Self Tanning Anti Age Serum od Vita Liberata

Self Tanning Anti Age Serum od Vita Liberata

Serum do twarzy to kolejny produkt marki Vita Liberata, który miałam przyjemność testować. Wszystkie produkty marki są preparatami samoopalającymi, którymi uzyskuje się naturalną opaleniznę, bez wystawiania się na działanie promieni słonecznych. We wcześniejszych wpisach wspominałam już, że nie lubię się opalać, tzn. lubię słońce, lato i wysokie temperatury, ale nie lubię kiedy moja skóra jest narażona na poparzenia słoneczne. Słońce powoduje, że skóra się (szybciej) starzeje, dlatego należy używać kremów z filtrem, szczególnie przestrzegam tego jeśli chodzi o twarz. Konsekwencją tego jest to, że jestem nazywana "córką młynarza"... Z pomocą przychodzą samoopalacze, tyle tylko, że nie znoszę ich zapachów, a do tego jeszcze nietrudno zrobić sobie piękne zacieki na skórze i wyglądać jak brudas. Przed pierwszym użyciem produktów Vita Liberata byłam bardzo niepewna co do efektu jaki uzyskam i czy poradę sobie z aplikacją. Jednak wszystko po kolei ;)



Na początek co można przeczytać o produkcie na stronie Sephory: Self Tan Anti Age Serum jest stworzone aby współgrać z Twoją skórą i nadać jej subtelny złoty blask przy równoczesnej kompletnej pielęgnacji.
Wyjątkowe połączenie wyciągu z róży oraz ogórka, a także peptydów pomaga utrzymać naturalny blask podczas gdy unikalne ekstrakty tworzą i balansują różne poziomy nawilżenia skóry. Wyciągi o działaniu kojącym nadają skórze aksamitną miękkość zaś technologia HyH2O zapewnia właściwości przeciwstarzeniowe. Zbilansowane poziomy Dihydroksyacetonu (DHA) umożliwiają wybór intensywności opalenizny (dodajemy 1-3 kropli serum do codziennego kremu bądź stosujemy samodzielnie).

Jak używać ?
Dodaj 1-3 kropli serum do kremu nawilżającego do twarzy i aplikuj na oczyszczoną skórę po peelingu. Umyj ręcę natychmiast po użyciu produktu.

Skład: Dihydroxyacetone Peptides Rose Cucumber Water, Dimethicone Crosspolymer, Neopentyl Glycol Diheptanoate, Dihydroxyacetone***, Glycerin*, Xanthan Gum, Sodium Chloride, Rose Extract** Cucumis Sativus (Cucumber) Extract*, Sodium benzoate, Palmitoyl Oligopeptide – Palmitoyl Tetrapeptide-7, Potassium Sorbate. *Organic. **Natural. ***Ecocert. 

Cena za 15ml to 119zł.


Opakowanie: Produkt był zapakowany w kartonik, całość była zabezpieczona folią. Serum zamknięte jest w eleganckiej, nieprzeźroczystej buteleczce ze złotą zakrętką. Całość prezentuje się bardzo okazale, idealnie do postawienia w widocznym miejscu - trzeba przyznać, że o to też w kosmetykach chodzi, by prócz właściwości cieszyły oko ;)


Aplikacja: Serum posiada pipetkę, która automatycznie dozuje produkt. Po odkręceniu podnosi się część wieczka - tak jak widoczne jest to na zdjęciu, przez co zawartość zasysa się do pipetki. Aby zaaplikować produkt na skórę należy przycisnąć wystającą część na wieczku. Dozowane są wtedy kropelki serum, nic się nie wylewa, jest to bardzo wygodne.


Zapach i konsystencja: zapach serum jest bardzo delikatny, ale zarazem bardzo przyjemny. Kojarzy się z zapachem wysokopółkowych kosmetyków. Po aplikacji na skórę jest praktycznie nie wyczuwalny. Produkt to bezbarwny, suchy olejek. Po rozprowadzeniu na skórze nie czuć tłustej, lepkiej warstwy, wchłania się od razu.




Działanie: początkowo bojąc się zbyt mocnego opalonego efektu skóry, używałam serum dodając go na nałożony krem. Nakładałam na twarz krem na policzki, nos, brodę, czoło, po czym w każde miejsce z kremem nakładałam krople serum i rozsmarowywałam dokładnie po całej buzi, szyi i dekolcie. Rano skóra była ładna i nawilżona, ale efekt opalenizny był dla mnie prawie niewidoczny. Nadmienić tu muszę, że serum używałam w okresie letnim (sierpień, wrzesień) i mimo, że używam kremów z filtrem przed wyjściem z domu, moja buzia złapała lekką opaleniznę. Pewnie gdyby używała serum wraz z kremem zimą, efekt byłby bardziej widoczny. Postanowiłam więc użyć serum bezpośrednio na oczyszczoną buzię, nakładałam po jednej kropli na policzki, nos, czoło i brodę starając się szybko i równomiernie rozprowadzić serum po skórze, wmasowując resztki w szyję i dekolt. Serum szybko się wchłaniało, nie zostawiało lepkiej, błyszczącej warstwy na skórze. Po aplikacji buzia była nawilżona i nie czuć było ściągnięcia, po chwili nakładałam jednak krem. Rano skóra była bardziej promienna, nie widać było żadnych smug. Podobnie na moich dłoniach, po aplikacji samoopalaczy zdarza się, że na dłoniach lub między palcami zostają nam nieestetyczne zacieki. Podczas stosowania serum niczego takiego nie zaobserwowałam. Po regularnym stosowaniu serum mogę stwierdzić, że cera stała się gładsza, milsza w dotyku. Jeśli chodzi o anti age? Myślę, że odpowiednio nawilżając skórę możemy spowolnić efekt starzenia. A co z efektem samoopalającym? Dla mnie wyraźniejszą opaleniznę dała maseczka Self tanning night moisture Vita Liberata. Dla tych z Was, które szukają mocnej opalenizny twarzy serum może być zbyt delikatne. Oczywiście to tylko moje spostrzeżenie i wszystko zależy od karnacji i preferencji. Bardzo się cieszę, że mogłam przetestować serum i jestem zadowolona z jego działania. Przepięknie pachnie, szybko się wchłania i nie zostawia klejącej warstwy, pozostawia skórę nawilżoną i promienną.



Zostawiam linki do moich recenzji pozostałych produktów marki Vita Liberata

Sephora Box wrzesień 2016

Sephora Box wrzesień 2016

Co jakiś czas Sephora dorzuca do zakupów on-line pudełko z produktami miniaturowymi. Do koszyka należy wrzucić wtedy produkty na określoną kwotę i wpisać kod, informację z kodem wysyłane są zazwyczaj w newsletterze. Należy się spieszyć, bo boxy rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Najlepiej już wcześniej mieć upatrzone rzeczy, które chce się kupić i wtedy wpisać kod uprawniający do otrzymania gratisowego pudełka. W końcu udało mi się upolować takiego boxa! :)


Miałam upatrzone kilka rzeczy, które od dawna chciałam przetestować, a zbliżający się ślub był idealnym pretekstem do kupienia ich :) W trakcie realizacji zamówienia możemy zaznaczyć czy chcemy, aby nasze zamówienie było zapakowane w pudełko prezentowe i dodatkowo wybrać jego kolor. Karton z którego zrobione jest pudełko jest bardzo solidny i na pewno zostawię go na przechowywanie równych szpargałów.

W tej edycji Sephora Box był przedstawiony jaki Work Sephora Box.



W załączonej ulotce znajduje się opis mini produktów, które otrzymałam w pudełku. Ciekawy sposób przekazu - kalendarz w pracy jest niezastąpioną rzeczą.


  1. Burberry - Mini mascara Cat Lashes 3,5ml
  2. Rexaline - Line Killer X-treme Corrector 5ml
  3. Smashbox - Foundation Primer Pore Minimizing 7ml
  4. Biotherm - Blue Therapy Accelerated 5ml
  5. Make Up For Ever - Artist Rouge Lipstick 1,5g
  6. Benefit - Gimme Brow odcien 3 1g
  7. Clinique - All About Eyes 5ml
  8. Marc Jacobs Beauty - Highliner 0,37g
  9. Givenchy - Ange ou Demon La Secret EDP 4ml
  10. Nuxe - Hulie Prodigieuse 10ml
  11. Too Faced - Melt Off 1,15g
  12. Origins - Drink Up Intensive maska na noc 7ml

Dodatkowo w boxie znajdowała się płócienna torba z MANGO


Nie miałam wcześniej okazji używać powyższych kosmetyków, dlatego skusiłam się na tą promocję z boxem. Cieszy mnie, że jest tak różnorodnie - kolorówka jaki i pielęgnacja, do tego ciekawe marki tj. Make Up For Ever, Benefit, Marc Jacobs, Smashbox. 
W następnym poście z nowościami pokaże swoje zakupy z Sephora :)
Spore wakacyjne denko w mini recenzjach

Spore wakacyjne denko w mini recenzjach

Polubiłam formę opisywania zużytych produktów z dłuższego czasu. Poprzednim razem też połączyłam denko z dwóch miesięcy i tak wydaję się być lepiej - przynajmniej jest o czym pisać ;) Przy okazji ostatniego konkursu dowiedziałam się od Was, że lubicie czytać post w których opisuje się zużyte kosmetyki i pokrótce się je recenzuje. Sama lubię pisać tego typu posty, ale postaram się rozbudować opinię o zużytych produktach. 

Aby ułatwić opis, wprowadziłam oznaczenie poziomu zadowolenia z produktu kolorami:
 
kolor zielony - kupię ponownie
kolor pomarańczowy - może kupię
kolor czerwony - nie kupię 


1. Żurawinowy krem pod oczy Face Rejuve - Norel Dr. Wilsz 
Krem zużyłam na początku lipca, ale był z tym pewien problem. Dozownik z pompką nie pozwolił na zużycie produktu do końca. Otwór opakowania był za mały by móc wydobyć resztki produktu palcem, więc mozolnie denkowałam krem patyczkami do uszu. Recenzję kosmetyku przeczytać możecie TU. Jedyną rzeczą, która mnie irytowała w tym kremie to opakowanie, więc dlatego pewnie nie kupię drugi raz tego produktu.

2. Głęboko nawilżający Krem-serum do twarzy na noc 50ml - Ec Lab
Pierwszy raz miałam krem do twarzy z tej marki jak i ogólnie z kosmetyków rosyjskich. Skusił mnie naturalny skład, w którym dopatrzyć się można m.in. odwar z liści winogron, olej ze słodkich migdałów, organiczne masło shea, organiczny olej arganowy, kwas hialuronowy. Krem dobrze się wchłaniał, miał konsystencję lekkiego żelu. Zapach przyjemny, ale na tyle delikatny, że nie przeszkadzał w aplikacji. Skóra po użyciu była faktycznie nawilżona i przyjemna w dotyku, ewidentnie polubiła się z tym produktem :) Dodatkowy plus za opakowanie - tubka jest zawsze bardziej higieniczna niż słoik. Za krem zapłaciłam 29zł.

3. Lekki krem BB Dream Girls
dla młodej cery - Skin79 
W końcu dobił dna ;) Lubiłam ten krem BB, nie uczulił mnie, nie podrażnił. Krycie ma lekkie, ale to wszystko opisałam w jego recenzji - TU. Aktualnie testuję teraz krem BB z Holika Holika.

4. Krem witaminowy energizująco-odżywczy MultiVitamin - Norel
Krem kupiłam podczas targów kosmetycznych, dlatego posiadam pojemność 150ml, w sklepie internetowym marki można kupić jedynie wersję 50ml. Bardzo się polubiłam z tym produktem, stosowałam go codziennie rano. Szybko się wchłaniał, miał piękny zapach, który w ogóle mi nie przeszkadzał, wręcz przeciwnie - pobudzał. Idealnie współgrał z kremem BB czy podkładem, nic nie się rolowało, a cera wyglądała promiennie i świeżo. 

4. Aloe Aqua Smoothing Gel Łagodzący żel aloesowy 99% - Skin79
Produkt godny polecenia - pełną recenzję przeczytać możecie TU. Aktualnie używam żelu aloesowego z Holika Holika i jest bardzo podobny do tego ze Skin79. 

5. Płyn micelarny do mycia twarzy i oczu dermo face - Tołpa
Zużyłam ten produkt, ale jest to tzw. kosmetyk "meh". Nie jest najgorszym micelem, jednak przy zmywaniu makijażu radzi sobie średnio. Cieszyłam się gdy opakowanie dobiło już dna.

6. Olej Jojoba - Mokosh
Mini buteleczka z zakraplaczem z ciemnego szkła. Olej jojoba pomógł mi przy uczuleniu, które dostałam na twarzy. Zrobiłam sobie nim też kurację skóry głowy. Z problemami skórnymi radzi sobie idealnie. 


7. Krem pod oczy Creamy Eye Treatment with Avocado - Kiehl's
Próbkę kremu otrzymałam w sklepie stacjonarnym w Warszawie. Chciałam sprawdzić o co chodzi z tym produktem, że jest o nim tak głośno. Ma śmieszną masełkowatą konsystencję, pani ekspedientka zaleciła mi rozgrzać krem między palcami przed nałożeniem pod oczy. Próbka starczyła mi na 5 dni używania i zaciekawiła mnie na tyle, że kiedyś pewnie skuszę się na pełne opakowanie :) 

8. Pielęgnacyjny koncentrat na noc Midnight Recovery Concentrate - Kiehl's
Podobnie jak z kremem pod oczy, próbkę dostałam przy okazji wizyty w sklepie stacjonarnym. Starczyła mi na tydzień, ponieważ na jedną aplikację wystarczyło najwyżej 2-3 krople serum. Zaskoczył mnie zapach - bardzo intensywna woń lawendy. Jeżeli nie lubicie tego zapachu, zapewne nie polubicie się z serum. Skóra po użyciu kosmetyku była gładka i miękka w dotyku. Może skuszę się kiedyś na pełne opakowanie.

9. Podkład Double Wear Light Intensity 2.0 - Estee Lauder
Po nałożeniu na twarz podkładu, nie czułam go w ciągu dnia, a przez cały dzień na niej był ;) Nie ścierał się, nie zrolował się. Może się na niego kiedyś skusze.

10. Podkład  Double Wear - Estee Lauder
Jak dla mnie bardzo ciężki podkład, daje mat absolutny. Faktycznie czuje się maskę na twarzy, ale jest ona nie do zdarcia. Niestety po zmyciu miałam uczucie przesuszenia. 

11. Tusz do rzęs In Extreme Dimension 3D Black Lash - Mac Cosmetics
To chyba najbardziej kontrowersyjny tusz ever ;) Znalazłam go w JoyBoxie jakiś czas temu. Cena tuszu to ok 100zł, więc mało to nie jest. Byłam z niego zadowolona, efekt jaki nim uzyskiwałam podobał mi się. Sam tusz się nie osypywał a szczoteczka była wygodna. Znalazłam tusz z L'oreala, który jest świetny i z trzy razy tańszy, także pewnie do MACowego nie wrócę. Niemniej jednak lubiłam tan produkt.

12. Rozświetlający krem pod oczy MultiVitamin - Norel
Obiecująca próbka - muszę sprawdzić w jakim jest sprzedawanym opakowaniu.

13. Maska Peel - off z aktywnym węglem - Pilaten
Zaciekawiona szumem na temat czarnej maski, kupiłam saszetkę. Stosowałam ją tylko w okolicy nosa i jak dla mnie nie różni się działaniem od plastrów. No dobrze, różni się kolorem ;)


16. Żel pod prysznic - Ec Lab
Bardzo lubię żele z tej marki. Fajny naturalny skład, przyjemny zapach i opakowanie cieszące oko :) To moje kolejne opakowanie żelu Ec Lab, ta wersja pachnie delikatnie kwiatowo. Nie przesusza skóry.

17. Żel pod prysznic, Organic Olive - Planeta Organica
Podobnie jak wyżej, a do tego dozownik z pompką, który ułatwia sprawę. Zapach jest neutralny, przyjemny. Nie przesusza skóry.

18. Mydło kuchenne, Goździk - YOPE
To już któreś z kolei opakowanie tego produktu. Co prawda wersja goździkowa nie podeszła mi tak jak wersja mineralna, ale zapach jest kwestią gustu. Kolejne opakowanie stoi w szafce.

19. Mydło w płynie, Figa Naturel - YOPE
Nie wiem, które już to opakowanie. Mydło jest bardzo wydajne, a opakowanie 500ml starcza na długi czas.


20. Żel do higieny intymnej - Biolaven
Na temat żelu do higieny intymnej nie będę się specjalnie rozpisywać, był w porządku.

21. Szampon głęboko oczyszczający PURE WAX - Pilomax
Bardzo dobrze oczyszczał włosy z olejów. Miał przyjemny zapach, dobrze się pienił. Byłam do niego trochę sceptycznie nastawiona, ale pozytywnie się zaskoczyłam. Po jego użyciu włosy nie przetłuszczały się szybciej, spokojnie mogłam myć głowę co trzy dni.

22. Odżywka do włosów BANANA - The Body Shop
Jej zapach to pocięte, dojrzałe banany, podobnie jak kolor. Nakładałam ją na włosy unikając kontaktu ze skóra głowy. Po użyciu włosy łatwo się rozczesywało i delikatnie pachniały bananem ;)


Postanowiłam zużyć w końcu resztki kremów, które leżały po całym mieszkaniu ;)

23. Krem HAND FOOD - Soap&Glory
To produkt na którym się najbardziej zawiodłam. Naczytałam się jaki to ten krem nie ma cudownego zapachu, więc gdy byłam w Londynie kupiłam go. Marka Soap&Glory dostępna jest tylko w drogeriach w UK. Przed pierwszym użyciem wyobrażałam sobie, że krem będzie miał tak cudowny zapach, że nie będę chciała oderwać nosa od moich dłoni. Rozczarowałam się... zapach nie jest brzydki, ale jak dla mnie mocno przeciętny. Nawilżenie jakie dawał było ok, ale zagłębiając się w skład to nic rewelacyjnego poza słodkim opakowaniem krem nie reprezentuje. Może spróbuje innych produktów z tej marki, ale do tego kremu raczej nie wrócę.

24. Krem do rąk Hud Salva - Hudosil
To bardziej maść niż krem, mocno natłuszczająca, regeneruje skórę dłoni. Lubiłam go używać na noc w formie maski na ręce i pozostawiając do wchłonięcia. Krem nie posiada zapachu. Pewnie na okres jesienno zimowy sprawię sobie kolejne opakowanie

25. Krem do rąk melonowy - Scania Cosmetics
Moje odkrycie podczas targów LNE. Świetny skład - aż 25% masła shea, cudowny zapach - tak jakbyśmy rozkroiły dojrzałego melona. Szybko się wchłania i pozostawia skórę miękką, nawilżoną i pachnącą melonem. Opakowanie wygodne, pozwala na całkowite zużycie kremu. W serii jest jeszcze kilka innych wersji zapachowych, które z chęcią wypróbuję. 

26. Krem na popękane pięty - Compeed
Bardzo dobry krem, który radzi sobie z pękającymi piętami. To, że tak długo go miałam wynika z faktu, że zapominam kremować stóp. Po prostu jest to ta czynność, która nie jest dla mnie oczywista. Muszę nad tym popracować ;) 

27. Zmywacz do paznokci - Sensique
Swoją podstawową funkcję spełniał. Miał być o zapachu magnolii, dla mnie śmierdział jak każdy inny zmywacz do paznokci. Kosztował parę groszy, więc specjalnie narzekać na niego nie będę. 


27. Mini mgiełka do ciała Japanese cherry blossom - Bath&Body Works
Zapach bardzo mi się podobał. Jak na mgiełkę to zapach dość długo się na mnie utrzymywał. Mini wersja jest dobrą opcją na podróż, bo opakowanie jest lekkie i nie ma możliwości, żeby się rozbiło. Mgiełki w BBW opłaca się kupować w promocji, a pojawiają się dość często - sezonowe sale (czerwiec i grudzień), a także co jakiś czas promocje w stylu 2+2 gratis 

28. Próbki perfum DKNY i Narciso Rodriguez
Lubię próbki perfum, bo na spokojnie można wypróbować czy dany zapach nam przypadł do gustu i jak zachowuje się w ciągu dnia. Te dwa zapachy były przyjemne DKNY to słynne zielone jabłko - świeży, lekko cytrusowy zapach. Narciso natomiast to mocno pudrowy zapach. Raczej nie skuszę się na pełne opakowania perfum.


29. Antyperspirant roll-on przeciw poceniu - Pharmacy Laboratories
Użyłam kilka razy i jak dla mnie nie ma żadnego efektu. Były momenty, że nawet podrażnił skórę. Rozstaje się z nim bez wyrzutów sumienia. 


30. Pomadka do ust Cocoa Butter Formula Moisturising Lip Balm - Palmer's
Za każdym razem kiedy użyłam pomadki czułam takie dziwne mrowienie na ustach. Nie takie jak przy miętowych pomadkach, powiedziałabym, że bardziej pieczenie. Ewidentnie mnie coś uczulił, bo tygodniu używania pojawiła się wysypka wokół ust. Pomadka powędrowała dalej, bo zapach ma bardzo przyjemny. Nawilzajacy balsam do ciała-coconut oil Palmer's sprawdził się u mnie świetnie, nie wiem dlaczego pomadka mnie uczuliła. Miałyście kiedyś taki problem? 
Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger