Nowości lipiec - sierpień m.in. Tony Moly, KIKO, Benefit

Nowości lipiec - sierpień m.in. Tony Moly, KIKO, Benefit

W ostatnim konkursie zapytałam Was, które posty lubicie czytać najbardziej. W odpowiedziach znalazły się między innymi posty z nowościami, dlatego postanowiłam napisać taki wpis. Zebrałam wszystkie nowości wakacji w jeden post. Znajdziecie tu zakupy, prezenty, przesyłki i wygraną w rozdaniu


Biolove to dla mnie marka stosunkowo nowa, o której czytałam tylko recenzję, ale nie widziałam jej nigdzie na sklepowych półkach. Później dotarła do mnie informacja, że wyłączność na tą markę posiada sieć drogerii Kontigo. Niestety jest ona tylko w Warszawie i okolicach, więc gdy tylko nadarzyła się okazja i byłam w stoicy, odszukałam sklep i poszperałam na pulkach z kosmetykami Biolove. Piękne zapach, świetne składy i niewysoka cena i ciekawy asortyment. Nie straciłam jednak głowy i na wypróbowanie kupiłam masło do ciała o zapachy wiśni i piżmową kulę do kąpieli.


Korzystając z wyprzedaży w KIKO skusiłam się na 3 kredki do oczu oraz na TOP COAT, o którym pisałam już TU. Napiszę jeszcze co nieco o kredkach w osobnym poście.


Nie obyło się bez zakupów w Drogerii Pigment, gdzie kupiłam:
  • Szampon Planeta Organica ALEPPO - kolejne opakowanie, bardzo go polubiłam,
  • Żel do higieny intymnej Vianek - wcześniej miałam Biolaven,
  • Scrub do twarzy Bania Agafii,
  • Krem pod oczy Nacomi,
  • Silikonowa myjka do twarzy.


A teraz czas ma prezenty :D Muminkowy zestaw przywędrował do mnie z Finlandii, jest to gift od koleżanki, która była tam na wakacjach. Czyż nie jest to najsłodszy zestaw do włosów ever? :) Pamiętaj przed użyciem szczotki "Let's sing a song" :D Chyba cały czas jestem wewnętrznie małym dzieckiem ;)


Dostałam również taką o to uroczą pandę - So Cool Eye Stick marki Tony Moly, czyli chłodzący sztyft pod oczy. Azjatycki szał nastał na dobre, koreańskie kosemetyki można nawet spotkać w Sephorze. Kosmetyki Tony Moly znane są z przesłodkich opakowań. Kusiło mnie bardzo, żeby mieć w swojej kosmetyczce takie maleństwo :) Oj, jak ja kocham pandy <3 Bardzo dziękuje jeszcze raz za ten prezent :*


Gdy zobaczyłam na instagramie zdjęcie, na którym dziewczyny z UK chwalą się dodatkami do sierpniowych gazet - padłam. Miniatury produktów do brwi z Benefitu w cenie gazety! Od razu uderzyłam z prośbą do znajomego w Londynie, żeby wyruszył na poszukiwania. Udało się! Mam sierpniową Marie Claire z Ready, Set, BROW! czyli utrwalającym żelem do brwi. Cena pełnowymiarowego produktu to 125zł. Dziękuje Ci Cooler :) Szkoda, że w polskich gazetach nie ma takich cudów...


Niesamowitą niespodziankę sprawiła mi marka Indigo, która obdarowała mnie swoim najnowszym zestawem startowym do manicure'u hybrydowego. Dokładnie opisałam go TU, jeżeli jesteście ciekawi co znalazło się w środku. Już niebawem dostępny będzie w sprzedaży na www.indigo-nails.com w cenie 269 zł.


Do testów od marki Vita Liberata dostałam serum Self Tanning Anti Age, dodatkowo w przesyłce znalazłam miniatury suchego olejku i lotionu. Już niedługo pojawi się recenzja serum.

A na koniec nagroda, którą udało mi się wygrać w rozdaniu u Ani z bloga Perfect Foundation. Cała zabawa polegała na tym, że sama mogłam sobie wybrać nagrodę. Ania nakreśliła tylko mniej więcej co to ma być, a dokładnie wyglądało to tak:
1.Wybrany krem BB ze Skin79, Holika Holika bądź Lioele - tutaj nie umiałam się zdecydować, więc poprosiłam Anię, żeby wybrała coś dla mnie.
2.Wybrana paleta Sleek bądź Makeup Revolution - wybrałam Makeup Revolution Ultra Contour Paleta do Konturowania.
3.Wybrana pomadka Golden Rose - wybrałam Golden Rose Velvet Matte Matowa Pomadka do Ust 02.
4.Wosk lub sampler od Yankee Candle - sampler Pink Sands.
5.Wybrana maska do włosów od Banii Agafii - Bania Agafii Balsam do Włosów Aktywator Wzrostu 100ml.
6.Wybrany produkt od Organic Shop - Organic Shop Mydło w Płynie Różowe Brzoskwinie 500ml. 
Dodatkowo w przesyłce znalazłam maseczkę APIS i krem Sylveco :)
Wyniki rozdania :)

Wyniki rozdania :)



Dziś mija siódmy dzień od zakończenia rozdania, więc przydałoby się ogłosić wyniki :) Bardzo cieszę się z tak licznego udziału w zabawie. Niestety nagroda jest tylko jedna. Nie martwcie się jednak, bo już mam prawie przygotowany następny zestaw do wygrania :) A to znaczy, że w najbliższym czasie ruszy kolejny konkurs! 
Warunkiem głównym znowu będzie obserwowanie bloga, także osoby, które "uciekną" z obserwatorów - tak zdarza się to po rozstrzygnięciu rozdań, po ogłoszeniu nowego konkursu, ponownie zaobserwują blog, nie będą branie pod uwagę.


No dobrze koniec ogłoszeń - czas na wyniki :)

Nagrodę zdobywa: Żaneta Serocka

Gratuluję :)
Czekam na dane do wysyłki. 
Niespodzianka od Indigo Nails - zestaw startowy do manicure'u hybrydowego. Przedpremierowo zestaw Gel Polish!

Niespodzianka od Indigo Nails - zestaw startowy do manicure'u hybrydowego. Przedpremierowo zestaw Gel Polish!

Do zeszłej soboty żyłam w przekonaniu, że kurierzy przesyłki dostarczają jedynie od poniedziałku do piątku. Ku mojemu zaskoczeniu, oczywiście podczas nieobecności w mieszkaniu, odbieram telefon z informacją, że pod drzwiami czeka kurier z paczką. Udało się zapanować nad sytuacją i przesyłka czekała na mnie w bezpiecznym miejscu do niedzielnego wieczora. Zżerała mnie ciekawość co jest w środku i gdy już dopadłam pudełko, zobaczyłam taśmę z logiem Indigo. Wow! Wow! Już wiedziałam co będzie w środku! 

No dobrze, to od początku. Podczas konferencji Meet Beauty poznałam markę Indigo, która w swoim asortymencie posiada lakiery do manicure hybrydowego. Miałam okazję uczestniczyć w panelu paznokciowym zorganizowanym właśnie przez Indigo Nails, na którym stylistka paznokci Kasia Zbroińska zaprezentowała nam na jednej z nas swój autorski Manicure Shea Indigo Spa czyli manicure wykonany za pomocą masła shea. Po panelu była możliwość zapisania się na warsztaty z zakresu stylizacji lakierami hybrydowymi, które organizowane b w różnych miastach Polski przez Indigo Nails.

Warsztaty opisałam szczegółowo tutaj. Bardzo się cieszę, że miałam możliwość nauczenia się krok po kroku, prawidłowej techniki zdobienia paznokci pod okiem wykwalifikowanej instruktorki. Żeby tego było mało Indigo przygotowało dla uczestniczek warsztatów wspaniałą niespodziankę, a mianowicie zestaw startowy do manicure'u hybrydowego!


"Twarzą" marki Indigo Nails jest Natalia Siwiec - zostawię to bez specjalnego komentarza. Skupię się głównie na wyglądzie zestawu. Nadmienię, że zestaw jest przedpremierowy i nie ma go jeszcze w sprzedaży. Nieznana jest jeszcze cena, na pewno zaktualizuję tą informację :)






Zestaw startowy znajduje się w sporym, białym pudełku ze złotym logiem Indigo, wysuwanym z kartonika w pastelowe kolory na którym z jednej strony widnieje zdjęcie Natalii a z drugiej reklama pyłku METAL MANIX. Całość prezentuje się elegancko i kobieco.




Po otwarciu wieczka pudełka, aż podskoczyłam :) Wszystko ma swoje miejsce i od razu widać co jest w środku, a jest na prawdę sporo. To mój pierwszy zestaw do manicure hybrydowego, nie miałam swojej lampy, ani lakierów i jestem bardzo, ale to bardzo szczęśliwa, że będę mogła teraz malować swoje paznokcie sama w domu. Dobrze, to teraz dalej opiszę co w tym cudnym pudełeczku jest dokładnie!



Ręczniczek z logiem marki.


Waciki bezpyłowe.


Folijki do zdejmowania hybryd.


Cleaner Super Shine Effect używamy go do usuwania warstwy dyspersyjnej. Lanoline Remover służy do zdejmowania lakieru hybrydowego, obecność lanoliny ma nie wysusza tak bardzo skóry.


Cleaner (5ml) nakładamy zaraz po zmatowieniu płytki,aby zwiększyć przyczepność lakierów. Acid Free Primer (5ml) dla paznokci osłabionych przez ciągłe stylizacje, który pozwala pracować nawet na bardzo zniszczonej płytce.


Rzecz, która mnie najbardziej ucieszyła czyli lampa LED 9W w kształcie tzw. mostka z logo INDIGO NAILS LAB. Dołączony był do niej zasilacz. Posiada dwa czasy pracy: 30 i 60 sekund, Zawiera 6 sztuk dual LED, pasmo światła: 360-415 nM, jej żywotność to 50 000 godzin, napięcie 5V DC, wymiary: 14,5x4,5 cm,  waga to 46g. Jednorazowe kliknięcie ustawia lampkę na 30 sekund, naciśnięcie i przytrzymanie włącznika przez ok. 2 s. ustawia lampkę na 60 sekund.



Te maleństwa to pyłki: efekt syrenki, srebrny Metal Manix, złoty Metal Manix i Metal Manix Multi Chrome czyli tzw. tafla lustra - nowość na rynku :)







Aplikator do pyłków. Jestem ciekawa jak z nim będzie przebiegać aplikacja pyłków, dotychczas do tego służył mi opuszek palca ;)


Pilniki o gradacji 100/180 i polerka o gradacji 220/280.


Indigolicious oliwka do skórek w pipecie 8 ml


Gel Brush White 5ml, nadaje się do french'a i jako podkład pod lakiery mało kryjące.


Crystal Top Coat nadaje paznokciom efekt błyszczącej tafli szkła, jest rozpuszczalny w Removerze i trzeba przetrzeć do Cleanerem. Dry Top Coat Super Shine nie posiada warstwy dyspersyjnej (nadaje się do pyłków) Nie trzeba przemywać go Cleanerem po utwardzeniu, ale trzeba pamiętać, że ten produkt nie rozpuszcza się w Removerze i należy go spiłować przed zdejmowaniem lakieru.


Protein Base baza, którą możemy przedłużyć paznokcie. Usztywnia paznokcie, odżywia i wzmacnia płytkę, jest rozpuszczalna w Removerze.


A na koniec oczywiście trzy odcienie lakierów hybrydowych, każdy po 5ml. Pierwszy kolor to Vitamin C czyli neonową pomarańczą. Chic Nude niby nudziak, ale dla mnie to bardziej brudny róż.


Na koniec lakier z kolekcji by Natalia Siwiec. Cała kolekcja utrzymana jest w pastelowych tonacjach. Ibiza Chill, który znalazł się w zestawie jest delikatną brzoskwinią, która na pewno pięknie podkreśli letnią opaleniznę.


Od lewej Ibiza Chill, Chic Nude, Vitamin C.





W zestawie są również drewniane patyczki, ale zapomniałam je sfotografować ;) Jestem bardzo szczęśliwa, że zestaw Gel Polish trafił w moje ręce! Jeszcze raz bardzo dziękuje Indigo Nails! Na wzorniku jak widzicie jest jeszcze sporo miejsca, które na pewno w przyszłości zapełni się nowymi kolorami i efektami, a na blogu powstaną paznokciowe posty.


Jak Wam się podoba starter Gel Polish od Indigo Nails? :)
KIKO Milano Volume Top Coat - by mieć rzęsy jak z obrazka :)

KIKO Milano Volume Top Coat - by mieć rzęsy jak z obrazka :)

O KIKO dowiedziałam się jakieś trzy lata temu, jest to włoska marka, która posiada w swoim asortymencie przekrój przez wszystkie produkty do makijażu oraz akcesoria. Niestety jest to dość trudno dostępna do kupienia stacjonarnie, z tego co kojarzę salony są w Warszawie i Wrocławiu. Od jakiegoś czasu działa na terenie Polski sklep internetowy, który znajdziecie pod adresem www.kikocosmetics.com/pl-pl.

Udało mi się być w salonie w KIKO w Arkadii w Warszawie. Kupiłam tam kilka rzeczy, które wkrótce Wam pokaże w ogólnym poście dotyczącym nowości. W tym wpisie natomiast chciałam przedstawić ciekawy produkt jakim jest Top Coat do rzęs.


W KIKO znajdziemy top coat Volume&Definition, który zwiększa objętość rzęs i wyrazistość kształtu oka, Curling, która zwiększa podkręcenie rzęs, Glitter, top z brokatem, Building Base, biała baza pod tusz (pisałam o niej TU) oraz Volume top coat, która widzicie na zdjęciach. Wszystkie kosztują 35zł i z tego co wiem to nie są objęte promocjami i wyprzedażami.


Na stronie KIKO przeczytamy o Volume Top Coat: Tusz do rzęs "top coat" zwiększający objętość. Po nałożeniu na zwyczajowo stosowany tusz zwiększa objętość rzęs o 75%*. Sceniczny efekt sztucznych rzęs, w unikalnym tuszu do rzęs, który pozwala na uzyskanie nadzwyczajnych rezultatów. Jego formuła, wyjątkowo elastyczna i o zmiennej intensywności krycia, opracowana została z myślą o nakładaniu na inny tusz do rzęs, aby podkreślić jego efekt, nie obciążający przy tym rzęs i nie tworząc grudek. Dzięki specjalnemu kompleksowi sferycznych cząsteczek kolagenu i wosku ryżowego, rzęsy zwiększają swoją objętość w zupełnie nieoczekiwany sposób, pozostając przy tym jednocześnie miękkie i lekkie. Innowacyjna szczoteczka sferyczna, ze sztywnymi włóknami o różnej długości i lekko zaokrąglonym czubkiem, chwyta i modeluje rzęsy pokryte wcześniej innym tuszem. Zwiększona długość i objętość rzęs nadaje im wyjątkowy wygląd glamour. Dla rezultatu, który sprosta zadaniu również w nocy.
    * w porównaniu do rzęs pokrytych jedynie tuszem. Test kliniczny i instrumentalny.


    Przetestowany okulistycznie.


SKŁAD: AQUA (WATER/EAU), PARAFFIN, SYNTHETIC BEESWAX, GLYCERYL STEARATE, STEARIC ACID, BUTYLENE GLYCOL, ACACIA SENEGAL GUM, PALMITIC ACID, POLYBUTENE, ORYZA SATIVA CERA (ORYZA SATIVA (RICE) BRAN WAX), VP/EICOSENE COPOLYMER, AMINOMETHYL PROPANOL, PHENOXYETHANOL, HYDROXYETHYLCELLULOSE, PENTAERYTHRITYL TETRAISOSTEARATE, SILICA DIMETHYL SILYLATE, PENTYLENE GLYCOL, TROPOLONE, SODIUM CHONDROITIN SULFATE, ATELOCOLLAGEN; CI 77499 (IRON OXIDE). 


Top Coat zapakowany jest w czarny kartonik, w którym znajdziemy ulotkę. Opakowanie jest fioletowe z metalicznym połyskiem. Co do szczoteczki jest ona szersza na końcu, węższa u nasady. Gdy po raz pierwszy odkręciłam top coat i zobaczyłam taką dziwną końcówkę, pomyślałam, że musi to być bardzo niepraktyczne i umaziam sobie wszystko tylko nie rzęsy. Wspomnę jeszcze o konsystencji produktu, niby jest to tusz, ale nie do końca. Gdyby pomalować nim rzęsy bez uwczesnego nałożenia na nie tuszu efekt byłby mocno średni, nie jest to zamiennik tuszu. Top nakłada się na wcześniej już umalowane rzędy tuszem.


Na zdjęciu powyżej moje rzęsy po dwukrotnym umalowaniu tuszem L'oreal So Couture. Przy okazji wspomnę, że jest to mój ulubiony rusz i czym dłużej go używam tym bardziej go lubię. Mam wrażenie, że czym jest starszy tym ładniej pokrywa rzęsy. Do tego co najważniejsze jeszcze nigdy nie osypał mi się w ciągu dnia. Nie jest wodoodporny, więc gdy umaluję nim również dolne rzęsy, a mam atak alergii, który objawia się łzawieniem oczu (alergia nie na kosmetyk, ale niestety na pyłki i inne śmieszne rzeczy, które mogą uczulić) to potrafi się lekko rozmazać, ale tak jak pisałam wcześniej - to nie jest produkt wodoodporny.




Top Coat nakładam na jeszcze mokry tusz, bo wtedy jak dla mnie aplikacja jest najprostsza, a efekt najładniejszy. Producent opisuje, że top można również nałożyć już na wyschnięty tusz np. w ciągu dnia, ale mi nie podoba się już taki sposób. Szczoteczka topu nie sunie tak ładnie po rzęsach, a nawet mam wrażenie, że je trochę skleja. Gdy tusz jest jeszcze lekko mokry top wygodnie można nałożyć na całe rzęsy.



Ilość warstw nałożonego topu na rzęsy zależy od preferencji i efektu jaki chcemy uzyskać. Na zdjęciu powyżej nałożyłam jedną warstwę. Rzęsy robią się ciemniejsze i grubsze. Myślę, że efekt zwiększenia objętości deklarowany przez producenta jest spełniony. Nie używam topu codziennie, mam go w kosmetyczce na tzw. większe wyjścia ;) Chętnie po skończeniu tego opakowania sięgnę jeszcze po pozostałe wersje - no może jedynie wersję z brokatem sobie daruję ;)
Brow Color Tinted Eyebrow Mascara - Przyciemniająca mascara do brwi Golden Rose

Brow Color Tinted Eyebrow Mascara - Przyciemniająca mascara do brwi Golden Rose

Przyciemniająca maskara do brwi z Golden Rose to stosunkowo nowy produkt na rynku. Produkt tego typu do brwi kojarzy mi się tylko z marką Benefit, a szczególnie z Gimme Brow, którego oglądałam już kilka razy w perfumerii Sephora. Przed zakupem tego produktu hamowała mnie cena ponad 100zł. Gdy zobaczyłam Brow Color Tinted z Golden Rose i to za cenę dziesięciokrotnie niższą od Gimme Brow, wiedziałam, że chcę go przetestować. 

Do wyboru mamy, aż 7 odcieni mascary do brwi. Polecam Wam serdecznie zajrzeć do wpisu agwerblog, gdzie znajdziecie porównanie i swatche wszystkich dostępnych kolorów Brow Color. Zdecydowałam się na numer 04, według mnie najbardziej neutralny kolor (ani ciepły, ani zimny kolor brązu).



Na stronie goldenrose.pl możemy przeczytać, że:
Przyciemniająca mascara do brwi to połączenie szybkoschnącego żelu i kremowej konsystencji, co pozwala na uzyskanie określonego kształtu i koloru brwi, zapewniając im jednocześnie naturalny wygląd.Formuła zawierająca specjalne włókna uwydatnia brwi i nadaje im elegancki, gładki wygląd bez sklejania i grudek. Sprawia, że oko staje się wyraziście podkreślone. Produkt dostępny w 7 różnych odcieniach.

Skład: aqua, glycerin, silica, polypropylene, glyceryl stearate, peg-100 stearate, polyacrylamide, magnesium aluminum silicate, glyceryl aprylate, phenoxyethanol, c13-14 isoparaffin, tetrasodium disuccinoyl cystine, polyethylene terephthalate, potassium sorbate, sodium benzoate, laureth-7, panthenol, ethylhexylglycerin, pantolactone, może zawierać: mica,ci 77891,ci 77491,ci 77492,ci 77499,ci 15850 


Maskara zakończona jest malutką precyzyjną szczoteczką, która nabiera odpowiednią ilość produktu. Nie zdarzyło mi się jeszcze, żebym musiała ją wycierać przed użyciem. Sam produkt wydaję się dość gęsty i bardzo szybko zastyga. Łatwo aplikuje się go na brwi, precyzyjnie otula każdy włosek. Gdy mocniej dociśniemy go do skóry, może ją zabarwić. Czy jest wodoodporny? Miałam go na sobie podczas upałów, ćwiczeń i nie ścierał się, ani nie rozmazywał. Był na brwiach tak długo, dopóki go nie zmyłam płynem micelarnym. Mascarą można szybko przeczesać włoski lub precyzyjnie skupić się na tym, żeby idealnie "wytuszować" każdy włosek na brwiach. 

U mnie kształt brwi po wyregulowaniu jest na tyle naturalny, że nie muszę dorysowywać pojedynczych włosków. Lubię za to je trochę przyciemnić, żeby wyglądały na gęstsze. Brow Color Tinted sprawdza się do tego idealnie. Jeżeli chodzi o trzymanie włosków w rydzach, żeby nie odstawały, to ten produkt nie jest od utrwalania brwi. Powiedziałabym nawet, że nie czuć go w ogóle na brwiach, co akurat dla mnie jest wielkim plusem. Do ułożenia brwi polecałabym specjalne żele do utrwalania z Benefitu czy Golden Rose.




Makijaż brwi przy pomocy Brow Color jest najszybszy w porównaniu do pudru czy kredki. Oczywiście zdarza się, że łącze te trzy sposoby. Wszystko zależy jakie efekt chcę otrzymać i jak dużo czasu mam do wyjścia ;)



A powyżej jak wygląda jedna brew pomalowana w porównaniu do niepomalowanej. Jestem ciekawa jak wygląda u Was makijaż brwi i czego używacie do ich stylizacji? :)

Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger