Everlasting Foundation + Clarins w odcieniu 108 sand - podkład do zadań specjalnych?

Everlasting Foundation + Clarins w odcieniu 108 sand - podkład do zadań specjalnych?

Zeszły rok stał pod znakiem poszukiwania kosmetyków, którymi chciałam wykonać swój makijaż ślubny. Najbardziej zależało mi na znalezieniu odpowiedniego podkładu. W zasadzie było to dla mnie największe wyzwanie. Bardzo długo szukałam tego jedynego, który sprawdzi się i pod względem trwałości, komfortu noszenia i wyglądu "na żywo" i "w błysku fleszy". Miałam wiele próbek markowych podkładów, ale w każdym coś mi nie pasowało. Kuzynka pokazała mi, że używa podkładu Clarins w wersji Skin Illusion kolor 110 honey. Testowałam go latem, kiedy byłam lekko opalona i kolor wydawał się w porządku. Jednak wesele miało być w październiku i wiedziałam, że moja skóra będzie już o kilka tonów jaśniejsza. Buszując w szafie Clarins znalazłam wersje Everlasting Foundation +, który miał być lżejszą wersją szpachli z Double Wear. Sam Double Wear był dla mnie niekomfortowy w noszeniu, miałam wrażenie jakby mnie ściągał i cały czas go czułam. Nie ukrywam jednak, że to podkład szpachla, którym zakryjemy wszystko. W każdym razie po prosiłam w Douglasie o próbki podkładów do przetestowania i padło, że kupiłam podkład Everlasting Foundation + w kolorze 108 Sand.


To mój pierwszy pełnowymiarowy, wysoko półkowy podkład, dlatego tyle podchodów i sprawdzania. Miał być na specjalną okazję, więc chciałam by mnie nie zawiódł i sprawdził się tak, jak obiecuje producent. Po kolei jednak :)


Skład


Opakowanie
Podkład zamknięty jest w eleganckiej szklanej, matowej buteleczce ze złotym zamknięciem. Minusem może być to, że zatyczka lubi się palcować i trzeba ją co chwilę przecierać. Produkt dozuje się dzięki pompce, która działa bez zarzutu. Całość zapakowana jest w czerwony kartonik.



Zapach

To druga rzecz w kolejności po opakowaniu, która zwróciła moją uwagę na ten produkt. Jest bardzo świeży, przyjemny, wyczuwam w nim nuty hmm...zielonego ogórka. Po nałożeniu podkładu na twarz zapach jest już niewyczuwalny.



Kolor

Pokład dostępny jest w 10 odcieniach, więc myślę łatwo dobrać odpowiedni kolor do swojej karnacji. Wahałam się między odcieniem 107 Beige, 108 Sand i 110 Honey. Wszystkie te 3 kolory posiadają żółte tony i w zależności od stopnia opalenia mogłyby mi przypasować. Postawiłam jednak na odcień Sand i dobrze zrobiłam.

Konsystencja i Aplikacja

Nie jest to mocno lejący się podkład, ale nie należy do tych gęstych. Podkład szybko zastyga, więc z jego aplikacją trzeba się sprężać. Najlepiej jest wklepywać go w skórę na małych obszarach. Mi to odpowiada - da się go nałożyć palcami jaki i pędzlem, a podkład wtapia się w skórę.
 


Trwałość

Może zacznę od tego, że w czasie ślubu i wesela mnie nie zawiódł, ale wtedy wykonałam makijaż bardzo skrupulatnie. Zastosowałam bazę Smashbox, przypudrowałam go, a na koniec utrwaliłam fixerem Kryolan. Te wszystkie czynniki wpłynęły na to, że makijaż trzymał się 20 godzin :D Przeważnie nakładam podkład bez bazy i tylko utrwalam go pudrem. Zdarza się, że lekko się zetrze pod koniec dnia z nosa i jego okolic, ale to głównie wtedy, gdy używam chusteczek do nosa.

Wydajność

Kupiłam go we wrześniu, nie używam codziennie, ale też nie jest to tylko niedzielny podkład ;) Do pokrycia całej twarzy potrzebne mi są 3-4 pompki (takie jak na zdjęciu). Na pewno dam znać w Denku, kiedy go zużyję.



Podsumowując

Jestem zadowolona z podkładu, gdybym miała dziś wybrać jeszcze raz podkład na swój ślub, pewnie byłby to ponownie Clarins. Nie mam do niego zastrzeżeń, ma piękny zapach, bardzo dobre krycie. Podoba mi się jego opakowanie, jest wygodne w aplikacji. Nie jest to jednak podkład do codziennego stosowania, przynajmniej dla mnie. Lubię go stosować przy większym wyjściu, ewentualnie, gdy potrzebuję mocniejszego krycia, np. po nieprzespanej nocy. Nałożony sam bez reszty makijażu wygląda dziwnie - dlaczego? Bo cera staję się zbyt doskonała ;) Trzeba wykonać resztę makijażu, aby efekt wyglądał "naturalniej". Myślę, że rozumiecie o co mi chodzi. 
Dodam jeszcze na końcu, że przed zakupem podkładu, w celu odpowiedniego dobrania koloru, radziłabym poprosić o próbkę danego koloru, który wydaje nam się odpowiedni. Mazianie się po rękach i to jeszcze w sztucznym świetle drogerii może nas bardzo zmylić. Po nałożeniu podkładu w domu, należy sprawdzić czy kolor nie odcina się od koloru naszej szyi. Jeżeli nie, to spokojnie możemy zdecydować się na ten kolor.
Nowości styczeń 2017

Nowości styczeń 2017

Pierwsze zakupy kosmetyczne w drogerii Pigment. Skorzystałam z uzbieranych pieczątek, które uprawniają do 20% zniżki na zakupy. Kupiłam krem pod oczy z witaminą E i ekstraktem z ogórka z Make Me Bio. Kremy do twarzy z tej marki dobrze się u mnie sprawdzały, więc chciałam wypróbować ich krem pod oczy. Akurat skończył mi się krem z Nacomi, powoli kończą się też próbki z SephoraBox.

Od dłuższego czasu ciekawiły mnie gąbki do mycia twarzy Konjac. Dostępnych jest kilka wariantów, które dobiera się pod kątem posiadanej skóry. Różnią się tym, że zawierają różne glinki. Zdecydowałam się na gąbkę z glinką różową.  


Skorzystałam też z aktualnej promocji i kupiłam lubiany przeze mnie płyn micelarny z Sylveco, prowansalski szampon do włosów Planeta Organica - tej wersji jeszcze nie miałam i aloesowy szampon z Equilibry.

Chciałam Was poinformować, że od nowego roku możecie odwiedzać drogerię Pigment nie tylko stacjonarnie, ale i on-line :) Adres sklepu internetowego znajdziecie pod tym linkiem KLIK


Jak manicure hybrydowy jest moim odkryciem minionego roku, tak jego zdejmowanie nie należy do moich ulubionych czynności. Postanowiłam zaopatrzyć się w klipsy do ściągania hybryd.


Będąc dalej przy hybrydach, postanowiłam spróbować metody przedłużania paznokci. Mimo, że przy nałożonych hybrydach, paznokcie nie łamią się u mnie, zdarza mi się czasem tak walnąć gdzieś ręką, że paznokieć pęka - tak, brawo ja! Bywa też i tak, że przy zdejmowaniu hybryd złamię paznokieć. Irytowało mnie straszni, bo tyle zapuszczania i trzeba spiłować wszystkie, żeby wyglądać jak człowiek. Okazało się, że przedłużanie paznokci bazą, wcale nie jest trudne i można naprawić to co się zepsuło.


Do testowania trafiły do mnie lakiery hybrydowe marki Victoria Vynn. Już nie długo pojawi się wpis z recenzją.


U Dominiki udało mi się wygrać urodzinowy konkurs. W skład nagrody wchodzą:
  • Zawieszka do auta Lavender Vanilla Yankee Candle
  • Mała świeczka Vanilla Lime Yankee Candle
  • Żel pod prysznic Dove 
  • Peeling do ciała Vianek
  • Scrub do ciała cukrowy Organic Shop
  • Peeling do stóp Yves Rocher
  • Propolisowy Krem do stóp Korana
  • Złuszczająca maska do stóp Lbiotica


Wishlista czyli kosmetyczne plany na 2017 rok

Wishlista czyli kosmetyczne plany na 2017 rok


Nowy rok, nowe kosmetyczne plany. Lubię robić takie listy dla samej siebie, nie trzymam się jej sztywno, ale daje mi ona zarys tego co chcę wypróbować (czasem nawet kupić ponownie). W ogromie dostępnych produktów można się zatracić. Gdy słyszy się hasło promocja, wyprzedaż, okazja - często można stracić głowę. Taka lista pomaga w takich sytuacjach ;) 
Wszystkie zdjęcia są podlinkowane do miejsc z których pobrałam grafikę.


PIELĘGNACJA 

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16

W pielęgnacji króluje Norel, na liście znalazły się produkty, których od nich nie używałam. Jedynie krem pod oczy witaminowy zachęcił mnie do siebie próbką, którą otrzymałam do ostatnich zakupów. 
Z Resibo chciałabym wypróbować krem pod oczy i serum. Mokosh to glinka, hydrolat i olej jojoba, który miałam w mini wersji. Miniatura kremu pod oczy i serum z Kiehl's zachęciła mnie mocno do posiadania pełnej wersji produktów. Póki co stopuje mnie ich cena, ale może się na nie skusze.


KOLORÓWKA
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18

Kolorówka to spory mix :) Z Pomadek chciałabym wypróbować te naturalne z Lavera. Nadal kusi mnie pomadka z MAC, tylko nie mogę się zdecydować na kolor, chciałabym taki, by móc nosić ją jak najczęściej. Może w tym roku w końcu któryś wybiorę. Limitka z Kobo też wygląda ładnie, a ostatnio zobaczyłam matową serię pomadek z KIKO, które mają piękne kolory i jak na złość jej nie przeceniają ;) Korektory pod oczy to Lavera, niedostępny w Polsce Maybelline i full cover z MUFE
Z cieni chciałabym wypróbować te z TheBalm - szczególnie matowa paletka Meet Matt(e) Trimony, która podobno ma świetną pigmentację. Polubiłam się bardzo z bronzerem z Kobo i chętnie poznam inne ich produkty np. pudry. Jeżeli jesteśmy przy pudrach, to tyle dobrego słyszałam o Ben Nye, że musiał się tu znaleźć. Polubiłam się z minerałami i po zużyciu próbki z Lily Lolo chcę pełne opakowanie. Do brwi chciałabym wypróbować precyzyjną kredkę z Golden Rose. 
Z przyrządów kosmetycznych chętnie poznałabym się z gąbeczkami, a po pierwszym pędzlu mBrush, chcę kolejne - szczególnie te do blendowania cieni na powiece. 

PERFUMY
1 2 3 4 5 6 7
Trochę sporo w tej kategorii, ale...Armani Code i Estee Lauder już mi się kończą, dosłownie kilka kropel na dnie mi zostało. Nie umiem się z nimi rozstać, bo bardzo je lubię. A pozostałe Armani Si, Angel i Alien Thierry'ego Muglera, Ange ou Demon Givenchy czy Hypnose Lancome mam już od jakiegoś czasu wypróbowane dzięki próbką i to całkiem sporym. Nie umiem się zdecydować na jeden, dlatego są tu wymienione wszystkie :)


INNE
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

Dodatkowo załączyłam tu kąpielowe umilacze, których u mnie nigdy dość. Bardzo lubię różnorakie kule do kąpieli i chętnie poznam nowe wersje - te pachnące, barwiące wodę i pianotwory :) Co do pachnących świeczek, to pięknie wyglądają duże słoje z Yankee Candle. Niestety są strasznie drogie,. Gdybym miała się na nie skusić, wybrałabym Pink Sand lub Lake Sunset. Tańszą alternatywą są woski i w tym roku chciałabym poznać się z tymi trzema.
Kosmetyki mineralne od polskiej marki Annabelle Minerals - podkład, róż, puder oraz cień

Kosmetyki mineralne od polskiej marki Annabelle Minerals - podkład, róż, puder oraz cień

Rok 2016 to roku  w którym poznałam produkty mineralne. Początkowo byłam dość sceptycznie nastawiona do nich, ale jednocześnie ciekawiło mnie jak się u mnie sprawdzą. Bardzo ucieszył mnie fakt, że na konferencji Meet Beauty dostałam do testowania zestaw od Annabelle Minerals składający się z pudru, podkładu, różu i cienia do powiek. 


Może być stosowany na sucho, a dla uzyskania intensywniejszego koloru, również na mokro.
Składniki: Mica, Titanium Dioxide, Kaolin, Silk, CI 77492, CI 77491
 
3 g produktu kosztują 29,90zł

Lubię nim matowić łuk brwiowy. Wydaję się, że 3g to mało, ale na prawdę nie wiem kiedy zużyję to opakowanie. Cieszę się, że trafił mi się tak neutralny kolor, bo łatwo po niego sięgać w codziennym makijażu. 



Odcienie golden dedykowane są kobietom o ciepłym typie urody. Dominują w nich żółte nuty z domieszką oliwkowych tonów. Podkład matujący Golden Fair sprawdzi się u kobiet o jasnej karnacji, lekko wpadającej w żółty odcień. Łatwy w aplikacji, daje poczucie lekkości i naturalny wygląd.
Składniki: Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Iron Oxides

4g produktu kosztuje 34,90zł 

Początkowo bałam się, że kolor będzie dla mnie zbyt ciemny. Podchodziłam do niego trochę jak pies do jeża - z dużą nieufnością :P Wyczekałam jednak dobry moment, bo gdy w końcu nałożyłam go twarz, kolor podkładu ładnie scalił się z kolorem szyi. Efekt bardzo mi się spodobał, twarz wyglądała naturalnie, nałożyłam tylko jedną warstwę podkładu, ale efekt można wzmacniać nakładając kolejne. Osobiście zależało mi właśnie na takim wyglądzie no make up, ale oczywiście o wiele lepszym wydaniu niż zaraz po przebudzeniu ;) Makijaż wykonany kosmetykami mineralnymi jest o wiele "lżejszy" dla skóry, w ogóle go nie czuć. Gdy moja cera miała gorszy dzień i była bardziej przesuszona niż zwykle, używałam właśnie podkładu AM i sprawował się bardzo dobrze. Nie podkreślał suchych skórek. Z kolei latem przy upałach był alternatywą dla kremów BB.


Wysoko napigmentowany róż mineralny do policzków w odcieniu lilaróż, jest idealny dla kobiet o jasnej, porcelanowej cerze. Pastelowa barwa nada policzkom subtelnych rumieńców. Delikatne, perłowe drobinki dodają skórze promiennego blasku.Matowe wykończenie makijażu gwarantuje naturalny wygląd.
Składniki: Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Iron Oxides 

4g produktu kosztuje 39,90zł

Nie nakładam na policzki różu przy wykonywaniu każdego makijażu, powiedziałabym, że używam go od święta. Czasem jednak mam ochotę musnąć kości policzkowe kolorem. Szczególnie kiedy mam być fotografowana :P na zdjęciu skóra potraktowana różem jest bardziej wyraźna i twarz wygląda zdrowo. W każdym razie róż jest utrzymany w chłodnej tonacji, ale podoba mi się efekt jaki daje na skórze. Ilość 4g, jest chyba nie do zużycia dla mnie ;) Porównywałam go do innych róży, które posiadam - link KLIK.


Rozświetlający puder mineralny pomoże Ci uzyskać perfekcyjne wykończenie makijażu. Nadaje skórze świetlistego blasku, przez co sprawia, że cera wygląda na świeżą, wypoczętą i zrelaksowaną. Dedykowany jest wszystkim kobietom, które pragną zabłysnąć, ze szczególnym uwzględnieniem posiadaczek cer matowych, zmęczonych i z delikatnymi zmarszczkami. Puder nie pozostawia smug, ani przebarwień, idealnie łączy się z cerą. Nie zmienia koloru podkładu, ponieważ po nałożeniu na skórę staje się transparentny. 
Składniki: Mica, Zinc Oxide, Silk, Kaolin, CI 77491, CI 77492, CI 77493

4g produktu kosztuje 49,90zł

Ten produkt zaczęłam używać zaraz po jego otrzymaniu. Upodobałam sobie go głównie do rozświetlania strefy pod oczami i utrwalania korektora. Ładnie rozprasza światło. Nie musicie się bać świecących drobinek na skórze, niczego takiego nie zauważyłam.



Swatche wszystkich opisanych wyżej produktów.


U góry nad swatchami pudrów i cienia jest róż. Puder rozświetlający jest tu nałożony grubą warstwą, dlatego tak odcina się od koloru skóry. Kiedy nakładamy go delikatną ręką, faktycznie wtapia się w skórę. Polubiłam się z produktami mineralnymi. Może ich cena jest wysoka w porównaniu z drogeryjnymi kosmetykami, jednak trzeba wziąć pod uwagę, że ich skład jest przyjazny dla naszej skóry, a do tego są to kosmetyki bardzo wydajne. Starszą na długi czas i nie trzeba się stresować krótką datą przydatności do użycia. Na opakowaniu widnieje okres 12 miesięcy od otwarcia, ale według mnie w ich składzie nie ma co się zepsuć.

Dziegciowa maseczka oczyszczająca do twarzy Bania Agafii - rosyjskie kosmetyki

Dziegciowa maseczka oczyszczająca do twarzy Bania Agafii - rosyjskie kosmetyki

To moja pierwsza maseczka z Bania Agafii i tak na prawdę pierwsza spośród rosyjskich kosmetyków. Wcześniej nakładałam na twarz maseczki odżywiające, nawilżające. Jedyne co na mojej półce mogłoby stać obok oczyszczającej maseczki to glinka z Mokosh. W sieci spotkałam się z wieloma pozytywnymi opiniami na temat tej maseczki, a zważywszy, że jej cena to ok. 5zł stwierdziłam, że wypróbuję. Prócz ceny zachęcił mnie również skład.



Na etykiecie możemy przeczytać: Maska dziegciowa głęboko oczyszcza skórę twarzy, otwiera pory i kontroluje pracę gruczołów łojowych. Składniki wchodzące w skład maski, usuwają podrażnienia, przywracając skórze zdrowy i zadbany wygląd. Brzozowy dziegieć - jest naturalnymi antyseptykiem, normalizuje wodno-tłuszczowy bilans skóry. 
Organiczny ekstrakt szałwii i ałtajski miód - tonizują i podnoszą elastyczność skóry. Sól rapa - otwiera pory i oczyszcza skórę.


Sposób użycia: nanosimy maskę na oczyszczoną skórę twarzy,  omijając okolice oczu, po 10 minutach zmywamy ciepłą wodą. Maskę należy stosować 1-2 razy w tygodniu


Skład: Aqua, Dicaprylyl Ether, Butirospermum Parkii (Shea Butter), Organic Salvia Officinalis Leaf Extract (organiczny ekstrakt szałwi), Mel (ałtajski miód), Rapa Salt (sól rapa), Pix Liquida Betula (dziegieć brzozowy), Kaolin, Glyceryl Stearate, Organic Borago Officinalis Oil (organiczny olej ogórecznika), Cetearyl Alcohol, Sorbitane Stearate, Sodium Cetearyl Sulfate, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Citric Acid.


Maska dziegciowa głęboko oczyszcza skórę twarzy, otwiera pory i kontroluje pracę gruczołów łojowych. Składniki  wchodzące w skład maski, usuwają podrażnienia, przywracając skórze zdrowy i zadbany wygląd.

Brzozowy dziegieć  - jest naturalnymi antyseptykiem, normalizuje wodno-tłuszczowy bilans skóry.

Organiczny ekstrakt szałwii i ałtajski miód  -  tonizują i podnoszą elastyczność skóry.

Sól rapa - otwiera pory i oczyszcza skórę.


W składzie znajdziemy też kaolin czyli inaczej białą glinkę. Jeżeli zagłębimy się w właściwości tej substancji okaże się, że jest dla każdego. Polubi się z nią i cera tłusta z wypryskami, jak i delikatna, wrażliwa, sucha. Ma wysoką zawartość wapnia, cynku, krzemu i magnezu. Pomaga leczyć wypryski i stany zapalne, zapobiegając tworzeniu się nowych. Stymuluje krążenie krwi, delikatnie złuszczając martwe komórki i oczyszczając skórę.


Podoba mi się, że produkt jest zamknięty w saszetce z zakrętką. Jest to bardzo wygodne i do przechowywania, używania czy przewożenia. Samo opakowanie jest bardzo lekkie i łatwo wydobyć z niego każdą ilość kosmetyku. Maseczka ma jasny kolor, zapach jest neutralny, a konsystencja jest bardzo zwarta. Łatwo aplikuje się na twarz, po nałożeniu nadaje uczucie lekkiego chłodu na skórze. Dla mnie jest to jak najbardziej przyjemne.


Na twarzy zostawiam ją do tego momentu, aż zacznę czuć jej wysychanie - wszystko zależy od grubości warstwy, którą się nałożyło. Przeważnie jest to ciut wcześniej niż 10 minut. Maseczka nie powinna wyschnąć, ponieważ nieprzyjemnie ściąga wtedy skórę. Po zmyciu jej z twarzy, skóra w dotyku jest bardzo przyjemna. Nie ma nie przyjemnego uczucia ściągania, czy zaczerwienienia (chyba, że zostawimy ją za długo). Po użyciu toniku i nałożeniu kremu, mam wrażenie, że na drugi dzień skóra wygląda o wiele lepiej.


Denko listopad - grudzień 2016

Denko listopad - grudzień 2016

Bez długich wstępów zapraszam na rozliczenie zużytych kosmetyków  w okresie od listopada do grudnia. 

Aby ułatwić opis, wprowadziłam oznaczenie poziomu zadowolenia z produktu kolorami:

kolor zielony - kupię ponownie
kolor pomarańczowy - może kupię
kolor czerwony - nie kupię  


1. Mineralne mydło kuchenne Yope
Mydło Yope w tym roku bardzo często pojawia się na blogu. Wersję kuchenną bardzo lubię, często zastępuje mi po prostu płyn do mycia naczyń.

2. Passion Fruit&Cocoa Zmysłowy Żel Pod Prysznic Organic Shop
Polubiłam się z marką Organic Shop, dobra jakość za przyzwoite pieniądze. Chętnie poznam się z innymi wersjami zapachowymi.

3. Żel pod prysznic Aloe&Minerals Organic Shop
Podobnie jak wyżej, a sięgnęłam po niego również ze względu na to, że miał być aloesowy. 

4. Flower Collection Krystaliczny żel pod prysznic Egzotyczna Magnolia Lirene
Krystaliczność tego żelu polegała chyba tylko na tym, że był przeźroczysty. Zapach był w porządku, pienił się i tu zarzutów nie mam. Niestety wysuszał skórę, po kąpieli koniecznie było wysmarować się balsamem.

5. Pianka do golenia Venus
Używałam jej bardzo rzadko, stała na łazience i stała i w końcu postanowiłam się jej pozbyć. Nie przepadam za piankami do golenia. Zapach był w porządku, ale nie porywał.


6. Szampon do włosów Aleppo Planeta Organica
7. Szampon do włosów Finnish Planeta Organica
Lubię tę serię szamponów do włosów, to kolejne opakowania, które zużyliśmy razem z mężem. Kuję je kiedy są na promocji wtedy, tak jak widać na cenówce, mogą kosztować ok. 10zł.


8. Hyalurogel, krem intensywnie nawilżający, skóra wrażliwa, normalna i odwodniona Mixa
Krem miała bardziej konsystencję żelu, szybko się wchłaniał. Mibyć intensywnie nawilżający, faktycznie zaraz po użyciu skora wydawała się nawilżona. Jednak po kilku godzinach zastanawiałam się czy w ogóle go nakładałam, bo efekt był taki jakby moja skóra kremu nie widziała. Dodatkowo opakowanie kremu to ciężki, szklany słoik. Może do postawienia w łazience ( o ile nie spadnie) jest to bez znaczenia, o tyle przy pakowaniu się na wyjazdy, kosmetyczka waży później tyle, że mąż się pyta - coś ty tam na pakowała. 

9. Arganowy krem pod oczy Nacomi
Krem zaskoczył mnie bardzo pozytywnie, całą recenzję możecie przeczytać w tym poście. Tak jak tam pisałam chętnie do niego wrócę, ale mam na oku jeszcze kilka innych do wypróbowania. 

10. Woda tonizująca z wit. C liście zielonej oliwki Ziaja
Fajnie, że była w sprayu. Używałam ją głównie latem w trakcie upałów. Została tak nie dokończona w łazience i wyrzucam resztkę. 

11. Tymiankowy żel do mycia twarzy Sylveco
Po pierwszym użyciu tego żelu, pomyślałam sobie co to za dziwactwo kupiłam, dlaczego tak się inni tym żelem zachwycają? Faktycznie ostry tymiankowy zapach kojarzy się bardziej z gotowaniem niż z pielęgnacją skóry. Po dłuższym stosowaniu stwierdziłam, że pomijając zapach, żel jest na prawdę fajnym kosmetykiem z bardzo dobrym składem. Oczyszcza buzię jak żaden inny żel i do tego ma na prawdę gęstą konsystencję, przez co nic się nie rozlewa i łatwo aplikuję się go na skórę twarzy. To już któreś moje zużyte opakowanie.

13. Lipowy płyn micelarny Sylveco
Moim wcześniejszym faworytem do oczyszczania twarzy była słynna Bioderma Sensibio, chciałam jednak zneleźć kosmetyk z bardziej naturalnym składem. Lipowy micel póki co jest najlepszym jaki znalazłam. To już której moje opakowanie.

14. Pianka do mycia twarzy Mango-White It's Skin
Opakowanie dostałam od Patrycji, pierwszy mój kosmetyk z It's Skin. Małe opakowanie, a wydajne jak nie wiem. Odrobinka produktu pozwoliła na umycie całej buzi. Kosmetyk pod wpływem odrobiny wody zamieniał się w gęsta piankę, a dodatkowo zawierał mikro drobinki peelingujące. Zapach miał bardzo przyjemny.

15. Maseczka do twarzy Rosy Cheeks LUSH
Maseczkę kupiłam w czeskim LUSHu w Pradze. Jest to moja pierwsza lushowa maseczka i był to strzał w dziesiątkę
16. Serum do twarzy wiesiołek i baobab IOSSI
O serum pisałam końcem marca. Dlaczego jest dopiero teraz w denku? Może od początku, serum ma datę przydatności na 4 miesiące od otwarcia. Gdzieś końcem maja miałabym zużyć całe opakowanie 30ml. Na początku szło mi całkiem dobrze i byłam bardzo zadowolona z działania. Jednak kiedy robiło się co raz cieplej, zapach serum zaczął być dla mnie męczący - serum ma zapach mocno ziołowy, orientalny. Tak więc resztówka przesiedziała w opakowaniu na półce i ciągle szkoda było mi jej wyrzucać. W końcu zmobilizowałam się i zużyłam resztówkę na włosy i ciało. Myślę, że akurat do tego serum nie wrócę, ale bardzo chętnie poznałabym inne kosmetyki marki IOSSI, dlatego zaznaczenie dam koloru zielonego, żeby kogoś nie zmyliło, że to zły kosmetyk :)


17. Maseczka w płachcie Juicy Toamato Holika Holika
18. Maseczka w płachcie Makgeolli Brightening Mask Sheet Holika Holika
Maseczki dostałam do wypróbowania od myasia.pl. Mogłam sobie wybrać jakie chcę - dostałam zupełnie inne :P Mimo to i pomidorową i rozjaśniającą maseczkę przyjemnie trzymało się na twarzy. Nie miały kolorowych obrazków na sobie - po prostu zwykła biała ściereczka :) Tego typu maseczki są jednak super wygodne w użyciu, bo nie trzeba się bawić w nakładanie i zmywanie   

19. Korektor Lasting Perfection Collection odcień 01
Przed kupieniem korektora z MUFE, był to jedyny sluszny korektor pod oczy. Krycie ma bardzo dobre, na lato jednak kolor 01 jest dla mnie troszkę za jasny. Teraz jest lepszy - szczególnie jak nakładam tylko korektor pod oczy bez podkładu. Lekko ciemnieje, ale nie jest to dla mnie mocno widoczne.

Próbka podkładu z Clinique
Miałam trochę za ciemny kolor, ale formuła i krycie była całkiem fajna.  



20. Kula do kąpieli Musk Biolove
Uwielbiam kąpielowe umilacze. Kula miała bardzo ładny zapach.

21. Antyperspirant Vichy
Zieloną kulkę Vichy polecała kiedyś Agnieszka na swoim blogu. Kupiłam go kiedyś na promocji. Do codziennego stosowania nie znalazłam póki co lepszego antyperspirantu. Nie jest blokerem, ale sprawia, że używając go, czuję się bardziej komfortowo. Mam kolejne opakowanie. 

22. Krem do rąk odżywczy kokon Tołpa
Wielkość kremu idealna do torebki, sam krem za to nie był mocno treściwy. Zapach specyficzny, nie przypadł mi do gustu. Zużyłam, ale nie planuje do niego wrócić.

Ulubieńcy grudnia 2016 - kolorówka

Ulubieńcy grudnia 2016 - kolorówka

Byli już ulubieńcy pielęgnacyjni, teraz czas na kolorówkę. W grudniu miałam standardowy zestaw podstawowych kosmetyków. Prócz Świąt i Sylwestra nie używałam w ogóle cieni do powiek i eyelinera, podobnie jak kolorowych pomadek do ust. To może tłumaczyć dlaczego nie ma w tym zestawieniu tych produktów. 




Odkąd kupiłam podkład Clarins, nie używam innego. Posiadam odcień 108 Sand w wersji Everlasting Foundation +. Kolor ten posiada żółte tony, szybko zastyga na skórze i ma dość dobre krycie. Będę go musiała chyba szerzej opisać w odrębnym poście. W każdym razie nie żałuję wydanych na niego pieniędzy. 

Korektor to Make Up For Ever w odcieniu Y31. Zawsze używałam najjaśniejszych odcieni korektora, żeby rozjaśnić cienie pod oczami. Sprawdzając w Sephorze kolory i opinie w internecie, wybrałam w końcu mocno żółty odcień korektora i ku mojemu zaskoczeniu - ładnie kryje i stapia się z resztą makijażu.

Brwi w grudniu najchętniej przyciemniałam maskarą do brwi Brow Color Tinted Eyebrow z Golden Rose. 

Do konturowania nadal idealnie sprawdza się nie zastąpiony bronzer z Kobo w odcieniu Nubian Desert. Ma on idealny kolor do tego by imitować cień na twarzy - bo przecież o to w konturowaniu chodzi :) 

Rozświetlacz Lavera był nieodzowny w grudniu, najbardziej podobał mi się na skórze i polubiłam się z kremową formułą. Rozświetlałam nim także zewnętrzne kąciki oka.  

Makijaż oka był banalny - tuszowałam rzęsy mascarą So Couture So Black z L'oreal i przyciemniałam lekko linie dolnych rzęs kredką KIKO Smart Eye Pencil w kolorze 802 Dark Amethyst.


Ulubieńcy grudnia 2016 - pielęgnacja

Ulubieńcy grudnia 2016 - pielęgnacja

W dzisiejszym poście pokrótce przedstawię ulubione w ostatnim czasie kosmetyki, przeznaczone do pielęgnacji. Niektóre używałam już wcześniej, a inne zaskarbiły moją sympatie w minionym miesiącu. Do pielęgnacji używałam jeszcze innych produktów, jednak tylko przestawione na poniższym zdjęciu są według mnie warte uwagi. Parę kosmetyków dopiero co otworzyłam i mimo, że zapowiadają się fajnie, czekam z ostateczną oceną do ich zdenkowania :)


Z pielęgnacji ciała i włosów chciałam wyróżnić trzy produkty.


Wzmacniający szampon przeciw wypadaniu włosów zawiera specjalny kompleks roślinny PHYTOSYNERGIA (aloes+ olejek Arganowy + keratyna z protein pszenicznych), który odżywia, nawilża i odbudowuje trzon włosa. Szampon stworzony do mycia delikatnych, wypadających i łamliwych włosów wymagających szczególnej pielęgnacji. Regeneruję strukturę włosa i wzmacnia go. Najlepsze efekty przynosi stosowanie szamponu w połączeniu z wzmacniającą kuracją przeciw wypadaniu włosów Equilibra.

Skład: Aqua, Ammonium Lauryl Sulfate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, HydrolyzedWheat Protein, Argania Spinosa Kernel Extract, Camellia Sinensis Oil, retinyl palmitate, Polyquaternium 44, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Glycol Distearate, Laureth-10, Propylene Glycol, Lecithin, Maltodextrin, Nasturtium Officinale Extract, Tocopherol, Vitis Vinifera Fruti Meristem Cell Culture, Glycine, Cocamide Mea, Citric Acid, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Fragrance (Parfum)** 

To mój pierwsze zetknięcie z marką Equilibra, możliwe, że nie będzie to ostatnie spotkanie. Szampon dobrze się pieni, przyzwoicie oczyszcza włosy, póki co nie przesusza skóry głowy. Obcięłam swoje włosy i mam wrażenie, że teraz w ogóle mi nie wypadają, więc nie umiem zweryfikować czy szampon zmniejsza tą przypadłość. W składzie szamponu już na trzecim miejscu mamy deklarowany na opakowaniu aloes, co uważam jest bardzo dobrym wynikiem.



Cosnature Naturalny odżywczy żel pod prysznic z dziką różą 250ml
Cosnature to wysokiej jakości kosmetyki naturalne produkowane przez niemiecką firmę Cosmolux. Żel pod prysznic zawiera starannie wyselekcjonowane składniki zapewniające delikatne oczyszczenie skóry oraz składniki odżywcze wspomagające  naturalne funkcje skóry i zapobiegające utracie wilgoci. Bogaty organiczny olej z nasion dzikiej róży pochodzącej  z kontrolowanych upraw ekologicznych i łagodne środki myjące zapewniają wspaniałą pielęgnację skóry podczas kąpieli i chronią ją przed wysuszeniem. Skóra jest czysta, świeża, jedwabiście gładka o eleganckim, delikatnie kwiatowym zapachu. Produkt przebadany dermatologicznie, wolny od syntetycznych substancji zapachowych, konserwantów, barwników i silikonu.  

Skład: AQUA, COCO-GLUCOSIDE, SODIUM COCO-SULFATE, SUCROSE, SODIUM CHLORIDE, BETAINE, CITRIC ACID, GLYCERYL OLEATE, TOCOPHEROL, HYDROGENATED PALM GLYCERIDES CITRATE, LECITHIN, ASCORBYL PALIMITATE, ROSA CANINA FRUIT OIL, PARFUM, LINALOOL, GERANIOL, CITRONELOOL, LIMONENE, SODIUM BENZOATE 

Nie znałam dotychczas marki Cosnature. Żel pod prysznic jest bardzo przyzwoity - myje ciało. Zapach jest specyficzny, ale przyjemny. Ma rzadką konsystencję, o czym przekonałam się za pierwszym razem, kiedy za dozowałam go za dużo na dłoń. Teraz nie mam już problemów z nalaniem odpowiedniej ilości. W zapasach mam jeszcze balsam do ciała, nie zaczęłam go jeszcze, ale już jestem go ciekawa.


Silnie nawilżające  masło do ciała na bazie masła shea wzbogacone zimnotłoczonym olejem arganowym o działaniu odżywczym i ujędrniającym. Nie zawiera: SLS, PEG, silikonów, parabenów, barwników, konserwantów, alergenów. 

Skład: Butyrospermum Parkii Butter, Argania Spinosa Kernel Oil, Tocopheryl Acetate, Parfum

Tłuste masła do ciała, szczególnie masła shea lubię stosować kiedy na zewnątrz robi się zimno. Wtedy moja skóra potrzebuje mocniejszego nawilżenia. Masło z Biolove już jakiś czas leżało u mnie na półce, musiało po prostu przeczekać lato i oczekiwało na swoją kolej. Zapach jest świetny, wyczuwalna jest słodka woń wiśni - nie kojarzy mi się on z żadnym lekarstwem. Często mam taki problem, że słodkie zapachy kojarzą mi się z jakimiś syropami na gorączkę ;) i mnie odrzucają. Na zimę cięższy, słodki zapach przypominający soczyste wiśnie, jest jak znalazł :)


Z pielęgnacji twarzy mam do przedstawienia cztery kosmetyki.


Szybko się wchłaniający krem na dzień, który nawilża suchą skórę, dzięki zawartości ekstraktu z arbuza. Cera ma być jaśniejsza, gładsza, dotleniona, nawilżona i odżywiona. Nie zawiera parabenów.
 
Skład: Aqua (Water), Glycerin, Butylene Glycol, Olus Oil (Vegetable Oil), Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Dipentaerythrityl Hexacaprylate/Hexacaprate, Glyceryl Stearate, Dimethicone, Cetyl Alcohol, PEG-100 Stearate, PEG-8, Phenoxyethanol, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Carbomer, Squalane, Citrullus Lanatus (Watermelon) Fruit Extract, Ethylhexylglycerin, Lens Esculenta (Lentil) Fruit Extract, Chlorphenesin, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Sodium Hydroxide, Dimethiconol, Polysorbate 60, Mica, Disodium EDTA, Xanthan Gum, Parfum (Fragrance), Limonene, Sodium Lactate, Panax Ginseng Root Extract, Sorbitan Isostearate, Silica, Sodium PCA, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Gynostemma Pentaphyllum Extract, Plankton Extract, Sodium Hyaluronate, Caprylic/Capric Triglyceride, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Tin Oxide, Ascorbic Acid, Citric Acid, Rubus Idaeus Leaf Cell Culture, CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 15985 (Yellow 6)

Skład kremu jest długi, znajdziemy tu wiele ciekawych substancji, ale i kilka substancji konserwujących. Nie mniej jednak nie ma kontrowersyjnych parabenów. Krem używam już z dużą przyjemnością codziennie rano. Bardzo szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy na skórze, ale pozostawia ją faktycznie gładką i jędrną. Nie czuje nieprzyjemnego ściągnięcia po jego zastosowaniu, podobnie nie wystąpiło żadne podrażnienie czy uczulenie. Dobrze sprawdza się jako baza pod makijaż, podkład się nie roluje. Ma bardzo pobudzający zapach - przy pierwszej aplikacji, miałam obawy czy nie jest zbyt mocny i czy nie będzie mi przeszkadzał. Po dłuższym stosowaniu zapach nawet mi się spodobał. Sam krem nie ma filtrów UV i producent zaleca nałożyć po użyciu kremu jeszcze kosmetyk z filtrem.


Bogaty, silnie regenerujący krem dla skóry suchej, niedotlenionej, pozbawionej blasku. Pozostawia na skórze jedwabisty film, przyjemny owocowy zapach  i długotrwałe uczucie komfortu. Krem jest prawdziwą „bombą witaminową” zapewniającą skórze jędrność i elastyczność. Poprawia koloryt zmęczonej, szarej cery, zapobiega powstawaniu zmarszczek i wygładza już istniejące. Utrzymuje właściwe nawilżenie oraz nadaje cerze wyjątkową gładkość, wital-ności i blask. Bogata receptura kremu zawiera składniki znane z działania: 
  • kompleks witamin: A (retinol), B3, B6, C, E, F (NNKT), prowitamina B5 – kompleks intensyfikuje procesy naprawcze, odmładza, spowalnia ucieczkę wody z naskórka oraz zapewnia zmęczonej skórze odnowę, siłę i blask. Dodatkowo retinol, witaminy C i E zamknięte w liposomach są jeszcze skuteczniej trans-portowane w głąb skóry, a ich wysoka efektywność wiązania wolnych rodników zapewnia najwyższą ochronę antyoksydacyjną zapobiegającą fotostarzeniu;      
  • koenzym Q10, antyoksydant i stymulator procesów życiowych komórek, tj. wymiany energetycznej i tlenowej – poprawia koloryt cery i wzmacnia przeciwzmarszczkowe  działanie  kompleksu  multiwitaminowego;
  • kompleks lipidowy (olej z pestek winogron, oliwa z oliwek, masło shea) – regeneruje,  wygładza  i  nadaje  skórze  wyjątkową  miękkość;
  • ekstrakty z limonki i mandarynki – lekko rozjaśniają, stymulują i odświeżają  naskórek.

Skład: Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Glycerin, Cetaeryl Alcohol, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Glyceryl Linoleate, Glyceryl Linolenate, Glyceryl Oleate, Panthenol, Triisostearin, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Niacinamide, Pyridoxine HCL, Uibiquinone, Allantoin, Retinol, Ethylhexyl Olivate, Cetyl Palmitate, Sorbitan Palmitate, Sorbitan Oleate, Decyl Cocoate, Xanthan Gum, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Dimethicone, PEG-8, Pentylene Glycol, Lecithin, Alcohol, Ascorbyl Palmitate, Tocopherol, Retinol, Polysorbate 20, Potassium Phosphate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Parfum.

To kolejne duże opakowanie (150ml) kremu, które kupiłam podczas Targów LNE. Krem znalazłam się już w ulubieńcach kwiatnia. Jedyna równica jest taka, ze aktualnie używam go jako krem na noc. Sprawdza się w tym równie bardzo dobrze. Uwielbiam jego zapach, to jak szybko się wchłania. 


Sylveco Lipowy płyn micelarny 
Wyjątkowo delikatny i jednocześnie skuteczny, hypoalergiczny preparat, który dokładnie oczyszcza skórę. Zawiera ekstrakt z kwiatów lipy szerokolistnej, który wykazuje działanie nawilżające i osłaniające, zwiększa elastyczność i sprężystość oraz odporność skóry na utratę wody. Ponadto wyciąg ten polecany jest w pielęgnacji oczu, łagodzi podrażnienia i koi zaczerwienioną skórę. 

Skład: Aqua, Tilia Platyphyllos Flower Extract, Decyl Glucoside, Glycerin, Panthenol, Allantoin, Hydrolyzed Oats, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Lactic Acid, Phytic Acid, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid. 

To kolejne opakowanie tego płynu micelarnego, nie mogę póki co znaleźć lepszego dla siebie - patrząc oczywiście na skład jak i na działanie. Opisywałam go w TYM poście.  


Norel Renew Extreme - 10% VC Vitamin C - Serum rozświetlające
Jedwabiste, skoncentrowane serum na bazie naturalnych olejków dla skóry narażonej na przyspieszone starzenie. Zawiera stabilną, lipidową formę witaminy C najnowszej generacji, w stężeniu 10%, zapewniającą doskonałą przenikalność przez  naskórek.  
Witamina  C:
  • Reguluje melanogenezę – wybiela przebarwienia posłoneczne i „starcze” oraz rozświetla  zmęczoną, szarą  cerę.    
  • Chroni skórę przed fotostarzeniem oraz  uszkodzeniem komórek przez promieniowa-nie  UVA  i  UVB.
  • Wspomaga syntezę kolagenu oraz  chroni go przed degradacją.
  • Skutecznie wzmacnia naczynka krwionośne oraz wspomaga syntezę lipidów międzykomórkowych, głównie ceramidów, które zapobiegają suchości naskórka.
  • Pielęgnuje cerę tłustą – blokuje utlenianie składników sebum, co ogranicza tendencje do powstawania zaskórników.  Bazę serum stanowi odżywczy i lekki  Plantasens®Mink Oil oraz oleje z pestek winogron, sojowy i tocotrienole. Zapewniają one aksamitną gładkość i miękkość, bez efektu tłustości. Rozjaśniona, pełna blasku cera odzyskuje wyraźnie młodszy i zdrowszy wygląd.
Skład: Glycine Soja Seed Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Macademia Ternifolia Seed Oil, Gossypium Herbaceum Seed Oil, Squalane, Tocotrienols, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid

Serum kupiłam z myślą o wzmocnieniu naczynek krwionośnych, ale tak jak widać z powyższego opisu ze strony norel.pl, witamina C ma bardzo szerokie zastosowanie. Wit C jest silnym antyoksydantem, który oczyszcza komórki z obecności wolnych rodników, czyli substancji, których nasza skóra nie lubi. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona działaniem serum. Stosuję na noc 3-4 krople na twarz, a następnie nakładam jeszcze odżywczy krem Norel. Żaden kosmetyk nie usunie już pękniętych naczynek, ale myślę, że to serum poradzi sobie z ochroną skóry, by nie dopuścić do uszkodzenia kolejnych. 


Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger