Denko styczeń 2017 m.in. Norel, Vianek, Biolove, Lush

W styczniu nazbierało się tyle pustych opakowań, że postanowiłam opublikować jednomiesięczne podsumowanie zużytych kosmetyków, a nie tak jak zazwyczaj, po dwóch miesiącach. Zwyczajnie nie pomieściłam bym się chyba na zdjęciach z tym wszystkim, nie mówiąc już o magazynowaniu tego w mieszkaniu :)

Aby ułatwić opis, używam od jakiegoś czasu oznaczenie orientacyjnego poziomu zadowolenia z produktu kolorami:

kolor zielony - kupię ponownie
kolor pomarańczowy - możliwe, że kupię
kolor czerwony - raczej nie kupię


1. Kojący żel do higieny intymnej z ekstraktem z liści borówki brusznicy, Vianek 300ml
Był w porządku, naturalny skład, nie mam zastrzeżeń. 

2. Mineralne mydło kuchenne, YOPE 500ml
Nie wiem, które to już opakowanie tego mydła zużyłam. Wersję mineralną lubię chyba najbardziej z serii mydeł kuchennych.

3. Organiczne mydło do rąk Rose & Peach, Organic Shop 500ml
Żel wygrałam u Ani na blogu, razem z innymi fajnymi kosmetykami (pisałam o nich w nowościach wakacyjnych). Wcześniej używałam namiętnie mydeł marki YOPE. Z Organic Shop nie miałam mydła do rąk, widziałam je tylko on-line, a nie mogłam dostać nigdzie stacjonarnie. Mydło miało bardzo przyjemny zapach i było wydajne.  


4. Nawilżający żel do mycia ciała,  Oillan Balnce 100ml
Seria Balnce jest przeznaczona dla osób z problemami skórnymi jak alergie, AZS, łuszczyca. Produkt był w porządku, jak na tego typu produkt nie posiadał zapachu. Opakowanie 100ml jest jednak bardzo małe i starczyło mi zaledwie na tydzień.

5. Naturalny odżywczy żel pod prysznic z dziką różą, Cosnature 250ml
Przyjemny żel o fajnym składzie, nie mam do niego żadnych zarzutów. Może tylko wypróbowałabym inną wersję zapachową. Różana była w porządku, ale wolałabym coś bardziej owocowego np. wersję z granatem.

6. Aloesowy żel pod prysznic, Ec Lab 350ml
Lubię te żele pod prysznic, wersja aloesowa pachniała bardzo delikatnie i dałam ją mężowi. Do tego mamy tu aż 350ml przy czym butelka jest wysoka i smukła przez co zajmuje bardzo mało miejsca.

7. Odżywczy szampon Aleppo do włosów, Planeta Organica 280ml
To moje kolejne opakowanie tego szamponu. Przy długich włosach sprawdzał się bardzo dobrze. Teraz przy krótszych też niczego sobie.

8. Ałun Organique
Napalił,am się na ten produkt bardzo, szukając naturalnego antyperspirantu. Wszystko ładnie wygląda, obietnice, że produkt starczy na lata i nie pozwala się rozwijać zarazkom, które powodują, że pot nieprzyjemnie pachnie. Nie liczyłam więc, że będzie chronił przed potem, ale chociaż ochroni przed zapachem. Niestety nie zrobił tego. Wyczytałam gdzieś, że ałun stosowany jest do szybszego gojenia ranek, zadrapań skórnych - tutaj też nie zauważyłam niczego spektakularnego. Stał na półce i teraz nie wiem co z nim zrobić - trochę mi szkoda go wyrzucać, ale nie mam na niego pomysłu. Może Wy macie?

9. Balsam dezodorujący Melisa i Szałwia, Alterra 50ml
Na drugim składzie ma aloes, więc fajnie, ale na trzecim już alkohol. Nie posiada soli aluminium, więc dlatego się na niego skusiłam. Niestety nie sprawdził się u mnie w ogóle. Do tego jego zapach nie kojarzy mi się ze świeżością i drażnił mnie.


10. Maseczka w płachcie After taking a trip, Holika Holika
Maseczki w płachcie poznałam niedawno, ale jest to bardzo przyjemny wynalazek. Taki chwilowy, nawilżający opatrunek dla twarzy. Nie wiem czy tą wersję, ale chętnie poznam się z innymi.

11.Wiśniowe masło do ciała, Biolove 100ml
Masło kupiłam latem, ale czekało do zimy. Dlaczego? Po prostu zimą lubię mocniejsze, cięższe, słodsze zapachy. Wiśniowe masło pachnie obłędnie, ma się ochotę je zjeść. Chętnie poznam inne wersje zapachowe Biolove, szkoda tylko, że dostępni są tylko w Warszawie.

12. Tonik do twarzy Norel
Początkowo zdenerwowałam się na ten tonik, bo myślałam, że strasznie przesuszył mi skórę. Okazało się jednak, że po prostu udało mu się złuszczyć martwy naskórek. Po tym skóra była gładka i przyjemna w dotyku.

13. Pieniąca kula do kąpieli Comforter, Lush
Bardzo lubię kąpielowe umilacze, a te z Lusha cieszą chyba wszystkie zmysły. Kultowy Comforter sprawia, że mamy różową, pachnąca kąpiel pełną piany. Kulę można oczywiście dzielić i ja oszczędzałam ja jak tylko się dało...;)

14. Mgiełka z wodą różaną i ekstraktem z dzikiej róży, Apis
Mgiełkę używałam latem, fajnie odświeżała, ale nie zdążyłam jej zużyć całej. Stała tak w łazience, aż postanowiłam się w końcu jej pozbyć. Chciałabym teraz wypróbować hydrolat różnany, więc pewnie do tej nie wrócę.

15. Pomadka Intensiv, Balea
Pomadek u mnie nigdy dosyć, ta miała fajny zapach, ale nie nawilżała ust specjalnie. 

16. Pomadka Malibu Lip Care
Dostałam ją od koleżanki, opakowanie i zapach ma świetny. Z nawilżaniem było już średnio. 

17. Podkład No Mask, Lirene
Podkład dostałam do testów podczas Meet Beauty Conference. Jego recenzję możecie przeczytać TUTAJ. Co mogę do niej dodać? Podkład ściemniał w butelczce i jest teraz bardziej pomarańczowy. Teraz na mojej bladej twarzy jego kolor wygląda mocno pomarańczowo. Jak latem był w porządku, tak teraz leżał nie używany. Nie wiem czy do niego wró- gdyby miał bardziej żółte tony to chętnie, bo formuła bardzo mi odpowiadała. 

18. Krem - żel pod oczy All About Eyes, Clinique 5ml
Miniaturka z SephoraBox. Niby tylko 5 ml, ale przy kremie pod oczy taka pojemność starcza na jakiś czas. Konsystencja lekkiego żelu, przyjemnie się go stosowało. Nawilżał dobrze, nakładałam go na noc. Jedyne co mnie hamuje przed kupnem pełnego opakowania to cena - 175zł na 15ml.


Próbki: Lavera mnie bardzo ciekawi i chętnie poznam się z ich pielęgnacją. Norel, akurat ten krem nie jest dla mnie, trochę mi łzawiły oczy po nim. A podkład Cinique bardzo fajny, tyle, że kolor akurat był dla mnie za ciemny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje bardzo za każdy pozostawiony komentarz :)

Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger