać bombonierki ? W ramach prezentu wybierz subskrypcję z herbatami podając jej adres! Daj nam znać, a my dodamy bilecik z życzeniami. Na pewno jest to ciekawszy prezent niż ten pierwszy, a w dodatku dzięki Tobie pozna nowe smaki, zdecydowanie lepsze niż tradycyjne torebki ekspresowe. Zastanawiasz się co dać np. dziadkowi, który jest diabetykiem? Subskrypcja przeznaczona właśnie dla diabetyków z pewnością przyniesie mu wiele radości! W sklepie, kiedy zapyta o dżem bezcukrowy prawdopodobnie usłyszy, że jest tylko niskosłodzony, ale ma przecież niewiele cukru… Jeżeli zapyta o czekoladę być może znajdzie jedną i tą samą. Nuda, ale dzięki Tobie będzie dostawał co miesiąc ciekawą i zawsze urozmaiconą paczkę! To tylko dwa z przykładów, a przecież mamy do zaoferowania 10 boxów.
• Bezpieczeństwo, jest bardzo ważne i my o nie dbamy dlatego pieniądze wpłacasz poprzez sprawdzony system PayU i nie martwisz się czy dotrą we właściwe miejsce!

Pan Patryk, właściciel sklepu Multisub napisał do mnie wiadomość z pytaniem czy mogłabym opisać na blogu wybrany przeze mnie box. Stwierdziłam, że z racji tematyki bloga, wybiorę pudełko z akcesoriami do kąpieli. Tak, trafił w moje ręce przedsprzedażowy box. Koszt jednego pudełka to 65zł, z opisu na stronie dowiemy się, że jest to zestaw produktów, które umilą Twój czas w trakcie kąpieli. Niespodzianki zawarte w boxie pozwolą Ci się odprężyć i zapomnieć o szkole, pracy i obowiązkach. Drugim bardzo ważnym aspektem produktów przeznaczonych do kąpieli jest to, że dzięki nim lepiej zadbasz o swoją skórę i odpowiednio ją wypielęgnujesz!

Paczkę dostałam za pośrednictwem Poczty Polskiej, ale w przyszłości najprawdopodobniej boxy będą dostarczane kurierem.


Paczka przyszła do mnie w zwykłym kartonowym opakowaniu, zawinięta była jeszcze w papier pakowny. W przyszłości na kartonie ma być widoczne logo firmy. W moim odczuciu takie rozwiązanie jest w porządku. Faktycznie, większość boxów to cukierkowe ładne pudełeczka, ale rozwiązanie, że zapłacone za pudełko pieniądze idą w jego zawartość, a nie opakowanie wydaje się ok.


Zawartość była zawinięta w żółty papier, na który była naklejona naklejka z logiem firmy. Takie rozwiązanie jest dobre, dla potrzymania napięcia ;)


Po otworzeniu zobaczyłam wypełnione pudełko produktami. Na wielki plus zasługuje fakt, że w środku wrzucone były styropianowe kawałki, które zabezpieczały produkty. Dodatkowo najwrażliwsze elementy zawinięte były w folię bąbelkową, przez co wszystko dotarło do mnie całe. 


W pudełku znalazło się 7 produktów - 6 kosmetyków + świeca. Nie dostałam opisu produktów w boxie, ponieważ tak jaki pisałam wyżej, to przedpremiera. Pan Patryk dosłał opisy produktów w mailu. W następnych pudełkach karta produktów ma się znaleźć już w środku.


Na początek kule do kąpieli, nie będę ukrywać, że one najbardziej mnie ucieszyły :) Widzimy to dwa produkty od Bomb Cosmetics - Kremowa babeczka do kąpieli Dzióbek oraz Kremowa kuleczka do kąpieli DZIKA RÓŻA, ich cena to ok 11zł/szt. Markiza do kąpieli – Czekoladowe Niby Nic, wygląda obiecująco.




Obecność świeczki w boxie jest jak najbardziej na plus. Ostatnio wszędzie widzę Yankee Candle i fajnie, że w końcu pojawiło się coś innego. Myślę, że w Polsce jest sporo ciekawych "świeczkowych" marek, które warto odkryć. Świeczkę znalazłam TU i można ją kupić za 10zł.


Podoba mi się, że w pudełku znalazł się tez olejek do pielęgnacji skóry. Jego cena w sklepie internetowym Etja to 8zł.


Eliksir do kąpieli SPA BingoSPA ładnie wpasował się w zawartość pudełka, dopełniając go o pieniący się płyn do kąpieli :) Jego cena to ok 8,50zł.


Ostatnim produktem jest sól do kąpieli BingoSPA. Dla mnie produkt uniwersalny, bo dla osób, które nie mają wanny sól można wykorzystać do moczenia stóp. Cena za opakowanie to ok. 7zł.

Dla mnie Box z akcesoriami do kąpieli jest bardzo zróżnicowany pod względem zawartości. Podoba mi się, że nie ma tu 10 żeli pod prysznic, tylko każdy znajdzie coś dla siebie - ja najbardziej cieszę się z kul do kąpieli, bo chciałam zawsze wypróbować Bomb Cosmetics :) Jestem bardzo ciekawa jak będzie wyglądać kolejna edycja! 

Jak Wam się podoba zawartość?
Co włożylibyście do swojego idealnego boxu z akcesoriami do kąpieli?
Targi kosmetyczne LNE w Krakowie - edycja kwietniowa, moje zakupy ;)

Targi kosmetyczne LNE w Krakowie - edycja kwietniowa, moje zakupy ;)

Fotorelacje z targów kosmetycznych LNE możecie zobaczyć w TYM  poście. Obiecałam, że pokaże co kupiłam podczas targów, więc słowa dotrzymuję ;) Przyznam, że kusiło wiele rzeczy, szczególnie lakiery i ozdoby do paznokci. Stwierdziła, że nie ma jednak co wariować. Postanowiłam skupić się na tych produktach do których stacjonarnie nie mam dostępu. Najbardziej nastawiłam się na osłonki do suszenia pędzli, ale tak jak już pisałam we wcześniejszym poście, niestety na żadnym stoisku nie udało mi się ich znaleźć.





Rozglądałam się za nożyczkami dla mojego narzeczonego, miały to być nożyczki do podcinania wąsów. Wcześniej zrobiłam rozeznanie w internecie jak takie wyglądają i ile kosztują. W sklepach dla brodaczy są dość drogie, bo zaczynają się od 50zł w górę. Nie o markę i wygląd mi to jednak chodzi, a o precyzję cięcia i ostrze. Na targach było kilka stoisk z akcesoriami typu nożyczki, cążki, pęsety, ceny były niższe niż w internecie. Te, które widzicie na zdjęciu kupiłam za 15zł. Zostały już wypróbowane i zaakceptowane ;)


Szukałam kremu do rąk, zastanawiałam się nad The Secret Soap Store, zapachy kremu były ładne, ale jakoś nie mogłam się zdecydować. Ceny były identyczne jak na stoiskach stacjonarnych, także nie miałam jakiegoś parcia, żeby je kupić. Pod sam koniec podeszłam do stoiska Scandia Cosmetics i powąchałam ich kremy. Przepadłam! Pierwszy jaki wzięłam to wiśniowy i jego zapach to na prawdę był owocowy raj. Kolejny, który próbowałam to melon i tu wyobraźcie sobie rozkrojonego melona - to właśnie zapach tego kremu :) Wzięłam jednak wersję melonową ze względu na zbliżające się lato, ale chętnie zaopatrzę się w przyszłości również w wiśnię. Krem ma pojemność 70ml i kosztował 22zł, do zakupów dostałam próbki kremów i mydła.


Stoisko Norel to była chwila prawdy dla mojej silnej woli ;) Nie dość, że był dostępny asortyment w pojemnościach dla gabinetów - czyli w większych pojemnościach to jeszcze ceny były niższe niż w sklepie stacjonarnym. Skusiłam się krem witaminowy energizująco-odżywczy, jego pojemność to 150ml i zapłaciłam za niego 49zł, gdzie w normalnie dostępna jest standardowa pojemność 50ml za 64zł plus wiadomo koszt wysyłki, ponieważ stacjonarnie produktów Norel nie spotkałam. Dodatkowo dostałam masę próbek.


Na stoisku Skin79 skusiłam się na Aloe Aqua Smoothing Gel Łagodzący żel aloesowy 99%. Dotychczas w ofercie był dostępny aloesowy żel z 92% zawartością Aloe Vera. Na stronie sklepu można go dostać za 39zł, podczas targów jego cena wynosiła 30zł a pojemność to 300g. Do zakupów dostałam gratisy, w tym Snail BB Cream - jestem ciekawa jego koloru.
Promocja w Rossmannie -49% od 20.04.2016. Co polecam, co zamierzam wypróbować :)

Promocja w Rossmannie -49% od 20.04.2016. Co polecam, co zamierzam wypróbować :)

Rossmann znowu rusza z wyprzedażą kolorówki. Obniżenie ceny o 49% to na prawdę niezła okazja do zrobienia zakupów, jednak wiedząc z doświadczenia w trakcie akcji panuje niezły szał. Szafy bywają puste już pierwszego dnia, asortyment sklepów jest różny i warto wybrać się do tych większych bądź odwrotnie - tych na tzw. zadupiu ;) Dodatkowo niestety przez to, że kosmetyki w większości nie są zabezpieczone lub/i nie ma dostępnych testerów to cierpią na tym produkty pełnowymiarowe. Sporo już było wpisów odnośnie zachowania w drogeriach i pominę ten aspekt. Łudzę się, że może tym razem będzie inaczej, lepiej... W każdym razie na początek rozpiska z terminami, żeby można było się przygotować.

  • 20.04 - 25.04 Twarz: podkłady, pudry, bazy, korektory, róże, bronzery. 
  • 26.04 - 02.05 Oczy: tusze, cienie, produkty do brwi, bazy pod cienie kredki, eyelinery.
  • 4.05 - ? Usta: pomadki, błyszczyki, pomadki ochronne (tak było w zeszłym roku) konturówki oraz produkty do paznokci: lakiery, odżywki, preparaty do skórek. 

Przed taką akcją najlepiej na spokojnie przejrzeć swoją kosmetyczkę i sprawdzić co się kończy, co by się nam przydało i przejrzeć ofertę Rossmanna co byśmy chcieli przetestować. W amoku można wrzucić wiele niepotrzebnych kosmetyków do koszyka, a później żałować wydanej kasy.

Poniżej zrobiłam małe zestawienie kosmetyków, które u mnie się sprawdziły i myślę, że warto się nimi zainteresować. Oczywiście nikogo do niczego nie namawiam ;)



Podczas trwania pierwszego etapu promocji na kosmetyki kolorowe do twarzy polecam wypróbować rozświetlacze - marka Wibo i Lovely jest chyba w każdym Rossmannie, produkty nie są drogie, więc obniżka -49% sprawia, że warto po nie sięgnąć i przetestować. Mam i Diamond Illuminator i Lovely Gold. Opakowanie są bardzo liche, ale za to rozświetlenie jakie dają produkty jest piękne - bez chamskich drobinek i brokatu. Cena to ok 5zł po obniżce.

W II etapie polecam wypróbować tusz L'oreal So Couture, kupiłam go w tym roku i jestem z niego bardzo zadowolona. Nie skleja rzęs, pięknie je rozdziela, pogrubia i wydłuża a do tego nie osypuje się. Cena po obniżce to ok. 30zł. Wydaje mi się, że widziałam szafę Catrice w Rossmannie w Galerii Krakowskiej, jeżeli ją tam znajdziecie (lub w innym miejscu) to polecam kredkę do brwi. Zakończona jest szczoteczką, którą rozczesujemy i wyczesujemy nadmiar produktu - dla mnie super sprawa! Polecam! Kredka bez promocji kosztuje jakieś 10zł, więc warto wypróbować :)

Podczas ostatniego etapu polecam zaopatrzyć się w pomadki w kredce Soft Sensation Lipcolor Butter Matte, a przynajmniej ją powąchać - oczywiście tester (!) Niesamowity zapach, mam w odcieniu Vivid Divine i jestem bardzo zadowolona. Cena po obniżce to ok. 14zł. Warto też przyjrzeć się słynnym matowym pomadką w płynie Bourjois - u mnie sprawdzają się dobrze. Ich cena po obniżce to ok 28zł. Jeżeli chodzi o lakiery to moim faworytem jest wysuszacz lakieru z Sally Hansen, cena po obniżce to ok 11zł. Nie wiem czy we wszystkich drogeriach Rossmann jest szafa Revlona, ale jeżeli ją znajdziecie to polecam wypróbować pachnące lakiery. Świetny gadżet i piękne opakowanie:)

Jeśli chodzi o moją zakupową listę to starałam się ją baaardzo ograniczyć ;)
Mam nadzieję, że w promocji będą ochronne pomadki i znajdę Lip Smackery. Wtedy chętnie się w nie zaopatrzę, bo będą za ok. 5zł, a pomadek do ust nigdy za wiele ;) Nie miałam jeszcze tuszu z Rimmela Wake Me Up, jestem bardzo ciekawa jego zapachu, bo ponoć pachnie zielonym ogórkiem. Jego cena to ok. 17zł po rabacie. Na koniec mój must have o którym czytałam już chyba milion razy, czyli preparat do usuwania skórek z Sally Hansen, jego cena po obniżce to ok. 11zł.
Targi Kosmetyczne LNE w Krakowie 16-17 kwiecień 2016

Targi Kosmetyczne LNE w Krakowie 16-17 kwiecień 2016

W ten weekend w Krakowie w krakowskim EXPO odbył się kolejny, tym razem już 33 Kongres i Targi Kosmetyczne LNE. Wybrałam się z ciocią i kuzynką w sobotę popołudniu na zwiedzanie kosmetycznych stoisk, a wszystko dlatego, że udało mi się wygrać karnet, z czego bardzo się cieszę :) To już moje drugie targi LNE, więc mam już jakieś rozeznanie w temacie i mogę je porównać do zeszłorocznych.

LNE

Impreza odbywa się dwa razy do roku - wiosną i jesienią. Zeszłą edycję listopadową opisałam w poście TU. W zeszłym roku na wejściu, po wymienieniu biletu na wejściówkę, wręczano nam torby firmowe LNE w których był katalog informacyjny, trochę ulotek oraz gifty - w zeszłym roku przygotowane przez markę Bielenda. Dowiedziałam się, że w poprzednich edycjach również w torbach znajdowały się próbki, czasem pełnowymiarowe kosmetyki. Niestety w tym roku otrzymaliśmy torbę tylko z katalogiem. No cóż - trudno ;) Nie czas tu na narzekanie, zwróciłam na to uwagę, bo ma to być w końcu relacja z wydarzenia. To co jeszcze mnie zaskoczyło - układ, rozmieszczenie marek był niemal identyczny jak na zeszłych targach. Co prawda pojawiło się kilka nowych marek, jednak można było się szybko połapać która marka jest w której alejce. Część wystawców miała atrakcyjne oferty w stosunku do swoich cen w sklepach czy to stacjonarnych czy on-line. Można było dostać sporo próbek i poznać nowe serie kosmetyczne czy też marki. 





Azjatyckie kosmetyki cieszyły się sporym zainteresowaniem. Jednak myślę, że w porównaniu z zeszłym rokiem na targach panował mniejszy tłok. Do stoisk nie trzeba było stać w długich kolejkach i w miarę łatwo można było się przemieszczać między alejkami. Może to efekt ładnej pogody, może godziny o której byłyśmy w środku (wydaję mi się, że z zeszłym roku byłyśmy jednak o podobnej porze). Jak dla mnie mniejszy tłok jest zawsze na plus ;)






Przeszukałam wszystkie stoiska w poszukiwaniu osłonek do suszenia pędzli i niestety nigdzie ich nie dostałam :( Nie rozumiem tego...zamówię je chyba na allegro w końcu. Chyba, że macie jakieś polecone miejsce gdzie można je dostać?



Ponownie można było dostać płytki do depilacji Epilette. Jeżeli jesteście ciekawe co to, odsyłam Was do tego wpisu :)




Podczas targów można było zobaczyć/uczestniczyć z różnego typu zabiegach kosmetycznych oraz zapoznać się z najnowszym sprzętem do wyposażenia gabinetu.



Największy raj miały chyba paznokcioholiczki ;) Tyle lakierów, ozdób, sprzętu do mani i hybryd w jednym miejscu nie widziałam. Kolorów, wzorów było bezliku i na prawdę można było dostać oczopląsu!






W następnym poście pokarzę co wpadło mi do zakupowej torby ;)
Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger