Nowości październik 2016

Opisywane w tym wpisie nowości to w głównej mierze prezenty i zakupy z podróży. Tak się zdarzyło, że w październiku wzięłam ślub, a następnie pojechaliśmy z mężem w tak zwaną podróż poślubną. Wybraliśmy Pragę, tak wiem, jest to mało tropikalne miejsce. Oczywiście bardziej fancy byłoby jechać na jakąś karaibską wyspę, szczególnie w piździerniku, kiedy w Polsce jest 5 stopni. Byliśmy jednak zbyt zmęczeni przygotowaniami do ślubu, żeby pomyśleć wcześniej o zorganizowaniu sobie egzotycznego wyjazdu. Po ślubie mieliśmy wreszcie chwilę odprężenia, sprawdziliśmy pociągi, zarezerwowaliśmy hotel i na drugi dzień rano byliśmy już w podróży do stolicy Czech. Praga jest piękna, na prawdę polecam, żeby ją zobaczyć. Udało nam się, że podczas naszego pobytu zaświeciło słońce i zrobiło się ciepło - jak na październik oczywiście. Miałam okazję sprawdzić swój język, mówiąc wszędzie po czesku.Dobrze, dobrze, ale wróćmy już do kosmetyków ;)



Dostaliśmy na prezent ślubny między innymi, a bardziej ja dostałam, bo mąż raczej nie będzie używał ;) paczkę w której znajdowały się kosmetyki z UK. Dzięki Cooler :* Marka Soap&Glory jest bardzo trudno dostępna w Polsce. Błyszczyk Sexy Mother Pucker, który po nałożeniu powoduje lekkie mrowienie ust. Nawilżający krem do twarzy Speed plump ma świetny zapach, no i to retro opakowanie! Pomadki ochronne Burt's Bees uwielbiam, a pomadek do ust nigdy dość ;) Do tego jeszcze mydełko Yardley London, która bardzo intensywnie pachnie lawendą. Dostaliśmy również bajecznie pachnącą dużą świece z Bath&Body Works - zapomniałam jej sfotografować, ale na pewno jeszcze pojawi się na blogu!




Nie mogłam nie wykorzystać faktu, że w Pradze znajduje się salon LUSH. Jest dużo mniejszy niż ten, który widziałam w Londynie, mimo to zaopatrzony był zadowalająco. Ja wpadłam w wir wąchania i próbowania wszystkiego po kolei, a mąż się ze mnie oczywiście śmiał, no przecież nie na co dzień mogę chodzić po LUSHu. Zdecydowałam się w końcu na słynny Comforter, czyli kulę do kąpieli, która pachnie cudnie (to już moja druga sztuka, kupiłam ją też w Londynie). Spokojnie starcza na 2 - 3 kąpiele. Chciałam wypróbować w końcu świeżą maseczkę do twarzy. Dostępne są w dwóch pojemnościach mała 50g i duża chyba 125g. Kupiłam ostatecznie małą, ponieważ trzeba ją zużyć w przesięgu niecałego miesiąca, a dodatkowo należy ją trzymać w lodówce. Padło na Rosy Cheeks, maskę z olejkiem różnym i czerwoną glinką. W LUSH bardzo mnie intrygowały szampony w kostce, oczywiście trudno było mi się zdecydować, który wybrać. Prócz składu i działania, ważny był dla mnie zapach, wybrałam w końcu cytrusowy Montalbano. Dokupiłam do szamponu metalowe opakowanie, w którym się go trzyma po użyciu i wyschnięciu.



Na Duraline z Inglota zdecydowałam się jeszcze przed ślubem. To był mój ostatni zakup do makijażowego kuferka Panny Młodej. Potrzebowałam go, żeby odświeżyć mój eyeliner w żelu, który zaschnął. Duraline przywrócił mu konsystencje, a do tego przedłużył jego trwałość. Nic się nie rozmazało, ani nie skruszyło. Można go również użyć do zaschniętej maskary do rzęs, albo zrobić sobie eyeliner z pokruszonego cienia do powiek.


Robiąc zakupy w Tesco, zauważyłam półkę z kosmetykami Organic Shop. Nie mogłam przejść obojętnie i wróciłam z masłem do ciała o zapachu liczi. Za 250ml zapłaciłam ok 9zł. Ostatnio bardzo polubiłam się z tą marką. Żele pod prysznic i mydła do rąk mają bardzo fajne.


Z nowości mogę jeszcze nadmienić o Instax Mini. Śmieszny, mały aparacik, który chyba wszyscy kojarzą z instagramowych zdjęć. Przyznam, że jest to świetny gadżet! Naciskasz przycisk, wyskakuje kartonik wielkości karty kredytowej, czekasz 30 sekund i jest zdjęcie. Za każdym razem towarzyszy temu wielkie oczekiwanie -  wyjdzie czy nie wyjdzie? O nie! Pewnie będę mieć zamknięte oczy, albo lepiej ktoś mi uciął głowę, albo włożył palec przed obiektyw. Zabawa jak kiedyś z aparatem na film, emocje gwarantowane :) Instax został kupiony z myślą o weselu, postawiliśmy go na stoliku obok Księgi Gości. Każdy mógł się sfotografować i wkleić do niej swoje zdjęcie, a my na drugi dzień mogliśmy już oglądać swój album z wesela :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje bardzo za każdy pozostawiony komentarz :)

Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger