Denko marzec 2016

Denko czyli kosmetyki, które udało mi się wykończyć/zużyć w danym miesiącu. Można by powiedzieć, że to głupota zbierać puste opakowania po kosmetykach - w końcu to tylko śmieci i zabierają miejsce. U mnie w łazience stoi jednak torba, gdzie wrzucam pustaki (zamiast wrzucać je do kosza na śmieci). Dlaczego to robię? A no, po prostu mam motywację, żeby wykańczać dany produkt, a nie otwierać trzech na raz. Po za tym taki rachunek jest przydatny do tego czy dany produkt sprawdził się i czy warto się w niego ponownie zaopatrzyć.


1. Tusz do rzęs Maybelline Lash Sensational.
Dostałam od koleżanki do wypróbowania, bo ona nie była z niego zadowolona. Niestety u mnie też się nie sprawdził. W sumie to nic nie robił, no może prócz tego, że się osypywał. Nie kupię go na pewno.

2. Odżywka do rzęs Magiclash
Stosowałam ją regularnie przez dwa tygodnie. Zauważyłam, że rzęsy się trochę zagęściły, jednak miałam jakiś dyskomfort przy stosowaniu. Starałam się, żeby produkt nie dostawał się do oczy, jednak po nałożeniu wzrok był jakby to określić - zmęczony. Postanowiłam przerwać kurację, bo nie ma co ryzykować.


3. Balsam do ust Body Club, bananowy.
Kupiłam go kiedyś w Rossmannie, skusiła mnie wersja bananowa. Bardzo ciężko dostać pomadkę ochronną o zapachu banana. 
Skład: Beeswax, Candelilla Cera, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax, Squalane, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Tocopheryl Acetate, Musa Nana (Banana) Fruit Extract, Flavor, CI 77492.
Jeżeli miałabym porównać ten balsam do EOSa, to Body Club jest bardziej "oleiste" i troszkę mniej treściwe. Jednak zapach jak najbardziej bananowy. Przyjemnie się stosowało i możliwe, że znowu się skuszę. Produktów do pielęgnacji ust u mnie nigdy za wiele ;) W każdej torebce, kieszeni musi jakaś być ;) 


4. Szampon Kebelo 
Pisałam o nim TU. W końcu go zużyłam i przyznam się, że im dłużej go używałam tym bardziej go lubiłam. Problem jest jedynie z dostępnością, więc nie wiem czy uda mi się go kupić.

5. Maska do włosów Argan Oil, Bioelixire
Nakładałam na włosy, omijając skórę głowy. Zapach przyjemny, włosy po niej dobrze się rozczesywały. Zobaczymy, może ponownie do mnie trafi. Jej skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Glyceryl Laurate, Parfum (Fragrance), Amodimethicone, Benzyl Alcohol, Trideceth-10,  Argania Spinosa Kernel Oil, Simmondsia Chinensis Oil (Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Polyamide-2, Butylene Glycol, Heliantus Annuus Seed Extract (Heliantus Annuus (Sunflower) Seed Extract, CI 14700 (FD&C RED 4), Sodium Hydroxide, Methylchloroisothiazolinone, CI 19140 (FD&C YELLOW 5), Methylisothiazolinone, CI 42090 (FD&C Blue 1).


6. Płyn do higieny intymnej Ziaja
Nie będę się tu nad nim rozpisywać - był ok

7. Kula do kąpieli LUSH Think Pink
Piękny zapach, cudny kolor, świetnie nawilżona skóra - uwielbiam kule do kąpieli :) O samej kuli napiszę coś więcej w osobnym poście.


8. Krem pod oczy z dynią, Organique
Mogę powiedzieć, że krem jest mega wydajny! Zaznaczę też, że opakowanie zawiera aż 30ml, co jak na krem pod oczy to sporo. Recenzja kremu pojawiła się już na blogu, więc zostawię do niej link - KLIK.

9. Balsam do ciała z masłem Shea, Organique
Po prostu uwielbiam :)

10. Antyperspirant w  roll-onie Garnier
Bezbarwne wersje antyperspirantów lubię najbardziej, był w porządku, robił co miał robić. Szukam jednak dalej czegoś bez soli aluminium w składzie.


Na koniec kilka próbek - tym razem Norel
Moim zdaniem próbki są świetnym sposobem na to, aby wyrobić sobie pierwsze wrażenie o danym produkcie, sprawdzić konsystencje, kolor i zapach. I właśnie zapach kremu żurawinowego rewitalizującego nie przypadł mi do gustu. Bardzo chciałam go wypróbować, bo seria zapowiada się super (skusiłam się na krem pod oczy z Face Rejuve, ale o tym w osobnym poście), ale zapach mnie odrzuca. Pozostałe próbki były w porządku.

22 komentarze:

  1. Ziaja Intima miałam z kwasem laktobionowym.

    OdpowiedzUsuń
  2. Balsam z Organique uwielbiam! Na pewno kupie jeszcze nie jeden balsam tej marki <3

    OdpowiedzUsuń
  3. masło Organique mam w zapasach i bardzo mnie kusi żeby już użyć go :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Garniera w kulce jeszcze nigdy nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Balsam z masłem shea chętnie bym widziała u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też wykończyłam bananowy balsam i mi smutno :P Swój miałam z Biedronki, jest świetny! Teraz mam czekoladowy i pachnie prawdziwą mleczną czekoladą <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam niestety niczego z tych produktów :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Niczego nie miałam poza maską Arganową, która nadal jest użytkowana :) Jak dla mnie ok ale bez rewelacji - moje włosy wolą gęstsze konsystencje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niczego nie miałam poza maską Arganową, która nadal jest użytkowana :) Jak dla mnie ok ale bez rewelacji - moje włosy wolą gęstsze konsystencje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bananowy balsam do ust to coś dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja to oczywiście jak zwykle najbardziej lubię to co od Organique. :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja niedawno kupiłam ten bananowy balsam, właśnie ciężko cos takiego znalezc :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej :) Dobrze, że przestałaś używać odżywki do rzęs kiedy tylko zauważyłaś podrażnienie - zrobiłam tak samo. Włosy Muszą Być Długie pisała o tym, że takie cuda mogą nawet pogorszyć nam wzrok! Nie ma sensu ryzykować i lepiej postawić na naturalne sposoby wzmacniania naszych rzęs.
    Z reszty najbardziej moją uwagę przyciągnął krem pod oczy i balsam do ciała z Organique oraz maska do włosów Bioelixire Argan Oil. Kojarzyłam tę markę głównie ze względu na serum na końcówki, fajnie dowiedzieć się, że mają również maski :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ajjj same nieznane mi produkty !

    OdpowiedzUsuń
  15. fajne opakowanie tego balsamu

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam masła Organique, choć tych z masłem shea używam tylko zimą, tylko na mocno wysuszone rejony. Poza tym wystarczają mi 'normalne' masła :)

    OdpowiedzUsuń
  17. ja z maskary Maybelline jestem zadowolona, może dlatego, że po kuracji odżywką LashVolution mam mega długie rzęsy :D widzę cudowne kosmetyki Organique, mam ochotę na kremik pod oczy :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Te masełka Organique z masłem shea uwielbiam i używam non stop! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. oooo nie lubisz mojego ulubionego tuszu Maybelline? :)

    OdpowiedzUsuń
  20. U mnie ten tusz do rzęs również bez rewelacji. U mnie jest bardzo trwały ale efekt na rzesach taki sobie. I w ogóle nieporownywalny z o wiele tańszym Lovely.

    OdpowiedzUsuń
  21. Miałam ta kule z lush zostawiała serduszka :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Też mnie zawsze denka motywują :) Z Twojego nic nie miałam, ale mam chęć na krem pod oczy z Organique :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje bardzo za każdy pozostawiony komentarz :)

Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger