Co przyniósł mi kosmetyczny Mikołaj?

Co przyniósł mi kosmetyczny Mikołaj?

Prezentów było wiele w tym roku, ale pokaże tylko te kosmetyczne :) Mikołajki, gwiazdka - u każdego jest inna okazja do dawania prezentów, każda wydaje się równie dobra. Ważne jest w tym wszystkim chęć obdarowywania innych. 


Mój mąż zrobił mi niesamowity prezent. Wręczył pudełko z Mintishop'u, nie miałam pojęcia co może zawierać, więc z wypiekami na twarzy zaczęłam go rozpakowywać. W środku znalazłam same cudowności, które od dawna chciałam wypróbować! Wniosek z tego, że mój mąż mnie słucha ;) Odkąd poznałam markę TheBalm chciałam wypróbować ich kultowy rozświetlacz Mary Lou i bronzer Bahama Mama. Pędzle zaprojektowane przez Maxineczkę okrzyknięte zostały najlepszymi pędzlami na rynku - oczywiście, aż zapiszczałam na widok tuby ze złotym logiem. Oznaczało to, że dostałam swój pierwszy pędzel Mbrush!


Kolejny wspaniały Mikołaj sprezentował mi EOSowy zestaw. Miałam już wcześniej słynne jajeczko do ust, bardzo je lubiłam. Słodkie różowe opakowania zachęca do powąchania i słusznie, bo zapach jest bardzo przyjemny. Balsam do ciała Berry Blossom jest dla mnie totalną nowością. Jajeczka w wersji sorbetu truskawkowego nie miałam i bardzo, bardzo się cieszę, że mam :) 


Największym zaskoczeniem była dla mnie przesyła od Patrycji. Wcześniej ja wysłałam jej drobny prezent, który był rewanżem za wcześniejszy prezent i teraz w rękach mam kolejną przesyłkę od niej. Wszystko było pięknie zapakowane w różowe pudełko Lifterii. Paczka na bogato, w której nie zabrakło azjatyckich słodyczy, słodkich skarpetek i kosmetycznych hitów. Magic Food Banana Hand Milk z Tony Moly to prześwietny gadżetokosmetyk! Pachnie cudnie bananami i bardzo chciałam go wypróbować. Sweet Cotton Pore Cover Powder z Holika Holika to kolejny produkt, który bardzo chciałam poznać. Kawowy peeling do ciała to ostatnio popularny produkt, a ja jeszcze nie miałam okazji go wypróbować. Krem BB z Hello Kitty jest przesłodki, a i jeszcze urocza, malutka pomadka. Patrycja mogłaby tworzyć boxy subskrypcyjne ;)



Czekoladowy peeling Salco Au Naturel

Czekoladowy peeling Salco Au Naturel

Prezentowany peeling dostałam już jakiś czas temu. Była to wygrana w zabawie organizowanym przez Grotę Solną. Widziałam, że w sprzedaży mają spory asortyment marki Salco Au Naturel. Dziewczyny z groty poinformowały mnie, że peeling pachnie obłędnie czekoladą i uwielbiają tą serię. Przeczekałam lato, bo w upalne dni wolę świeże, lekkie zapachy i zostawiłam sobie czekoladowy peeling na chłodniejszą pogodę. 


Nie słyszałam wcześniej o marce Salco Au Naturel. Okazało się, że jest to polska marka, która istnieje już od 2009 roku i  należy do rodziny bocheńskich preparatów leczniczych. W swoim asortymencie mają nie tylko peelingi, ale i masła, maski, balsamy w różnych wersjach zapachowych oraz mleko do kąpieli i solanki.

Na stronie www.salcoaunaturel.pl o peelingu przeczytamy:
Wygładzający, drobno ziarnisty peeling solny, opracowany na bazie Bocheńskiej Soli Jodowo-Bromowej, o wyjątkowym, pobudzającym zmysły aromacie. Peeling oczyszcza skórę, złuszcza warstwę rogową i odświeża skórę, a także wzmacnia tkankę łączną i ujędrnia. Zastosowane w recepturze 100% kakao, bogate w cenne biopierwiastki, a także składniki o działaniu pobudzającym, kosmetyk stymuluje produkcję endorfin skórnych odpowiedzialnych za nasze dobre samopoczucie. 

Skład: Sodium Chloride, Prunus Amygdalus Dulcis, Glycerin, Butyrospermum Parkii (Ecocert), Simmondsia Chinensis (Ecocert), Cera Alba, Theoborma Cacao (Cocoa) Seed Powder, Parfum. 




Peeling ma duże drobinki soli, jest porządnym ździerakiem. Lubię peelingi cukrowe, ale dla mnie ich wadą jest to, że szybko rozpuszczają się pod wpływem wody w przeciwieństwie do peelingów solnych. Skład produktu jest bardzo przyjemny, mamy tu olej ze słodkich migdałów, olej jojoba, masło shea i wosk pszczeli. Po zastosowaniu peelingu na skórze pozostaje cienka powłoka, skóra nie jest tłusta, mam wrażenie jakbym używała kosmetyku 2w1. Skóra jest pozbawiona martwego naskórka i od razu nawilżona. Dodatkowo w składzie znajdziemy drobinki kakao - i to ona odpowiada za zapach kosmetyku. Peeling pachnie jak prawdziwa czekolada! Żeby poczuć ten zapach, wyobraźcie sobie, że odpakowujecie właśnie tabliczkę dobrej gorzkiej czekolady.



Cieszę się, że miałam okazję poznać kosmetyk polskiej marki Salco Au Naturel. Dobrze, że zostawiłam sobie czekoladowy peeling na teraz, bo umila mi zimowe kąpiele.


Kringle Candle Świeczka Zapachowa Coloured Daylight Oak & Fig

Kringle Candle Świeczka Zapachowa Coloured Daylight Oak & Fig

To mój pierwszy produkt Kringle Candle, odkupiłam go od Dominiki na jej wyprzedaży wosków i świec. Poczytałam trochę o historii świecowej i jestem zaskoczona, że tak na prawdę Yankee i Kringle założone były przez jedną rodzinę. Trochę zawiłości biznesowych spowodowało, że są to jednak dwie różne firmy. Podobnie jak u Yankee tu też mamy piękne grafiki zdobiące produkt


Opis, który ma przybliżyć nam zapach:
Daylight świeczka Oak & Fig Kringle Candle to orzeźwiający zapach drzewa dębowego z mlecznym i słodkim zapachem fig.

Jedna świeczka pozwala nawet na 12 godzin palenia. 
Pojemność 35g. Cena ok. 12zł. 

Nie mam wprawy w opisywaniu zapachów. Najłatwiej idzie mi jedynie stwierdzenie czy dany zapach przypadł mi go gustu, bądź nie. Czy ta świeczka faktycznie pachnie dębem i figą? Hmm nie jestem pewna zapachu dębu, ale kojarzy mi się z męskim zapachem, który jednak nie jest typowo ziołowy. A figa? Figa kojarzy mi się z czymś słodkim. Faktycznie świeczka ma słodkie nuty z domieszką czegoś mocnego. Czy jest to orzeźwiający zapach? Hmm dla mnie nie do końca, lecz nie nazwałabym przytłaczającym. Po prostu miło się zaskoczyłam po zapaleniu świeczki, bo zapach był przyjemny. 


Świeczki Coloured Daylight są fajną alternatywą do wosków, do których potrzebny jest kominek i tea light.
Pomysł na prezent? Świąteczna edycja Slow Paczki w wersji premium grudzień 2016

Pomysł na prezent? Świąteczna edycja Slow Paczki w wersji premium grudzień 2016

Chciałabym Wam przedstawić w tym wpisie świąteczną edycję  Slow Paczki. W zeszłym roku miałam przyjemność pokazania Wam na blogu wrześniową edycję. Sporo się zmieniło od tego czasu. W tej chwili boxy wychodzą okazjonalnie, ekipa Slow Paczki nie robi już comiesięcznych zestawów. Prowadzą za to sprzedaż detaliczna, czyli po prostu sklep internetowy gdzie można sobie kupić produkty slow pojedynczo





Na stronie Slow Paczki znajdziemy taki opis świątecznej edycji:
Slow Paczka to wyjątkowy zestaw starannie dobranych produktów, prosto z polskich pól, lasów i łąk. Wszystkie naturalne, wykonane ręcznie, przez małych rodzinnych producentów, którzy kochają to co robią. W świątecznym zestawie znajdziesz 7 wyselekcjonowanych, oryginalnych produktów, w tym wyjątkowy kalendarz i magazyn. Doskonały prezent jeśli dbasz o zdrowie, naturę, lubisz lokalne przysmaki, cenisz jakość i pasję tworzenia!

Dostępne są dwie wersje:
  • Basic 89zł 5 produktów 
  • Premium 139zł 7 produktów
Dodatkowo możemy wybrać czy chcemy box Classic czy Vegan. 
Ważną informacja jest, że tylko do 15 grudnia przyjmowane są zamówienia na edycję świąteczną pudełka. Na FB znalazłam informację, że zapasy boxów szybko topnieją, także mogą wyprzedać się wcześniej.
 Co skrywa zawartość pudełka w wersji Premium?

Magazyn Usta 12/2016
Magazyn Usta
W świątecznej paczce znajdziecie specjalne, świąteczne wydanie Magazynu Usta, a w nim jak zwykle bogactwo smaków, niezwykłych opowieści i pięknych zdjęć.
 
Jeśli znasz magazyn nie potrzebujesz zachęty, a jeśli nie miałeś/aś okazji mieć go w ręku dość powiedzieć, że to prawdziwa prasowa uczta!

Nowa jakość na polskim rynku prasy - najlepsi dziennikarze, fotografowie, ilustratorzy. Obdarowani z radością zasiądą z nim w fotelu w długie, zimowe, świąteczne wieczory.


Nigdy wcześniej nie miałam w rękach tego magazynu. Cieszę się, że mogę go przejrzeć, bo w środku znajdziemy na prawdę piękne zdjęcia i wiele inspiracji.



Dodatkowo w środku znalazłam także magazyn Estilo.



Kalendarz owocowo-warzywny na 2017 rok
Sezonownik
W tym roku przewodnik po sezonowości powraca w odsłonie roślinnej. Będzie o tym jak wykorzystać bogactwo sezonowych warzyw, owoców i dzikich roślin radzi Sebastian Kulis, znany jako Roślinne Porady. 

Każdy miesiąc ma motyw przewodni. Jaki? Sprawdzicie sami, zaglądając na stronę tytułową danego miesiąca. Z rubryki “sezonowo” dowiecie się, jakie owoce, warzywa i dzikie rośliny można znaleźć w tym czasie na naszych polach, w ogrodach i lasach. 

Kalendarz jest w formie wygodnego notatnika A5 - 148×210mm, 192 stron, zaokrąglone rogi, spięty gumką czarnymi nitami. W każdym miesiącu jest dodatkowe miejsce na notatki. 
Doskonały świąteczny prezent dla kogoś kto docenia życie w zgodzie z naturą.


Szukałam już od dłuższego czasu kalendarza lub planera na nadchodzący rok. Nie mogłam się zdecydować, a tu z rozwiązaniem problemu przychodzi Slow Paczka. Sezonownik - bardzo fajna minimalistyczna forma. Po pierwszym przejrzeniu wygląda bardzo ciekawie, jest sporo miejsca na własne zapiski. Zawarte w środku ciekawostki i informacje odnośnie roślin chętnie wykorzystam :)



W pudełku znalazłam dołączoną karteczkę z podziękowaniem od zespołu za wybór Slow Paczki oraz opisem produktów w pudełka.




Herbata zielona „Moc Lasu” 50 g
Slowyourlife
Wyjątkowa mieszanka zielonej herbaty Gunpowder — z jabłkiem, pączkami sosny, trawą cytrynową, kwiatem ślazu, kwiatem czarnego bzu, korzeniem lukrecji i anyżem. 

Pięknie pachnie lasem, a nam niezmiennie przywołuje na myśl zieleń, śpiew ptaków i relaks. Wszystkie składniki (oprócz zielonej herbaty) zebrane zostały na polskich podlaskich łąkach i w lasach, naturalne, świeże, pełne energii. Z każdym łykiem poczujesz moc płynącą prosto z natury!


Obecność zielonej herbaty bardzo mnie ucieszyła. Uwielbiam, szczególnie w sezonie jesienno zimowym mieć obok siebie kubek gorącej herbaty.



Olej lniany budwigowy, tłoczony na zimno 250 ml
Rodzinna Olejarnia Olini
Rodzinna olejarnia Olini, szczyci się najwyższą jakością wytwarzanych produktów. Wszystkie oleje wytwarzane są z najlepszych polskich ziaren, ręcznie, w małych ilościach i na świeżo, małymi partiami. Dzięki temu otrzymujesz produkt, którego nie znajdziesz na półkach supermarketów. A do tego wytwarzany z pasją i miłością, co czuć w każdej smakowanej kropelce!

Olej lniany budwigowy powstaje ze świeżych ziaren polskiego lnu brązowego. Ma złoty kolor i delikatny, ziołowy aromat. Wytłaczany jest ręcznie, na zimno, w temperaturze nieprzekraczającej 40 stopni, dzięki czemu zachowuje najcenniejsze wartości odżywcze.

Naturalny, nierafinowany, bez chemicznych dodatków oraz konserwantów. Idealnie nadaje się jako element diety, wspomaga odchudzanie, zawiera cenne kwasy Omega-3, chroni przed nadciśnieniem i chorobami układu krwionośnego, reguluje równowagę hormonalną – a to tylko kilka z jego niezwykłych zalet! Ma zastosowanie także jako naturalny kosmetyk na skórę, twarz czy włosy.


Oleje u nas w domu schodzą jak woda ;) także produkt jak najbardziej trafiony. Ostatnio bardzo lubię połączenie białego twarogu z olejem lnianym - pycha!


Miód faceliowy 400 g
Miody Wileńskich
Tak opisuje własną misję rodzina Wileńskich, która kultywując tradycję sięgającą trzeciego pokolenia wstecz, produkuje miody w zgodzie z naturą, z szacunkiem do pszczół i w dbałości o zachowanie naturalnych walorów smakowych i zdrowotnych. 

Miód faceliowy, który otrzymasz w paczce, pozyskany został z facelii błękitnej – królowej roślin miododajnych. Ze względu na swoje wyjątkowe właściwości lecznicze, miód faceliowy jest jednym z najbardziej cenionych, choć wciąż mało znanych miodów w Polsce. Obniża ciśnienie tętnicze, wzmacnia odporność i działa bakteriobójczo. Chroni wątrobę, układ pokarmowy i oddechowy, wykazuje też silne działanie oczyszczające. 
Miód faceliowy który wybraliśmy dla Ciebie, to po prostu zdrowie płynące z natury!


Nie kupuję miodów w sklepach, staram się kupować prosto od pszczelarzy. Nigdy wcześniej nie miałam okazji spróbować miodu z facelii błękitnej. Już nie mogę się doczekać jak smakuje! :)


Konfitura Cytryna Korzenna 200 g
Cytrynowe Królowe
Cytrynowe Królowe i ich, kultowe już, konfitury, to po prostu kulinarne niebo w gębie! Pasja Cytrynowych Królowych przenika każdą łyżeczkę tworzonych przez nie, cytrynowych pyszności. Królowe zaklęły w słoiczku prawdziwe bogactwo cytrynowego smaku i aromatów zimowych, korzennych przypraw - goździków, cynamonu i gałki muszkatołowej. Dodając odrobinę konfitury do posiłku poczujesz na nowo smak dzieciństwa i babcinej kuchni. A przy okazji rozgrzejesz, uzupełnisz w cenne witaminy i uodpornisz organizm na czas chłodu i mrozu.

Kto raz spróbuje cytrynowych cudów od Królowych, zrozumie czemu noszą na głowach cytrynowe korony!


Nie miałam jeszcze okazji spróbować jak smakuje konfitura z cytryn, ale jestem otwarta na nowe smaki :)



Konfitura śliwka z czekoladą i owocem czeremchy 200 g
Manufaktura Cieleśnica
Pięknie, prawda? Nam też się podoba a jeszcze bardziej smakuje! Zwłaszcza zachwycił nas smak śliwkowej konfitury z czekoladą i owocem czeremchy, którą wybraliśmy do paczki. Aromat czekolady, przenikający wyborne, słodkie śliwki węgierki, uzupełniony owocową, zdrową nutą syropu z czeremchy – doznania smakowe, którym trudno się oprzeć, a jeszcze trudniej powstrzymać się od zjedzenia całego słoiczka!



Wszystko co z czekoladą jest pyszne, więc obecność słoika, który w środku kryje takie dobro, cieszy mnie bardzo.


Oprócz niezwykłej konfitury, w paczce otrzymasz voucher na pobyt w Pałacu Cieleśnica o wartości 50 zł.


Świąteczną edycję Slow Paczki mogę spokojnie polecić jako propozycję prezentu na nadchodzące Święta. Myślę, że obdarowana osoba ucieszy się na pewno - szczególnie jeśli ceni sobie dobre jedzenie i jest ciekawa nowych smaków.
Yankee Candle Pink Sands

Yankee Candle Pink Sands

Nie jestem maniakiem wosków, na pewno nie mogę się tak nazwać, jeżeli już poznało się woskomaniaków :) Widziałam, że dziewczyny mają stworzone swoje zapachowe kolekcje, powypychane pudła woskami, a do tego skatalogowane wszystkie etykiety po woskach! Muszę przyznać, że etykiety wosków cieszą oko i czasami głównym powodem dla którego chcę wypróbować dany wosk, jest po prostu urokliwy obrazek na nim. Oczywiście zapach to jednak dominującym kryterium przy wyborze. 

Czas jesienno zimowy to okres w którym najczęściej rozpalam kominek z woskiem lub zapalam świecę. Latem nie czuję potrzeby ocieplać atmosfery ;) Woski u mnie najczęśniej można znaleźć w szafie, półkach i szufladach - mają u mnie podwójną funkcję. Zamiast leżeć gdzieś w pudełku, utrzymują ładny zapach ręczników :)

Tak jak pisałam powyżej, nie poznałam wiele wosków, ale jak dotąd moim ulubionym zapachem Yankee Candle jest Pink Sand. To już któryś z kolei wosk, a o tym zapachu miałam jeszcze pachnącą zawieszkę do samochodu.  


Kolor serii Pink Sands to bardzo jasny róż, a na etykiecie widnieje plaża z różowym piaskiem. Widziałam już różne wersje tej etykiety - jak widzicie moja wersja różni się odrobinę od wersji z Goodies.pl. Niemniej jednak każda wersja jest urocza. Na stronie Yankee Candle można dostać każda wersję ich produktu w tek wersji zapachowej - prezentują się pięknie.

Linia zapachowa: Rześka.
Seria: Classic.
Wyczuwalne aromaty: cytrusy, słodkie kwiaty oraz wanilia.

Zapach nie jest przytłaczający, wręcz przeciwnie, dla mnie przez te cytrusowe nuty jest delikatny. Określiłabym go jako elegancki zapach, który nadaje się by na co dzień otulić mieszkanie przyjemnym aromatem. Czy czuję się wtedy jak na różowej plaży? :) Jedno jest pewne lubię wracać do tego zapachu.

goodies.pl

Róże w mojej kosmetyczce - porównanie. Annabelle Minerals, Lord & Berry i Nicka K

Róże w mojej kosmetyczce - porównanie. Annabelle Minerals, Lord & Berry i Nicka K


Kiedyś wydawało mi się, że róż to nie jest kosmetyk dla mnie. Moja skóra ma skłonności do czerwienienia się, więc myślałam po co mi jeszcze dokładać jej koloru. Żyłam w przekonaniu, że mam krasne lica i nie ma co sobie głowę różami zawracać. Kiedy zaczęłam używać podkładu (tak na prawdę używam go od niedawna) to do pełni makijażu potrzebny był mi bronzer do konturowania i rozświetlacz. Bałam się nakładać róż, żeby nie wyglądać jak kobieta z początku lat '90 z różową plamą na policzkach - na pewno wiecie o co mi chodzi :) Zauważyłam jednak, że na zdjęciach taki makijaż bez róż wyglądał bardzo blado i nijako. Zaczęłam eksperymentować i próbować lekko muskać skórę różem. Faktycznie umiejętnie nałożony róż, potrafi ożywić i wyeksponować buzię.


Tak jak pisałam od niedawna używam różu i to w niewielkich ilościach. Sama sobie jeszcze takiego produktu nie kupiłam ;) Wszystkie powyższe przywędrowały do mnie - jak nie z pudełek subskrypcyjnych to w inny sposób. Nie mniej jednak mam je już jakiś czas i co nieco o nich mogę napisać.



Nicka K
Róż dostałam w pudełku beGlossy, z tego co wiem to nie jest dostępny w regularnej sprzedaży. Na stronie beGlossy możemy przeczytać: Sypki róż marki NIKA K zaopatrzony w aplikator w postaci miękkiej gąbeczki sprawi, że Twoja twarz nabierze dyskretnych rumieńców. Dzięki lusterku znajdującym się na wieczku opakowania, możesz w każdym momencie sprawdzić, czy Twój makijaż wygląda idealnie.

Skład: Talc, Mica, Silica, Dimethicone, Phenyl Trimethicone, Phenoxyethanol/Ethylhexylglcerin, Butyl Methoxycinnamate, Diethylhexyl Syringylidenemalonate/Caprylic/Capric Triglyceride. Może zawierać: D&C Red 6 Ba. Lake, Red Iron Oxide, Yellow Iron Oxide, D&C Red 7 Ca. Lake, FD&C Yellow 5 Al. Lake, D&C Red 27 Al. Lake, FD&C Yellow 6 Al. Lake.

5g cena 40zł 


Lord&Berry 
Róż dostałam w pudełku Birchbox (Jeżeli jesteście ciekawi co było jeszcze w tamtym pudełku, zachęcam do kliknięcia w link). Trafiła mi się próbka odcienia LOTUS 2g.

Skład: talc, aluminum starch octenylsuccinate, isostearyl neopentanoate, dimethicone, isopropyl isostearate, zinc stearate, bha, dehydroacetic acid, parfum, methylchloroisothiazolinone / methylisothiazolinone / magnesium chloride / magnesium nitrate, butylparaben. may contain: mica and titanium dioxide, ci 77891, ci 77491, ci 77492, ci 77499, ci 19140:1, ci 77742, ci 77007, ci 77288, ci 77510, ci 15850:1, ci 45430:1, ci 15850:2, ci 77000.

Cena za pełny produkt £18 


Annabelle Minerals
Róż w kolorze ROSE dostałam podczas Meet Beauty Conference razem z podkładem, pudrem i cieniem, o których napiszę innym razem. Na stronie producenta możemy przeczytać, że wysoko napigmentowany róż mineralny do policzków Annabelle Minerals, w odcieniu lilaróż, jest idealny dla kobiet o jasnej, porcelanowej cerze. Pastelowa barwa nada policzkom subtelnych rumieńców. Delikatne, perłowe drobinki dodają skórze promiennego blasku. Matowe wykończenie makijażu gwarantuje naturalny wygląd. Dzięki kremowej konsystencji, sypki róż można nakładać za pomocą pędzla, unikając w ten sposób przebarwień czy zacieków. Róż pomaga wymodelować kontur twarzy, podkreślając jej kolor. Naturalne składniki takie jak mika, tlenek cynku czy tlenek żelaza sprawiają, że róż jest zdrowy dla skóry, antyalergiczny i nie wywołuje podrażnień. Nasze róże, tak jak wszystkie kosmetyki Annabelle Minerals, to produkty naturalne, pozbawione konserwantów, odpowiednie dla każdego typu cery. Dodatkowo dwutlenek tytanu (tzw. biel tytanowa), który jest naturalnym filtrem przeciwsłonecznym, zapewnia ochronę UVA/UVB na poziomie 15 SPF. Opakowanie zawiera 4 g produktu. Wygodny, zamykany pojemniczek z sitkiem zapobiega wysypywaniem się różu.

Skład: Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Iron Oxides

4g produktu kosztuje 39,90zł 
 


Tak prezentują się swatche róży bez żadnego filtra i retuszu. Każdy jest inny i na swój sposób ładny. Lord&Berry ma najbardziej ciemny kolor - taki ceglastobrązowy. Jest prasowanym różem i łatwo się go nakład na pędzel. Nikcka K ma najjaskrawszy z pośród prezentowanych róży kolor. Jest to ciepły róż, trzeba z nim uważać, żeby sobie nie zrobić policzków jak Matrioszka. Najdziwniejsze jest jednak opakowanie tego różu, z zewnątrz bardzo eleganckie. Jednak gąbkowy aplikator dla mnie jest mocnym nie wypałem, bo można sobie nim zrobić jedynie różowe stempelki na policzkach. Nie mówiąc już o higienie. Mój sposób na ten róż jest taki, że biorę pędzel i nabieram róż bezpośrednio z tej gąbeczki - wtedy wiem, że efekt będzie baardzo delikatny. Ewentualnie otwieram słoiczek, ale wtedy należy uważać, bo róż jest bardzo sypki i nabieram na pędzel niewielką ilość. Pędzel należy strzepnąć, bo na pewno na pędzlu będziemy mieć dużą ilość produktu. Ostatni róż - mineralny Annabelle Minerals jest chłodnym odcieniem (kolor Rose), ale bardzo mi się podoba. Niewątpliwie ma również najlepszy skład spośród całej trójki. Aplikacja jest w miarę prosta - na wieczko wysypuję odrobinę różu, nabieram trochę na pędzel i strzepuję nadmiar.


Używacie różu do codziennego makijażu czy może stronicie od tego kosmetyku? 
Jaki jest Wasz ulubiony róż?
Zestawienie rozświetlaczy - Benefit, Lavera, Wibo, IKOR

Zestawienie rozświetlaczy - Benefit, Lavera, Wibo, IKOR

Podstawowym kosmetykiem kolorowym jest dla mnie korektor pod oczy - cienie zakryć trzeba. Ulubionym jednak kosmetykiem kolorowym jest rozświetlacz. Mogę nie użyć bronzera, różu, ale rozświetlenie kości policzkowych to mój ulubiony trick :) Ostatnio bardzo lubię nakładać ten produkt również w wewnętrzne kąciki oka - od razu nadaje to takiej lekkości i wygląda jakbyśmy były wypoczęte. Przy pełnym makijażu lubię musnąć rozświetlaczem także grzbiet nosa i łuk kupidyna. Kiedyś rozświetlałam także łuk brwiowy, taki zabieg zostawiam tylko przy bardzo mocnym makijażu.


W swojej kosmetyczce mam póki co cztery rozświetlacze i każdy jest inny i się od siebie różni. Mimo to lubię je wszystkie! Mam rozświetlacz w pędzelku, w kremie, prasowany (przynajmniej kiedyś taki był) i sypki pigment. Szybko po kolei je Wam opiszę i na koniec zestawienie swatchy na dłoni. Rozświetlacze mają to do siebie, że się mienią i pod każdym kątem mogę wyglądać trochę inaczej. Nie mniej jednak zestawienie kilku produktów daje jakiś zarys.



Shining Pear 02 Lavera

Rozjaśniacz do twarzy w odcieniu perłowego, bardzo jasnego różu. Do modelowania rysów twarzy, wyeksponowania twoich walorów, podkreślenia i rozjaśnienia spojrzenia. Gdy nałożysz go w wewnętrznych kącikach oczu i poniżej linii brwi, rozświetlisz spojrzenie. Nakładając go powyżej kości policzkowych sprawisz, że twoja cera będzie wyglądać świeżo i promiennie. Odpowiedni dla wszystkich rodzajów skóry. Dermatologicznie i oftalmologicznie przetestowany, odpowiedni dla osób noszących szkła kontaktowe.

Kolory: dostępny w nastepujących kolorach: 02 perłowy oraz 03 złoty.

Skład/INCI: Ricinus Communis (Castor) Seed Oil*, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Mica (CI 77019), Titanium Dioxide (CI 77891), Dodecane, Bismuth Oxychloride (CI 77163), Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax*, Hydrogenated Vegetable Oil, Hydrogenated Rapeseed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil*, Silica, Lecithin, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter*, Cocos Nucifera (Coconut) Oil*, Hippophae Rhamnoides Fruit Extract*, Tocopherol, Iron Oxide (CI 77491), Tin Oxide (CI 77861), Vegetable Oil (Olus Oil), Olea Europaea (Olive) Fruit Oil*, Hydrogenated Lecithin, Camelina Sativa Seed Oil, Rosa Centifolia Flower Extract*, Tilia Cordata Flower Extract*, Malva Sylvestris (Mallow) Flower Extract*, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Alcohol*, Fragrance (Parfum)**, Limonene**, Benzyl Salicylate**, Linalool**, Geraniol**, Citral**, Citronellol**, Benzyl Alcohol**, Benzyl Benzoate**

*składniki pochodzące z upraw ekologicznych
** naturalne olejki eteryczne

4g produktu cena ok. 28,50zł  (organeo.pl)


Diamond Illuminator Wibo

Diamentowy rozświetlacz w kamieniu. Bogaty w wit. E i proteiny jedwabiu. Nadaje skórze miękkość, gładkość i jedwabistość. Zawarty w składzie olej jojoba nawilża oraz tworzy ochronny film, który zabezpiecza skórę przed wysuszeniem.

Skład: Talc, Mica, Isopropyl Isostearate, Synthetic Fluorphlogopite, Magnesium Stearate, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Hexylene Glycol, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Isocetyl Stearoyl Stearate, Tocopheryl Acetate, Hydrolyzed Silk, Maltodextrin, Tin Oxide, [+/-]: CI 77891, CI 77491, CI 77492, CI 77163, CI 19140. 

Cena ok. 10zł (Rossmann)



High Beam Benefit

High Beam to różowo-opalizujacy rozświetlacz, o delikatnym, satynowym wykończeniu który po mistrzowsku zaakcentuje kości policzkowe, łuk brwiowy. Praktycznie wszystko, co zechcesz podkreślić. Promienny blask i długotrwały rezultat. Nadzwyczajny efekt w dzień i wieczorem. Odpowiedni do każdego typu skóry. 

Skład:  WATER (AQUA), CAPRYLIC/CAPRIC/SUCCINIC TRIGLYCERIDE, MICA, PENTYLENE GLYCOL, POLYMETHYL METHACRYLATE, DIMETHICONE, LIMNANTHES ALBA (MEADOWFOAM) SEED OIL, HYDROXYETHYL ACRYLATE/ SODIUM ACRYLOYLDIMETHYL TAURATE COPOLYMER, DIMETHICONE PEG7 PHOSPHATE, TRIMETHYLSILOXYSILICATE, PHENOXYETHANOL, STEARETH21, SQUALANE, CAPRYLYL GLYCOL, STEARETH2, TOCOPHERYL ACETATE, POLYSORBATE 60, SODIUM STEAROYL GLUTAMATE, BUTYLENE GLYCOL, SODIUM HYDROXIDE.¬† [+/:¬† ALUMINUM HYDROXIDE (CI 77002), BISMUTH OXYCHLORIDE (CI 77163), IRON OXIDES (CI 77491, CI 77492, CI 77499), TITANIUM DIOXIDE (CI 77891)].¬† N¬∞ 04975/N

13ml produktu cena 126zł (Sephora)  
Mam mini produkt 2,5ml



Pigment mineralny Pure Color #08 Beige White IKOR

Kosmetyki mineralne Pure Colors pozwalają uzyskać efekt bardzo delikatnego i naturalnego makijażu. Receptury zawierające wyłącznie naturalne składniki zapobiegają powstawaniu podrażnień i alergii. Wielofunkcyjne pigmenty Pure Colors mogą być stosowane jako: cienie do oczu, eyelinery (w połączeniu z Aktywatorem Eyelinera), róże, błyszczyki (w połączeniu z Organiczną Bazą Do Makijażu Ust), dodatki do lakierów do paznokci, dodatki do kosmetyków do ciała (np. balsamów) i do włosów.

1,5g produktu cena 40zł (ikor.pl)


Zdjęcie powyżej jest zrobione aparatem w świetle dziennym bez żadnego retuszu. Poniżej zdjęcie zrobione telefonem, również bez retuszu. Chciałam jak najlepiej oddać blask rozświetlaczy. Jak widać każdy jest inny, ale wszystkie bardzo mi się podobają. Po który sięgnę danego dnia zależy od efektu jaki chcę uzyskać.


Pigment IKOR najlepiej nakłada mi się palcem i to przede wszystkim w wewnętrznym kąciku oka. Z pośród przedstawionej czwórki ma najbardziej widoczne mieniące się drobinki. Sprawdzi się myślę równie dobrze do muśnięcia ramion i dekoltu przy odsłoniętej sukience. Pigment zamknięty jest w małym odkręcanym słoiczku. Po odkręceniu widać plastikowe oddzielenie, które ma cztery małe otworki, zabezpieczone folią. Produkt łatwo się aplikuje. Jako czysty pigment, skład jest bardzo prosty.

Wibo Diamond Illuminator jest najbardziej złoty, daje jednolitą taflę. Nie ma widocznych drobinek, rozświetlacz jest drobno zmielony. Zawartość opakowania niestety mi się połamała - wiem, muszę w końcu wykorzystać trick z spirytusem ;) Wibo jest uniwersalnym rozświetlaczem i mogę go nakładać wszędzie, nawet na pasma włosów, żeby zwiększyć ich blask.

Benefit High Beam jest najdroższym rozświetlaczem z prezentowanych, posiada płynną konsystencję i nakłada się go aplikatorem w pędzelku. Daje różową taflę, jest bardzo mocno napigmentowany, jednak dobrze się go wklepuje w skórę. Nie boję się go zabierać do podróżnej kosmetyczki, bo wiem, że nic z nim mi się nie stanie. 

Lavera jest to rozświetlacz w kremie, przez co aplikuje się go palcami bezpośrednio na skórę. Jego kolor to różowa perła, jest na prawdę mocno napigmentowany. Wystarczy odrobina i efekt jest widoczny. Lavera jest marką kosemtyków naturalnych, dlatego warto zaznaczyć, że mamy w tym wypadku bardzo przyzwoity skład.   


Lubie je wszystkie i używam wymiennie. Każdy daje trochę inny efekt, inaczej się aplikuje. Różnią się ceną, konsystencją i kolorem. Myślę, że każdy może znaleźć dla swój ulubiony rozświelacz, w końcu do wyboru, do koloru! Rozświetlenia nigdy dość :) 


Krem do ciała Organic lychee & 5 oils z Organic Shop

Krem do ciała Organic lychee & 5 oils z Organic Shop

Organic Shop poznałam przypadkiem. Szukałam taniego żelu pod prysznic, ale z przyzwoitym składem i w ręce wpadła mi właśnie butelka Organic Shop. Marka pochodzi z Estonii. Ceny są niskie, a dobrą wiadomością jest to, że Tesco wprowadziło markę do swojego asortymentu. Łatwiej jest, więc dostać ją stacjonarnie. Nie wiem czy jest w każdym Tesco, ale na pewno można dostać Organic Shop na Kapelance w Krakowie. Jak dotąd wypróbowałam żele pod prysznic, mydło do rąk w płynie i teraz używam masła do ciała. W asortymencie marka posiada jeszcze scrub do ciała, peelingi,  pieniące się peelingi, pianę do kąpieli, płyn do kąpieli, szampon, maski do włosów, balsam do włosów, mus do ciała, żel do rąk, krem do stóp. Do wyboru, do koloru i do tego we wspaniałych kompozycjach zapachowych :)


Skład INCI:
Aqua, Octyldodecanol, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Butyrospermum Parkii (masło shea), Hydrogenated Starch Hydrolysate, Glycerin, Coco-Caprylate Caprate, Caprylic/Capric Triglyceride, Litchi Chinensis Fruit Extract* (organiczny ekstrakt z owoców liczi), Persea Gratissima Oil* (organiczny olej avocado), Theobroma Cacao Seed Butter* (organiczne masło kakaowe), Triticum Vulgare Germ Oil (organiczny olej z kiełków pszenicy), Borago Officinalis Seed Oil* (organiczny olej ogórecznika), Tocopherol (witamina E), Xanthan Gum, Sodium Stearoyl Glutamate, Benzyl Alcohol, , Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum, Limonene, Linalool, Benzyl Benzoate, CI 77491, CI 77492
(*) – składniki pochodzące z organicznych upraw


Na stronie mintishop.pl przeczytamy, że:
Lekki krem do ciała na bazie organicznego ekstraktu liczi i 5 olei i maseł: masło shea,  organiczny olej avocado, organiczne masło kakaowe, organiczny olej z kiełków pszenicy, organiczny olej ogórecznika. Krem intensywnie nasyca skórę witaminami, nawilża i odżywia, przywracając skórze delikatność i jedwabistość. Seria kosmetyków Organic Shop zawiera tylko naturalne, ekologicznie czyste składniki. Nie zawiera  silikonów i parabenów.

Składniki aktywne: 
Masło shea –  działa ochronnie i nawilżająco na skórę,  przywraca skórze elastyczność i sprężystość, łagodzi podrażnienia i działa przeciwzapalnie, wspomaga ochronę przed promieniami UV, podwyższa SPF filtrów UV.
Organiczny ekstrakt z owoców liczi – znany i uprawiany od ponad 2000 lat chiński owoc drzewa tropikalnego. Skutecznie nawilża, zmiękcza i wygładza skórę. 
Organiczny olej avocado – głęboko odżywia skórę, stymuluje produkcję kolagenu i elastyny co powoduje, że skóra staje się jędrna i elastyczna.
Masło kakaowe –  naturalne masło kakao stosowane w produkcji kosmetyków ma najwyższy poziom oczyszczenia. Nie zawiera żadnych chemicznych i szkodliwych domieszek. Mocno nawilża i regeneruje, przyspiesza opalanie, uzupełnia w skórze niedobory witamin, nadaje skórze piękny blask, wygładza, działa przeciwzmarszczkowo, nie alergizuje, posiada naturalny filtr słoneczny.
Organiczny olej z kiełków pszenicy – odżywia, zmiękcza, regeneruje, posiada działanie przeciwzapalne.
Organiczny olej ogórecznika - podobnie jak ogórek posiada działanie wybielające, stosowany przy oparzeniach skóry, czyrakach, odmrożeniach, wybroczynach, trądziku młodzieńczym, świądzie skóry i trudno gojących się ranach.


Jaki jest więc krem do ciała w wersji liczi i 5 olejów?
Nie jest to balsam, nie jest to masło i nie jest to sorbet czy mus - to po prostu krem do ciała. W nazwie chodzi zapewne o konsystencję produktu, która przypomina właśnie krem do twarzy. Nie jest lejąca, zbita jak masło czy puszysta jak pianka. Kolor kremu to delikatny, pastelowy róż, który bardzo ładnie prezentuje się w przeźroczystym pojemniku. Opakowanie jest minimalistyczne, plastikowy, przeźroczysty pojemnik o pojemności 250ml zamykany także plastikowym wieczkiem. Wygodnie nabiera się z niego odpowiednią ilość produktu, a przy tym cały czas mamy kontrolę zużycia kremu. Do tego jesteśmy w stanie wykończyć krem w całości, bez potrzeby rozcinania opakowania. Jedynym minusem dla mnie jest brak folii zabezpieczającej produkt przed pierwszym otwarciem, takiej jak czasem jest w kremach do twarzy. Nie mamy pewności czy ktoś wcześniej nie otworzył już naszego kremu. Mimo, że data przydatności to prawie trzy lata, to po pierwszym otwarciu produktu i dostaniu się do środka powietrza, skraca się znacznie.


Zapach jest bardzo przyjemny. Czy jest to zapach liczi? Co prawda jadła kiedyś ten owoc, ale szczerze to nie pamiętam jaki miał zapach. Krem pachnie słodko, ale nie przytłaczająco, nie jest to ciężki zapach, powiedziałabym, że subtelny i nienachalny. Krem po użyciu nie zostawia tłustego filmu na skórze, ale czuć, że jest nawilżona i gładka. Aby wchłonął się trzeba przejechać dłonią parę razy, nie jest to uciążliwe - wszystko zależy ile kremu nam się nabrało na dłonie :) Wydajność produktu jest bardzo przyzwoita, przez miesiąc zużyłam około połowy opakowania.



Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger