Olejek do demakijażu marki Resibo - hit czy kit? Czy się u mnie sprawdził?

Olejek do demakijażu marki Resibo - hit czy kit? Czy się u mnie sprawdził?

Ostatnio o olejkach, a szczególnie o tym do demakijażu marki Resibo było bardzo głośno. Temat troszkę przycichł, wydaję mi się, że został po prostu przyćmiony kolejnym produktem  Resibo czyli serum do twarzy. Swój olejek Resibo kupiłam w październiku, aktualnie mam jeszcze około 1/4 opakowania. Myślę, że po takim czasie użytkowania mogę się już wypowiedzieć na jego temat.





Producent obiecuje, że olejek usuwa wszelkie zanieczyszczenia, rozpuszcza sebum. Bez dyskomfortu zmywa nawet wodoodporny makijaż. Pozostawia skórę miękką i dobrze odżywioną. Do każdego typu cery: odżywia i nawilża suchą, reguluje tłustą i mieszaną. Dołączona do olejku ściereczka z mikrofibry delikatnie peelinguje skórę.  

Sposób użycia: Nanieś olejek na suchą lub wilgotną skórę twarzy i wmasuj, podobnie jak wtedy, gdy używasz żelu do mycia. Następnie zmyj przy pomocy specjalnej ściereczki z mikrowłókna dołączonej do produktu, zmoczonej w ciepłej wodzie. Przykładaj ściereczkę do twarzy i lekko dociskaj, postaraj się nie naciągać skóry. Ściereczka jest wielokrotnego użytku – możesz ją łatwo umyć ciepłą wodą z mydłem.

Skład: Linum Usitatissimum Seed Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Persea Gratissima Oil, Tocopherol, Leptospermum Scoparium Branch/Leaf Oil, Parfum, Limonene

Cena: 59zł (w październiku kosztował 49zł)


OPAKOWANIE
Olejek zamknięty jest w plastikowej butelce z piękną etykietą w stylu boho. Butelka jest zakończona dozownikiem z pompką, co jest bardzo wygodnym rozwiązaniem. Niestety trafił mi się chyba wadliwy egzemplarz - mam nadzieję, że nie jest to powszechne w każdej butelce, ponieważ pompka przy ustawieniu w pozycję "lock" i próbie jej odblokowania niestety zacina się. Dlaczego blokowałam dozownik? Gdy chciałam wziąć olejek do kosmetyczki w podróż. Niefajnie byłoby mieć wylany olejek w bagażu. Trzeba było się na prawdę namęczyć, żeby odblokować pompkę.
Butelka z olejkiem zapakowana była w tekturową tubę, do której dołączona jest ściereczka z mikrowłókna. Całość prezentuje się bardzo ładnie, delikatnie i kojarzy się z naturą.


WŁAŚCIWOŚCI
Olejek ma ciemnożółty kolor, a jego zapach jest całkiem dla mnie neutralny. Wydajność jest bardzo przyzwoita, co prawda nie używam go codziennie, ale do demakijażu pełnego makijażu. Do jednorazowej aplikacji potrzebuję użyć dwie pompki. Jest ze mną od października i jeszcze nie dobił dna. Używałam olejku zgodnie z zaleceniami producenta, czyli rozprowadzałam go całą suchą twarz, następnie moczyłam dołączoną ściereczkę w letniej wodzie i dociskałam miejsce po miejscu. Olejek początkowo rozmazywał makijaż, a namocznona ściereczka zbierała resztki makijażu. Trudno mi było jednak zmyć tusz do rzęs, trzeba było uważać, żeby olejek nie dostał się do oczu. Tutaj jednak muszę zaznaczyć, że cienie i wodoodporny eyeliner zmywał bardzo dobrze. Co do ściereczki to jest ona podobna do rękawicy Glov. Mam ją w wersji mini, nakładaną na palec i ten sposób demakijażu preferuję na wyjazdach. Co do utrzymania czystości ściereczki to faktycznie dopierała się po użyciu mydłem (teraz używam olejku pod prysznic ISANA do jej prania), ale po kilku użyciach lekko zszarzała. Próbowałam ją nawet wyprać w pralce z białymi ręcznikami, ale dalej nie wyglądała jak nowa. Najgorzej jednak wyglądają brzegi ściereczki - możecie porównać zdjęcie nowej ściereczki powyżej i używanej poniżej.



W takim razie czy jest to hit czy kit? Nie mogę powiedzieć, że olejek do demakijażu Resibo jest złym kosmetykiem. Jego skład jest bardzo dobry, posiada piękny, dopracowany design - mimo zacinającej się pompki, ale możliwe, że mi po prostu trafiło się takie opakowanie. Jakie efekty zauważyłam po używaniu tego olejku? Po użyciu olejku, skóra jest bardzo miękka i przyjemna w dotyku. Irytuje mnie jednak fakt, że trudno domywa się tusz z rzęs, a do tego zostaje lekka mgła na oczach. Najlepiej sprawdza się jak rzęsy domywam po prostu płynem micelarnym z Sylveco. Używam co prawda tuszu do rzęs L'oreal So Couture, który na prawdę dobrze się trzyma i nie osypuje w ciągu dnia. Nie wiem jakby sobie poradził z innymi "lżejszymi" tuszami. Polecam po prostu wypróbować Wam ten produkt. Olejek do demakijażu może być używany przez każdy typ skóry - nawet przetłuszczającą się. Sama po wykończeniu tego produktu zastanowię się mocno czy kupić kolejne opakowanie, szczególnie, że cena wzrosła i tak jak pisałam wyżej, kosztuje już 59zł.


Stosowaliście ten olejek do demakijażu?
Może polecacie coś innego?
A może czujecie się nim skuszeni? :)
Najlepszy krem do rąk? Vege krem do rąk 25% Masła Shea Scandia Cosmetics.

Najlepszy krem do rąk? Vege krem do rąk 25% Masła Shea Scandia Cosmetics.

Krem do rąk to niby banalny kosmetyk, teoretycznie w dłonie możemy użyć balsamu do ciała lub innego nawilżającego specyfiku. Teoretycznie, ale czy jest to praktyczne? Według mnie nie. Dłonie zarażone są na częsty kontakt z wodą, środki chemiczne, warunki atmosferyczne. Zdarza się, że musimy dłonie dezynfekować, co bardzo je wysusza. Osobiście borykam się z wysuszonymi skórkami wokół paznokci, sprawy nie poprawia zmywanie lakierów hybrydowych czy tych zwykłych. Nie szczędzimy swoich dłoni, dlatego aby wyglądały dobrze, by skóra była nawilżona, należy odpowiednio ją pielęgnować. 


Osobiście lubię kremy, które są treściwe, szybko się wchłaniają, pozostawiają uczucie nawilżenia skóry, a do tego ładnie pachną. W kwestii opakowania to jak w każdych kosmetykach powinno być praktyczne i przyjemne dla oka :) W sezonie jesienno-zimowym borykam się z mocno przesuszoną skórą m.in. na dłoniach. Dodatkowo mam alergię na nikiel i na prawej dłoni co jakiś czas pojawia mi się uczulenie. Potrzebuję wtedy dodatkowo delikatnej, ale mocno nawilżającej kuracji. Staram się po każdym umyciu dłoni nałożyć na ręce krem, a na noc stosuję dodatkowo maść Hud Salva.


Moim zeszłorocznym odkryciem został krem do rąk marki Scandia Cosmetics. Ich pierwszy krem kupiłam podczas Targów Kosmetycznych LNE. Scandia Cosmetics to polska marka z siedzibą w podkrakowskich Niepołomicach. Posiada ponad 30 letnie doświadczenie w produkcji kosmetyków naturalnych pod markami własnymi jak i usługowa produkcja kosmetyków m.in The Secret Soap Store.




Moim ostatnim zakupem był krem w wersji zapachowej liczi. 
Jest 100% wegański krem, o pojemności 70ml.
Cena to około 22zł

Dla osób z Krakowa, stacjonarnie widziałam ten krem tylko w Eco delikatesach w Galerii Solvay

Skład: Aqua, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Oil, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Parfum, Ceteareth – 20, Panthenol, Sodium Polyglutamate, Hydrolyzed Sclerotium Gum, Betaine, Urea, Potassium Lactate, Tocopheryl Acetate, Sodium Polyacrylate, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Citral, Citronellol, Limonene, Geraniol, Linalool.


Producent obiecuje, że Masło Shea ma kluczowe właściwości w procesie odmładzania i nawilżania skóry. Krem polecany do codziennej pielęgnacji suchej, zniszczonej i podrażnionej skóry rąk.  Łatwo rozprowadza się na skórze, intensywnie nawilża, regeneruje, przywracając skórze aksamitne wygładzenie. Apetyczny zapach liczi wprowadza w dobry nastrój.



OPAKOWANIE
Osobiście przypomina mi tubkę farbki. Przez to, że jest bardzo giętkie (tak jak w przypadku farb) można bez rozcinania opakowania zużyć całą jego zawartość. Mam już 3 tubkę i jeszcze mi się nie zdażyło by opakowanie się uszkodziło. Bardzo podoba mi się też patent zabezpieczenia końcówki - jak w pastach do zębów. Mamy pewność, że produkt był wcześniej nie otwierany.


KONSYSTENCJA I WŁAŚCIWOŚCI
Krem jest bardzo gęsty - w końcu składa się, aż z 25% z Masła Shea. Pod wpływem ciepła rąk łatwo się go rozprowadza. Potrzebna jest mu dosłownie chwila, aby się wchłonął. Nie zostawia uczucia lepkich, klejących się rąk, jest to raczej uczucie nawilżenia i ukojenia. Prócz tego uwielbiam zapach tego kremu! Jest kilka wersji zapachowych i sama miałam już prócz liczi, melon i morelę. Te dwa ostatnie pachną identycznie jak owoce. Nie ma w nich jakiś chemicznych, duszących nut, jest to po prostu apetyczny, wyraźny zapach owoców. Zapachu owoców liczi nie znam, ale sam krem pachnie bardzo przyjemnie. Z używanych przeze mnie wersji jest najsłodszy, ale nie mdły. 





Do wypróbowania zostały mi jeszcze wersje zapachowe: acai, wiśnia, czarna herbata i jabłko. Miałam przyjemność wypróbowania ich na targach i zapowiadają się na prawdę świetnie. Na prawdę polecam wypróbować!
Jak zadbać o stopy przed wiosną? L’biotica  złuszczająco - peelingująca maska do stóp.

Jak zadbać o stopy przed wiosną? L’biotica złuszczająco - peelingująca maska do stóp.

Do wiosny jeszcze daleko, chociaż gdy na dworze temperatura sięga już powyżej dziesięciu stopni, to marzy się już wyjście na zewnątrz bez ciepłej kurtki. Oczywiście do sięgnięcia po sandały jeszcze daleko, ale czy nie fajnie mieć zadbane stopy cały rok? Wstyd tak wyjść np. na basenie czy jodze z "podwójnymi" piętami. Co zatem zrobić, aby stopy były zadbane? Ze swojego doświadczenia powiem Wam, że krem do stóp to nie jest najlepsze rozwiązanie. Osobiście mam problem z systematycznym ich używaniem. Od czasu do czasu lubię sobie wymoczyć stopy i potraktować je wtedy peelingiem i tarką do stóp. Takie działanie jest niestety niewystarczające dla mocnych zrogowaceń i odcisków. Słyszałam już o złuszczających skarpetkach na stopy i gdy wygrałam je u Dominiki bardzo się ucieszyłam z możliwości ich przetestowania. 



Skarpetki złuszczające L'biotica w normalnej cenie kosztują około 15zł, aktualnie są w promocji w Hebe za niecałe 10zł. Muszę zrobić ich zapas ;) Jednak po kolei!

CO ZNAJDUJE SIĘ W OPAKOWANIU?
Z opakowania wyjmujemy 2 sztuki skarpet czyli folie, w których znajduje się nasączony płynem gazik. 2 sztuki czyli 1 para, starcza ona na jednorazowe użycie. 

SPOSÓB UŻYCIA
1. Umyj i osusz stopy.
2. Przetnij opakowanie wzdłuż przerywanej linii. Włóż stopę do foli. Dla lepszego efektu i komfortu zaleca się założyć dodatkowo bawełniane skarpetki.
3. Pozostaw na stopach od 60 do 90 min, zależnie od kondycji stóp.
4. Usuń maskę i zmyj pozostałość płynu ciepłą wodą. Obumarły naskórek zacznie się złuszczać po ok 4-5 dniach.



OD PRODUCENTA
Złuszczająco - peelingująca maska na stopy w postaci skarpet wypełnionych aktywnie działającym płynem. Profesjonalny zabieg do samodzielnego wykonania w domu. Maska na bazie aktywnych kwasów roślinnych skutecznie usuwa martwy naskórek, odciski oraz wszelkie zgrubienia i zrogowacenia skóry stóp. Oprócz działania złuszczającego maseczka pielęgnuje i regeneruje skórę stóp dzięki zawartości mocznika, ekstraktu z owoców papai oraz cytryny. Wyciąg z rumianku delikatnie koi świeżo złuszczoną i odnowioną skórę. Po kuracji złuszczającej stopy są idealnie gładkie, miękkie i delikatne. Odciski i zrogowacenia zaczynają złuszczać się od 4 do 10 dni po użyciu. W trakcie zabiegu nie należy używać pumeksu, tarki oraz innych środków do usuwania odcisków. Długość procesu złuszczania zależeć będzie kondycji skóry stóp przed zabiegiem. Dla utrzymania efektu gładkich stóp zabieg można powtórzyć co 30 dni. Zaleca się równoczesne zastosowanie REGENERUJĄCEJ MASKI DO STÓP L’biotica.

UWAGA
Przeznaczone do jednorazowego użycia. Rozmiar uniwersalny. Produkt do użytku zewnętrznego. Używać tylko zgodnie z instrukcją nie częściej niż co 25 dni. Nie stosować na podrażnioną lub oparzoną skórę. Przechowywać w miejscu niedostępnym dla dzieci. Używać bezpośrednio po otwarciu opakowania. 


SKŁAD: Alcohol, Aqua, Propylene Glycol, Lactic Acid, Isopropyl Alcohol, Urea, Glycolic Acid, Betaine, Anthemis Nobilis Flower Extrack, Citrus Medica Limonum (Lemon) Fruit Extract, Carica Papaya (Papaya) Fruit Extract, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Triclosan, Salicylic Acid, Menthol, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Disodium EDTA, Parfum.


JAK TO WYGLĄDAŁO U MNIE?
Po przecięciu foli należy uważać, bo w środku gaziki są mocno nasączone płynem. Ostrożnie włożyłam stopy do środka. Rozmiar faktycznie jest uniwersalny, bardziej w stronę ogromnego, dlatego polecam włożenie dodatkowych skarpet, aby gaziki dobrze przyległy do skóry stóp. Chodzenie z takim czymś nie jest najwygodniejsze, dlatego walnęłam się na kanapę z książką i 90 minut szybko przeleciało. Po zdjęciu z nóg całego tego opatrunku, poszłam do łazienki i zmyłam resztki płynu ze skóry. W pierwszej chwili nic się nie działo, tak jak producent pisał czekałam 5 dni na obiecany cud. 

Po 5 dniach stopy wyglądały dalej tak samo, w sensie nic się nie łuszczyło. Sprawdziłam w internecie jak cały proces złuszczania przebiegał u innych i na załączonych obrazkach wyglądało to tak jakby wąż zmieniał skórę - odchodziły całe płaty martwego naskórka. Oglądałam więc moje stopy z każdej strony, a tu nic. Zaczęłam już powątpiewać w skuteczność tych skarpetek, aż tu nagle koło tygodnia po użyciu, skóra od spodu stóp zaczęła się złuszczać. Nie było to schodzenie dużych kawałków, ale takie małe fragmenty. Nie zrobiłam zdjęć swoich stóp, bo nie wyglądało to estetycznie, wręcz powiedziałabym, że paskudnie ;) Trwało to ponad 4-5 dni i pod koniec już zaczęły mnie denerwować pozostałości martwego naskórka, więc wzięłam tarkę podczas kąpieli i pozbyłam się resztek. Po tygodniu od zabiegu zaczęła się znowu łuszczyć wierzchnia skóra na stopach, ale to już przebiegło łagodnie. Od dwóch tygodni cieszę się gładkimi i ładnie wyglądającymi stopami!


Utrzymanie się efektu gładkich stóp u każdego będzie indywidualne i zależeć będzie od predyspozycji. Mam nadzieję, że u mnie gładkie stopy zostaną na długo, jednak jeżeli jednak zajdzie potrzeba, będę miała w zanadrzu opakowanie maski gotowej do użycia.

Znacie ten produkt? 
Jakie produkty używacie do pielęgnacji stóp?
Gdzie zrobić zakupy kosmetyczne on-line? Lista sklepów interetowych. Gdzie sama robię zakupy i gdzie chciałabym je zrobić?

Gdzie zrobić zakupy kosmetyczne on-line? Lista sklepów interetowych. Gdzie sama robię zakupy i gdzie chciałabym je zrobić?

W dobie internetu nie trzeba wychodzić z domu, żeby zrobić zakupy. Jest to bardzo wygodne! Na spokojnie można pooglądać zdjęcia produktów na monitorze, porównać ceny i dokonać zamówienia. Często ceny są na prawdę korzystne i daną rzecz możemy kupić dużo taniej niż stacjonarnie. Oczywiście są też niedogodności takich rozwiązań - należy doliczyć koszt przesyłki, chociaż zdarzają się promocje w stylu darmowa wysyłka, czas oczekiwania - musimy czekać na zamówienie, czasem nawet kilka dni. W przypadku kosmetyków właśnie nie możemy sprawdzić zapachu, konsystencji, koloru (testera!). Często musimy brać produkt w ciemno, chyba, że już wcześniej mieliśmy coś upatrzonego. Kolejnym problemem jest to gdzie szukać tych kosmetyków? Właśnie dlatego chciałam Wam dziś przedstawić listę sklepów internetowych, do których myślę warto zajrzeć. W niektórych sama robiłam zakupy, więc mogę się wypowiedzieć co do sposobu dostarczenia zamówienia.

iperfumy.pl

iperfumy mają szeroki asortyment, to nie tylko perfumy, ale pielęgnacja, kolorówka, a nawet akcesoria kosmetyczne. Daję mu wielki plus za różnorodność! Wiele ciekawych marek drogeryjnych jak i wysokopółkowych m.in. Artdeco, Benefit, Helena Rubinstein, Inglot, Kallos, MAC, TheBalm czy Victoria's Secret. Tam właśnie zamówiłam mój podkład Clarins czy niektóre perfumy. Fajną opcją jest też zakup próbek perfum. Dodatkowo do każdych zakupów możemy dobrać sobie próbki z pewnej puli, który oferuje nam sklep. Osobiście korzystałam zawsze z odbioru osobistego, który można dokonań w Krakowie. Tu zaznaczam, że nawet odbiór osobisty jest płatny o kosztuje 4zł (!), ale jest to najtańszy sposób dostarczenia zamówienia.


Mintishop

Przyznam szczerze, że na dzień dzisiejszy Mintishop jest dla mnie ulubionym sklepem on-line, chociaż przyznaję, że nie jest najtańszy. Wiele kosmetyków w innych drogeriach można kupić taniej. Na korzyść sklepu przemawia jednak wysoki poziom estetyki - od prowadzenia strony począwszy na pakowaniu przesyłek kończąc. Do każdego zamówienia, które złożycie na stronie dołączana jest krówka. Szkoda tylko, że nie dodają do dużych zakupów gratisowych próbek. Minti ma bardzo bogaty asortyment w tym wiele marek, które są bardzo trudno dostępne, a nawet są wyłącznym dystrybutorem pędzli Maxineczki mBrush. Mój mąż gdy nie wie jaki (i gdzie) kupić mi prezent, podgląda (słucha?) co mi się podoba, w końcu po kryjomu zamawia dla mnie paczkę na Minti.


Kosmetykizameryki.pl

Na Kosmetykach z Ameryki złożyłam zamówienie raz, skorzystałam z dostawy za 1zł i zamówiłam kilka produktów, które były w dobrej cenie. Do zamówienia dołączony był kupon rabatowy na kolejne zakupy. Mam wrażenie, że a w tym sklepie warto obserwować promocje, bo często się pojawiają i mogą dotyczyć akurat produktów, które nas interesują.


Sephora

W Sephorze kupowałam stacjonarnie korzystając z benefitów posiadania ich kart klienta. Co jakiś czas dostaję informację, że na cały asortyment obowiązuje rabat -25%. Nie korzystam z ich oferty on-line, bo z darmowej wysyłki można skorzystać dopiero przy zamówieniu za minimum 230zł. Warto jednak śledzić promocję w stylu Sephora Box. Co jakiś czas (2-3 razy do roku?) Sephora dorzuca do zakupów on-line pudełko z produktami miniaturowymi. Do koszyka należy wrzucić wtedy produkty na określoną kwotę i wpisać kod, informację z kodem wysyłane są zazwyczaj w newsletterze. Należy się spieszyć, bo boxy rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Najlepiej już wcześniej mieć upatrzone rzeczy, które chce się kupić i wtedy wpisać kod uprawniający do otrzymania gratisowego pudełka. Do każdego zamówienia można dobrać do 3 próbek z zaoferowanej puli.


Douglas



Stacjonarnie w Douglasie bardzo rzadko robię zakupy, z oferty on-line skorzystałam raz. W zeszłym roku dostałam zniżkowy kod z okazji urodzin. Miło mnie zaskoczyło, że można było sobie wybrać do zakupów próbki z zaoferowanej sporej puli. Dodatkowo dostałam bon zniżkowy na następne zakupy stacjonarne. Warto więc zapisać się do newslettera i być informowanym o promocjach.


drogeriapigment.pl

Drogeria Pigment znajduje się w Krakowie i to tam stacjonarnie robię najczęściej kosmetyczne zakupy. Od niedawna jest dostępny sklep on-line. Systematycznie są tam dodawane nowe marki, które znajdują się w sklepie stacjonarnie.


Sporo ciekawych marek kosmetycznych, często w bardzo dobrych cenach znajdziecie również w poniższych drogeriach (niestety nie robiłam w nich jeszcze zakupów):

ezebra.pl





cocolita.pl



letsbeauty.pl



kosmetykomania.pl



urodomania.com

 

ekobieca.pl



skarbysyberii.pl

 

matique.pl


Triny.pl




Lawendowaszafa






Skarbiecnatury.pl
 




iwos.pl
 


Ekopolka




Chciałam jeszcze wymienić sklepy, które założyły blogerki:
 
Hania.com.pl


U Hani można znaleźć marki bardzo ciekawe marki tj. Rituals, Tarte czy Soap&Glory. Asortyment stale się powiększa, a do pakowania Hania przykłada się bardzo. Widziałam na instagramie paczki, które wyszły ze sklepu Hani do zamawiających i na prawdę widać, że wkłada w to serce, a do tego każdy jest obdarowany dodatkowymi próbkami.
 

makeupsorbet.pl


Makeup Sorbet jest z kolei sklepem Aliny Rose, w którym znajdziemy naturalne, mineralne, ekologiczne kosmetyki do makijażu oraz kosmetyki profesjonalne. Oferują wyłącznie kosmetyki Cruelty Free (nie testowane na zwierzętach) m.in. Couleur Caramel, SoBio Etic, Neve Cosmetics, NABLA cosmetics, BIOLINE, MADARA, Makeup Atelier Paris.


volperossa.pl

I na koniec sklep internetowy Korneli z bloga zakatekrudej.pl. Na jej stronie znajdziesz produkty oferowane przez wiele marek, takich jak: Yope, Bomb Cosmetics, Elfa Pharm, Sylveco, Biolaven, Vianek, czy Hakuro


Jestem ciekawa w jakich sklepach on-line robicie zakupy?
Znacie wszystkie powyższe sklepy? 
Może któryś należy dodać? :) 
Spotkanie blogerek 04.02.2017 Kraków

Spotkanie blogerek 04.02.2017 Kraków

W sobotę 4 lutego w krakowskiej Nowej Hucie na blogowych pogaduchach spotkało się dziewięć dziewczyn :) Spotkanie zorganizowała Anka z bloga rozmaitoscikosmetyczne.pl w House Pizza, gdzie mogłyśmy zjeść smaczną pizzę i napić się dobrej herbaty. Czas minął bardzo szybko i przyjemnie. Każdy na początku się przedstawił i opowiedział o sobie kilka słów. Stwierdziłyśmy, że najwygodniej będzie nam postawić przed siebie karteczkę z imieniem i nazwą bloga, by móc szybciej nauczyć się swoich imion i blogów :) Okazało się, że na krakowskim spotkaniu, większość osób była spoza Krakowa i to nawet z Podlasia :D Bardzo mi było poznać dziewczyny i mam nadzieję, że to nie było nasze ostatnie wspólne spotkanie. Dziękuje bardzo Ance za udostępnienie zdjęć, które zrobiła.






W spotkaniu wzięły udział:

SPONSORZY
Ze spotkania przywiozłam:


 Krem pod oczy
Próbka czarnej maski do twarzy


Rau
Tonik
Maseczka do twarzy
Płatki pod oczy


Hydro-aktywny krem do twarzy
Dermatologiczny żel micelarny do mycia twarzy



Normacne preparat punktowy
Zestaw Normance: Serum na rozszerzone pory + płyn micelarny


peeling do ust Lip Scrub
ochronny balsam do ust z SPF 20
Secretale Nude Lipstick nr 06 
Nawilżający olejek do ust All Day & Night Moisturing Lip Oil nr 01
Błyszczyk Shiny Liquid Lips Strawberry Cream
Mat Liquid Lips Dream nr 01
Maskara Xtreme Lashes
wodoodporny cień do powiek w sztyfcie nr 02
Matujący puder utrwalający makijaż nr 02


Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger