Nowości kosmetyczne ostatnich miesięcy - zakupy w drogerii Cocolita, Pigment, przesyłki

Nowości kosmetyczne ostatnich miesięcy - zakupy w drogerii Cocolita, Pigment, przesyłki

Zauważyłam, że ostatni wpis z nowościami opublikowałam początkiem czerwca. Trochę się tego ostatnio nazbierało, więc postanowiłam zaprezentować jakie kosmetyki pojawiły się u mnie przez ten czas. Na pierwszy ogień idzie zamówienie z drogerii internetowej Cocolita.pl. Dzięki takiej jednej kusicielce ;) która udostępniła mi kod rabatowy skusiłam się na kilka produktów, które od dłuższego czasu chodziły mi po głowie - Bath foam od Organic Shop, podkład Helthy Mix od Bourjois czy krem pod oczy Make Me Bio z marakują. Miałam już wersję z ogórkiem, o którym pisałam → BIO KREM POD OCZY Z WITAMINĄ E I EKSTRAKTEM Z OGÓRKA MARKI MAKE ME BIO. Kupiłam w końcu suchy szampon Batiste w wersji dla brunetek. Jeżeli chodzi o uzupełnienie zapasów to kupiłam kolejne opakowanie odżywki do włosów z Jantar, mydło o zapachu brzoskwiniowym Organic Shop, które pachnie bardzo przyjemnie. Do tego zapas mydła w płynie Yope, oczywiście mojej ulubionej wersji zapachowej - wanilia cynamon. 


W Drogerii Pigment skorzystałam z promocji na wszystkie kosmetyki z aloesem i postawiłam na markę Equilibra. Uzupełniłam zapas ulubionego jak dotąd szamponu z aloesem. Do tego do koszyka trafił żel, pasta do zębów i chusteczki do twarzy, wszystkie z aloesem.


Będąc na chwilę w Niemczech weszłam do tamtejszego Rossmanna i kupiłam żel pod prysznic Lavera. Skończył mi się antyperspirant, więc w SuperPharmie na promocji zaopatrzyłam się w kolejną sztukę Vichy. Od marki Vita Liberata dostałam do testów ich nowy produkt Ten Minute Tan.


W salonie KIKO skusiłam się na matową pomadkę do ust z serii Velvet Passion Matte. W Gdańsku natknęłam się na pop-up store NYX, weszłam i znalazłam w nim pomadkę Soft Matte Lip Cream w odcieniu Prague, którą chciałam kupić w Krakowie (kiedy był rozstawiony pop-up store) a ciągle była wyprzedana. Skończyło się tak, że w końcu ją kupiłam. Nowością u mnie jest korektor Anti Age Maybelline, który przyleciał do mnie z Londynu. 


Niesamowitą niespodziankę zrobiły mi dziewczyny z Sweet Bath, które wysłały mi pięknie zapakowaną paczkę. W środku znalazłam pięknie pachnące, a do tego niesamowicie apetycznie wyglądające kąpielowe umilacze. Kule do kąpieli a raczej mufinki i lizak do kąpieli, które są małymi dziełami sztuki oraz sól do kąpieli, która się pieni! Już nie mogę się doczekać aromatycznych kąpieli z wykorzystaniem produktów Sweet Bath.


Zużyte produkty lipiec 2017 w minirecenzjach - m.in. Bandi, EOS, Korres, Iva Natura

Zużyte produkty lipiec 2017 w minirecenzjach - m.in. Bandi, EOS, Korres, Iva Natura

W lipcu udało mi się zużyć kilka produktów, więc mogę wydać pełny werdykt na ich temat. Trochę się tego nazbierało, więc bez zbędnego przedłużenia przechodzę do konkretów. 



1. Emulsja nawilżająca do twarzy z kwasem hialuronowym Hada Labo
Pierwszy raz miałam okazję używać tego typu produktu. Stosowałam go codziennie wieczorem, zaraz po umyciu twarzy, a przed nałożeniem kremu. Zaskoczyła mnie konsystencja kosmetyku - była jakby żelowa. Ułatwiało to nałożenie produktu poprzez wklepanie go w skórę twarzy. 

2. Krem do wrażliwej skóry twarzy Olivaloe
Jego pełną recenzję znajdziecie w tym poście → GRECKIE KOSMETYKI Z OLIWĄ I ALOESEM OLIVALOE I OLIVEPLUS - KREM DO TWARZY, SZAMPON, MYDŁO Z PYŁEM WULKANICZNYM. JAK SIĘ U MNIE SPRAWDZIŁY? 
3. Krem do twarzy na noc BeautyOil
Wersję na dzień przedstawiłam w tym poście → KREM NA DZIEŃ NAWILŻAJĄCO-OCHRONNY BEAUTYOIL - NATURALNY PRODUKT POLSKIEJ MARKI Muszę przyznać, że do wersji na noc miałam bardzo wysokie wymagania. Po tak dobrej recenzji kremu na dzień byłam pewna, że krem na noc będzie tak samo dobry. Dla mnie był jednak zbyt mało nawilżający. Nie przesuszył mi skóry, nie. Jednak praktycznie zaraz po nałożeniu na skórę miałam wrażenie, że krem się wchłonął przez co skóra nie będzie miała dostatecznego nawilżenia. Pewnie dla wiele osób będzie to atutem - błyskawiczne wchłonięcie się kremu. Tym osobom serdecznie go polecam, bo skład ma jak najbardziej przyzwoity i odpowiedni. Jednak sama sięgnę jednak tylko po wersję na dzień, a na wieczór poszukam czegoś bardziej natłuszczającego.

4. Lipowy płyn micelarny Sylveco
Ten produkt pojawia się u mnie już od ponad roku praktycznie w każdym denku. Na dowód tego wpis z pierwszą recenzją tego kosmetyku → BIOLAVEN VS SYLVECO - PORÓWNANIE PŁYNÓW MICELARNYCH. Świetny produkt!

 

5. Maska w płachcie Pure Source Sheet Mask Pearl Missha
6. Maska w płachcie brzoskwiniowa PURE SMILE PEACH MILK

Na maski w płachcie jest ostatnio wielki bum. Nie dziwię się, bo jest to bardzo wygodna forma nawilżania skóry. Można sobie zafundować szybkie i przyjemne SPA. Skóra twarzy po użyciu obydwóch masek była przyjemnie nawilżona i napięta.


7. Antyperspirant Vichy
Póki co jest to mój ulubiony produkt w tej kategorii. 

8. Pasta do zębów Blanx Med
Tak, wiem pasta do zębów. Jednak ta wersja pasty w stojącym opakowaniu jest bardzo wygodne. 


9. Rokietnikowy żel pod prysznic Natura Siberica
Pod względem składu, działania, wydajności jest to bardzo dobry produkt. Jedyne co chciałabym podkreślić to zapach. Jest on potwornie słodki. Nie jest to chemiczny, przykry zapach. Jednak jest bardzo intensywny, taki jakby miodowo - pomarańczowy. Oddałam go mężowi, bo jednak latem wolę mniej intensywne zapachy. Nie mniej jednak dla osób, które lubują się w takich nutach, będzie jak ta lala ;)

10. Samoopalająca maska na noc Vita Liberata
Produktu używałam rok temu i została mi dosłownie resztka produktu, której oczywiście trudno było mi się pozbyć. W końcu to drogi produkt mówiłam sobie ;) I tak leżał i przeleżał się, więc w końcu wyrzucam.

11. Emulsja kojąco regenerująca do twarzy i ciała UV Expert Bandi
Sprawdził się bardzo dobrze do ukojenia poparzonej skóry. Po przyjeździe z nad morza, gdzie praktycznie większość czasu słońce było za chmurkami, okazało się, że mój mąż spiekł niezłego raka. Pięknie odbite sandały, koszulka i krótkie spodenki. Smarowanie dawało ulgę. Sam produkt przyjemnie pachniał, zostawiał nawilżoną skórę.

12. Balsam do ciała Santorini Vine Korres
Próbka, którą dostałam w brytyjskim pudełku. Niestety zapach tego balsamu mi nie podszedł, podobnie jak formuła, która była bardzo rzadka.

13. Żel pod prysznic Karite Equilibra
Bardzo polubiłam się z aloesową wersją, postanowiłam w końcu wypróbować wersji z Masłem Shea. Żel używało się przyjemnie i chętnie sięgnę po niego ponownie. Jednak zdecydowanie kąpiele w łazience bardziej umilają mi owocowe zapachy.

14. Odżywka do włosów Jantar
3 opakowanie tej odżywki mam już w łazience. Aktualnie stosuję ją 1-2 razy w tygodniu. Spryskuję skórę i nasadę włosów. Wcześniej zrobiłam kurację codzienną i efekty dla mnie było widać. Wysyp włosków przy skroniach. Włosy jakby zaczęły szybciej rosnąć.


15. Krem pod oczy Iva Natura
Krem używałam na noc. Znalazł się w kosmetycznych ulubieńcach. Jego pojemność 30ml - gdzie przypomnę standardowa pojemność kremów pod oczy to 15ml, starczyła mi na pół roku używania. Nie żałowałam go sobie, jednak nie było co przesadzać, bo jednak jest ograniczona ilość produktu, która nasza skóra jest w stanie jednorazowo wchłonąć. Reszta po prostu się marnuje. Krem sprawdzał się bardzo dobrze. Skóra pod oczami rano, po użyciu kremu była dobrze napięta, wypoczęta. Zostawię tu jeszcze skład kremu, który jest na prawdę bardzo przyzwoity 

Skład: Aqua, Rosa damascena (Rose) Flower Distillate*, Caprylic/Capric Triglyceride**, Cetearyl Alcohol**, Glyceryl Stearate Se**, Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Sodium Lauroyl Glutamate**, Myrtus communis*, Glycerin, Hydrolyzed Glycosaminoglycans, Hydrolyzed Rice protein, Hyaluronic acid**, Olea europaea Fruit Oil*, Argania spinosa Kernel Oil*, Shea Butter* Thymus vulgaris*, Benzyl Alcohol (And) Dehydroacetic Acid**, Propanediol (1) (And) Lecithin (2) **, Sodium Benzoate**, Citric Acid**, Capsicum annuum (Pepper) Extract (AP), Pinus pinea Kernel Oil (AP), Lonicera caprifolium (Honeysuckle)Flower Extract (AP), Triticum vulgare (Wheat) Germ Extract (AP)

16. Balsam do ust EOS, wersja truskawkowy sorbet
Bardzo lubię te urocze jajeczka do ust. Pięknie wyglądają, słodko smakują i do tego pielęgnują usta. Do tego są coraz łatwiej dostępne i można je już kupić w bardzo przyzwoitych cenach - oczywiście podczas różnego rodzaju przecenach, wyprzedażach. Dokładnie opisywałam EOS w tym poście → EOS VANILLA MINT


Próbki 
Krem pod oczy z Resibo był w porządku, ale nie powalił mnie na kolana. Po całym nagłośnieniu marki w internecie, byłam bardzo ciekawa ich produktów. Spodziewałam się chyba dotknięcia czarodziejskiej różdżki, moje oczekiwania były prawdopodobnie zbyt wysokie. Może kiedyś sprawdzę pełnowymiarowe opakowanie, ale póki co nie jest to must have. Kremy z seri nawilżającej od Dr.Norel są bardzo przyjemne w używaniu. Przy najbliższej okazji zaopatrzę się w nie. Zużyłam też w końcu miniaturkę zapachu Lolity Lempickiej, który bardzo lubię i miałam również w pełnowymiarowej wersji.


Kosmetyki OlivAloe oraz OlivePlus - Krem do rąk, balsam do ust & krem do twarzy. Jak się sprawdziły?

Kosmetyki OlivAloe oraz OlivePlus - Krem do rąk, balsam do ust & krem do twarzy. Jak się sprawdziły?

Sklep www.kreta24.pl prowadzony jest przez osoby, które tak pokochały Kretę, że zaczęli importować tamtejsze produkty, by podzielić się z innymi bogactwem tamtego regionu. Osobiście zaznaczyłam Kretę na mapie i mam zamiar przekonać się o jej walorach osobiście, wybierając się tam :) Póki co miałam okazję wypróbować kosmetyki importowane z Krety. W poprzednim wpisie zrecenzowałam trzy pierwsze produkty, które dostałam do testów ze sklepu kreta24. Wpis znajdziecie tu → GRECKIE KOSMETYKI Z OLIWĄ I ALOESEM OLIVALOE I OLIVEPLUS - KREM DO TWARZY, SZAMPON, MYDŁO Z PYŁEM WULKANICZNYM. JAK SIĘ U MNIE SPRAWDZIŁY? 
Z kolei w tym poście przybliżę Wam moją opinię na temat kolejnych produktów OliveOlus oraz Olivaloe.


Krem do rąk i paznokci z olejek arganowym, aloesem oraz oliwą z oliwek OlivePlus 150ml.

Do kupienia na www.kreta24.pl, aktualnie w promocji za 22zł. 

Opis producenta
Produkt opiera się na doskonałej jakości słynnej organicznej oliwie z oliwek Physis z Krety (olea europea) Są one wzbogacone o naturalne, aktywne składniki z "apteki natury". Aloes organiczny, olej arganowy, ekstrakt z liści oliwek, rumianek, miód i wiele witamin które skutecznie wzmacniają nasze produkty , spełniają wszystkie potrzeby codziennej opieki i pielęgnacji skóry.
Krem do rąk z organiczną oliwą z oliwek z Krety, olejem arganowym, ekstraktem z aloesu, alatoniną, keratyną. Przeznaczony dla suchych i spierzchniętych rąk, wzmacnia paznokcie, dzięki zawartości keratyny.

Skład: Aqua, Ethylhexyl Stearate, Glycerin, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Urea, Trilaureth-4 Phosphate, Caprylic/Capric Triglyceride, Olea Europea (Olive) Fruit Oil, Cyclopentasiloxane, Distract phosphate, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Dimethicone, Ammmonium Acryloydimethyltaurate/vp Copolymer, Phenoxyethanol, Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil, Parfume, Imidazolidinyl, Urea, Betaine, Keratin Amino Acid, Sodium Chloride, Sodium  Chloride, Allantoin, Panthenol, Ethylhexylglycerin, BHT, Polyacrylamide, C13-14 Isoparaffin, C9-11 Pareth-6,  Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Juice.


Krem ma dość lekką konsystencję. Nie posiada w składzie Masła Shea, które wpłynęłoby na jego większą zwięzłość. Za to mamy w nim oliwę z oliwek, olej ze słodkich migdałów, olejek arganowy, alantoinę, panthenol i na samym końcu ekstrakt z aloesu, które wpływają na bardziej płynną strukturę kremu. Osobiście nie przeszkadza mi to i nie wpływa na problem z dozowaniem, chociaż od dłuższego czasu uwielbiam treściwe Masła Shea. Nie ma większego problemu z jego wydobyciem z opakowania. Zapach jest bardzo delikatny, praktycznie nie wyczuwalny po nałożeniu na dłonie. Nie umiem wypowiedzieć się czy jest to zapach oliwy. Wiem, że sporo osób go nie lubi, ale myśle, że intensywność jest tak niewielka, że nie będzie nikomu przeszkadzać. Po nałożeniu na dłonie, skóra nie lepi się, jednak wyczuwalna przez chwilę jest tłusta warstwa. Po kilku minutach krem całkowicie się wchłania pozostawiając dłonie nawilżone. Tak duża tuba - 150ml, nie jest wygodna do noszenia w torebce. Postawiłam ją więc na komodzie i smaruje kremem dłonie, a przynajmniej się staram, użyć po myciu naczyń i wieczorem przed pójściem spać. Przypomnę, że mam uczulenie na nikiel (i niestety na wiele innych dziwnych rzeczy), przez co mam często uczulenie na prawej dłoni. Skóra wtedy łuszczy się i pęka. Używając kremu OlivePlus nie odnotowałam przesuszenia skóry dłoni, skóra na prawej dłoni była uspokojona. Poprawił się również stan moich skórek przy paznokciach. Co do samych paznokci, noszę hybrydy, więc nie wypowiem się odnośnie zapewnień producenta co do wpływu na wzmocnienie paznokci. Myślę jednak, że krem im na pewno nie zaszkodzi :)


Balsam do ust OlivAloe 10ml

Balsam do kupienia na stronie www.kreta24.pl w cenie 16zł.

Opis producenta
Olivaloe balsam do ust z ekologiczną oliwą z oliwek, olejem z aloesu, woskiem pszczelim, olejem migdałowym, masłem kakaowym i witaminą E. Chroni, wygładza i zapobiega spierzchnięciu ust. 10ml 

Skład:  PRUNUS AMYGDALUS DULCIS OIL, CERA ALBA, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL, RICINUS COMMUNIS OIL, OLEA EUROPAEA (OLIVE) FRUIT OIL (ORGANIC), BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA BUTTER), SORBITAN OLIVEATE, ALOE FEROX, HYPERICUM PERFORATUM FLOWER/LEAF/STEM EXTRACT, AQUA, ALCOHOL, PARFUMFLAVOUR, TOCOPHEROL.


Balsam do ust zamknięty jest w tubce, co jest bardziej higieniczne niż zakręcane słoiczki. Nie trzeba wkładać nigdzie palca by nałożyć produkt na usta. Sama konsystencja nie bardzo by na to pozwalała. Balsam ma bowiem dość rzadką konsystencję. Nie sprawia to jednak problemów z nałożeniem na usta. Przy chorobie wspomagał mnie również w nawilżeniu obolałego i zdartego od chusteczek nosa. Radził sobie w tym bardzo dobrze. Balsam dla mnie nie ma konkretnego zapachu ni smaku, jest neutralny. Jest bardzo wydajny i chętnie nabędę kolejne opakowanie. 


Przeciwzmarszczkowy krem do twarzy, cera sucha, odwodniona Olivaloe 40ml

Krem do kupienia na stronie www.kreta24.pl, aktualnie w promocji - 55zł



Od producenta
Krem do twarzy Olivaloe dla skóry suchej i odwodnionej o działaniu antystarzeniowym z organiczną oliwą z oliwek, organicznym aloesem, mleczkiem pszczelim, zieloną herbatą, witaminą E, prowitaminą B5, olejkiem z orzechów makadamia, bisabololem pochodzącym z rumianku, alatoiną oraz malwą, świetlikiem i ekstraktem z purpurowej orchidei. Ten wyjątkowo bogaty w składniki krem zapewnia nawilżenie, odżywienie i ochronę.


Skład: AQUA, BUTYLENE GLYCOL, PARFUM, GLYCERYL STEARATE CIT-RATE, BUTYLENE GLYCOL DICAPRYLATE/ DICAPRATE, TRICAPRY-LIN, SQUALENE, BUTYROSPERMUM PARKII, BUXUS CHINENSIS, CE-TEARYL ALCOHOL, OLEA EUROPAEA, PANTHENOL, ETHYLHEXYL METHOXYCINNAMATE, MACADAMIA TERNIFOLIA, PHENOXYETHA-NOL, IMPERATA CILINDRICA ROOT EXTRACT, GLYCERIN, CAPRYLYL GLYCOL, CARBOMER, ACRYLATESIC10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, SODIUM CITRATE, CITRIC ACID, BIOTIN, MAGNE-SIUM ALUMINUM SILICATE, TOCOPHERYL ACETATE, PALMITOYL-PENTAPEPTIDE-4, POLYSORBATE-20, ROYAL JELLY, CAMELLIA SIN-ENSIS, MALVA SYLVESTRIS EXTRACT, EUPHRASIA OFFICINALIS EX-TRACT, ORCHIS MASCULA EXTRACT, SODIUM BENZOATE, XAN-THAN GUM, TOCOPHEROL, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL, SODIUM PHYTATE, ALLANTOIN, ALOE VERA BARBADEN-SIS POWDER, POTASSIUM SORBATE. 


Krem postanowiłam dać do wypróbowania mamie. Niestety nie doczytałam, że krem w składzie ma rumianek, skończyło się to uczuleniem od pierwszego nałożenia. Mama ma silną alergię na rumianek. Jak widać często uczulającym składnikiem są naturalne wyciągi. Warto analizować składy produktów, by dostosować kosmetyki do naszych potrzeb. Poprosiłam więc ciocię, żeby ona przetestowała krem. U niej uczulenia nie odnotowano, sama podkreśliła, że nie ma z tym raczej problemów. 


Krem zapakowany jest w szklany słoiczek, który zabezpieczony był folią ochronną. Po jej zerwaniu w środku znajdziemy krem o treściwej konsystencji. Po nałożeniu na twarz potrzebował dłużej chwili, aby się wchłonąć. Ciocia początkowo zauważyła lekkie szczypanie skóry, jednak nie było widocznych efektów alergii jak zaczerwienienia czy obrzęk. Po dłuższym używaniu szczypanie ustało. Czy można mówić o procesie antystarzeniowym? Na pewno dobre nawilżenie skóry powoduje widoczne wygładzenie skóry. Odżywienie i ochrona skóry przed szkodliwymi warunkami atmosferycznymi też da dobre efekty. Jednak trzeba podkreślić, że żaden krem nigdy nie wypełni już istniejących zmarszczek. Jedynie co może zrobić to pomóc w zapobieganiu pojawienia się nowych.




A na koniec mam dla Was niespodziankę -10% na hasło NOTTOOSERIOUS na cały asortyment sklepu www.kreta24.pl nieobjęty promocją. Kod rabatowy ważny jest do końca sierpnia, po wpisaniu go w odpowiednim miejscu w koszyku. Można więc wypróbować nie tylko greckie kosmetyki, ale i słynną oliwę czy inne śródziemnomorskie smakołyki.
Greckie kosmetyki z oliwą i aloesem Olivaloe i OlivePlus - krem do twarzy, szampon, mydło z pyłem wulkanicznym. Jak się u mnie sprawdziły?

Greckie kosmetyki z oliwą i aloesem Olivaloe i OlivePlus - krem do twarzy, szampon, mydło z pyłem wulkanicznym. Jak się u mnie sprawdziły?

Kosmetyki testuję już jakiś czas, większość dobiła już dna, więc czas podsumować jak się u mnie sprawdziły i czy jestem z nich zadowolona. Postawiłam im wysoko poprzeczkę, po obietnicach producenta, o których opowiem przy opisie poszczególnych produktów. Oliwa i aloes brzmią bardzo zachęcająco, do tego testowanie nowej marki, która była mi nie znana i jest sprawdzana z Grecji, sprawiła, że ochoczo przystąpiłam do testowania.

Na pierwszy ogień idzie szampon wzmacniający Olivaloe, butelka 200ml. Na stronie www.kreta24.pl do kupienia w cenie 35zł.
  


Opis producenta

Wzmacniający szampon do włosów Olivaloe, zapobiegający wypadaniu - dla wszystkich rodzajów włosów z organiczną oliwą z oliwek, organicznym aloesem, witaminą H, prowitaminą B5 i ekstraktem z liści laurowych. Połączone działanie tych naturalnych składników wzmacnia cebulki włosowe, leczy skórę głowy, przez co znacznie zmniejsza wypadanie włosów, nadaje im objętość i blask. 

SPOSÓB UŻYCIA: Nanieść na wilgotne włosy, masować, aż do uzyskania piany, pozostawić na włosach 2 do 3 minut, spłukać - czynność powtórzyć. Po ostatnim myciu spłukać dokładnie w dużej ilości wody.


Skład: AQUA, SODIUM LAUROAMPHOCETATE, COCO-GLUCOSIDE, LAURETH 7 CITRATE, SODIUM COCOPOLYGLUCOSE TARTRATE, SODIUM LAUROYLSARCOSINATE, COCOMIDOPROPYL BETAINE, COCAMIDE DEA, DISODIUM CYSTINYL DISUCCINATE, PARFUM, TRIETHANOLAMINE, BUTYLENE GLYCOL, SODIUM HYDROXIDE, GLYCERINE VEGETABLE, PANTHENOL, METHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE, METHYLISOTHIAZOLINONE, DISODIUM EDTA, SUGAR, LAURUS NOBILIS PLANT EXTRACT, BIOTIN, OLEA EUROPAEA (OLIVE) FRUIT OIL, ALOE VERA BARBANDENSIS POWDER, LINALOOL, AMYL-CINNAMAL, HEXYL CINNAMAL, CITRONELLOL, COUMARIN, CINNAMIC ALCOHOL, A-ISO METHYLIONONE, CINNAMIC, ALDEHYDE. 

Jak się u mnie sprawdził? 

Podoba mi się to, że szampon zamknięty jest w opakowaniu, przez który widać ile produktu nam ubywa. Mała rzecz, a jak praktyczna. Kolor szamponu jest ciemnożółtawy, a konsystencja jest lejąca się, ale nie powoduje to problemu z aplikacją. Produkt nie przelewa się przez palce jak woda, za to ułatwia to wydobycie go z opakowania. Już odrobina produktu pozwoliła na dobre spienienie i pokrycie wszystkich włosów. I teraz ciekawa rzecz - już przy spłukiwaniu czuć było różnicę między użyciem szamponu Olivaloe a innym. Już mokre włosy były, hmm nie wiem jak dobrze to określić, bardzo gładkie w dotyku. Czuć było jakby były czymś pokryte, ale nie powodowało to uczucia złego oczyszczenia. Przy rozczesywaniu również czuć było różnicę, nie było problemu z rozczesaniem włosów. Po wysuszeniu włosy ewidentnie błyszczały, były dociążone, ale co najważniejsze nie obciążone, szczególnie u nasady. Mam włosy suche, cienkie i proste, a po użyciu tego szamponu, moje włosy w dotyku stawały się jakby bardziej grubsze. Efekt bardzo mi się podobał. Tu muszę przyznać rację producentowi co do zapewnień o objętości i blasku. Na moich włosach ewidentnie było to czuć. Mój mąż również użył kilka razy tego szamponu i na jego włosach, które są kręcone i grube. Przyznał, że włosy po umyciu tym szamponem były inne w dotyku. Jeżeli chodzi o zmniejszenie wypadania włosów, to przez nawilżenie skóry głowy i wzmocnienie włosów można stwierdzić, że to prawda. Po ścięciu włosów, mam wrażenie, że tracę znacznie mniej włosów niż kiedyś, także nie będę tutaj widzieć spektakularnego efektu. Niemniej jednak myślę, że warto sięgnąć i wypróbować szampon.




Mydło oliwkowe z pyłem wulkanicznym i ekstraktem z winogron OlivePlus 100g, do kupienia na www.kreta24.pl w cenie 14,90zł.

Opis producenta

Mydło oliwkowe z pyłem wulkanicznym z Santorini i ekstraktem z winogron Physis of Crete. Naturalne czarne mydło oliwkowe z pyłem wulkanicznym pochodzącym z wyspy Santorini i ekstraktem winogronowym. Nadaje się idealnie do codziennej pielęgnacji skóry, idealne do peelingu.

Skład: saponifikowany olej roślinny, woda, sól, oliwa z oliwek, pył wulkaniczny z Santorini, ekstrakt z winogron


Jak się u mnie sprawdziło?

Na samym początku muszę zaznaczyć, że nie jestem fanką mydeł w kostce. Moimi faworytami są mydła w płynie, a kostki kojarzą mi się z oblepioną mydelniczką i upierdliwością mycia rąk. Co rusz mydło wyślizgnie się z dłoni, rozmoknie i ubrudzi wszystko dookoła. Tak jak widać, udowodniłam swoją niechęć do mydeł w kostce. Skusiła mnie jednak ciekawość, jak zachowa się pył wulkaniczny w połączeniu z oliwą i ekstraktem z winogron. Kupiłam mydelniczkę i zaczęłam testować. Obwiałam się, że cała umywalka będzie czarna podczas mycia rąk, na szczęście czarny scenariusz się nie sprawdził. Co prawda na mydelniczce osiada trochę czarnych mydlin, ale tragedii nie ma. Pozytywnie zaskoczyło mnie to, że mydło nie wysusza rąk, z czym mam ogromny problem. Nie powoduje też uczulenia, które co jakiś czas dokucza mi na prawej dłoni. Widać było na umywalce lekkie tłuste zacieki po używaniu mydła, ale w końcu w składzie jest oliwa. Po dłuższym używaniu, mydło nie rozpuściło się w postać znienawidzonego przeze mnie gluta (nie cierpię takiej paćki z mydła - fuj!), lecz trochę się zasuszył i popękało z wierzchu. Jedyne do czego mogę się przyczepić to obiecywany przez producenta efekt peelingujący. Nie zauważyłam żadnych drobinek ścierających w mydle. Nie jest to dla mnie żadną tragedią, bo niekoniecznie chciałabym przy każdym myciu rąk zdzierać sobie naskórka. Jednak liczę się z tym, że ktoś chciałby używać mydła do kąpieli i tu mógłby się rozczarować z braku drobinek ścierających.



Krem do twarzy do cery delikatnej Olivaloe 50ml, do kupienia na www.kreta24.pl w cenie 65zł.

Od producenta

Olivaloe krem do twarzy do cery suchej i podrażnionej z  organiczną oliwą z oliwek, aloesem, woskiem pszczelim, nalewką propolisową, olejkiem migdałowym, rumiankowym, nagietkowym, witaminą E, Saint John’s Wort Oil  (Hypericum perforatum), olejkiem lawendowym. Głęboko i kojąco nawilża skórę wrażliwą i podrażnioną. Poprawia wygląd i strukturę skóry, chroni ją przed wolnymi rodnikami pozostawiając miękką i promienną.

Skład: AQUA, OLEA EUROPAEA (OLIVE) FRUIT OIL (ORGANIC), BEES WAX, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, GLYC-ERIN, OLIVOYL HYDROLIZED WHEAT PROTEIN, CET-EARYL ALCOHOL, GLYCERYL OLEATE, PRUNUS AMYG-DALUS DULCIS OIL, OCTYL STEARATE, CALENDULA OFFICINALIS EXTRACT, CHAMOMILLA RECUTITA EX-TRACT, HYPERICUM PERFORATUM, PROPOLIS CERA, ALOE BARBADENSIS LEAF EXTRACT (ORGANIC), LEC-ITHIN, PHENOXYETHANOL, TOCOPHEROL, XANTHA GUM, DEHYDROACETIC ACID, BENZOIC ACID, ASCORBYL PALMITATE, HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL, LAVANDULA OFFICINALIS (ESS.OIL). 


Jak się u mnie sprawdził?

Krem zamknięty był w tubce, która nie sprawiała problemów z dozowaniem produktu. Konsystencja kremu była gęsta, można powiedzieć, że treściwa. Kolor kremu był lekko żółtawy, a w zapachu dominowała nuta lawendy oraz ziół. Nie jest to jednak zapach, który mi przeszkadzał i drażnił. Kremu używałam codziennie rano, po przebudzeniu przemywałam twarz i wklepywałam krem. Od razu po nałożeniu, twarz mocno się świeciła. Nie nakładałam od razu makijażu, śniadanie, ubranie się zajmowały chwilę. Po tym czasie skóra nadal lekko się świeciła. W okresie letnim moim ulubionym podkładem są minerały i z nimi krem bardzo dobrze się dogadywał. Od zimy borykam się z zaskórnikami i początkowo bałam się, że krem mógłby pogorszyć sprawę i zapchać moje pory jeszcze bardziej. Ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu, tak się nie stało. Skóra się uspokoiła również, jeżeli chodzi o zaczerwieniania. Jeżeli szukacie kremu dla suchej i wrażliwej cery, to spokojnie mogę go Wam polecić.
Konturowanie - o co chodzi w modelowaniu twarzy i jakich produktów do tego użyć?

Konturowanie - o co chodzi w modelowaniu twarzy i jakich produktów do tego użyć?

Przy rozmowie z koleżanką o makijażu, zapytała mnie o co chodzi z tym całym konturowaniem. Co to jest i po co się go wykonuje. Nasunęło mi to myśl, że potrzebne będzie wprowadzenie na blogu wpisów z wytłumaczeniem takich pojęć. Sama łapię się na tym, że potrzebuję znaleźć wytłumaczenie podstawowych terminów by zrozumieć dobrze temat. Dotyczy to praktycznie każdej dziedziny. Łatwiej znaleźć specjalistyczną informację, niż dobrze wytłumaczone podstawy. Mimo tego, że nie czuje się ekspertem i nie mam wykształcenia w kierunku wizażu, to interesuje się tym tematem od dłuższego czasu. Chciałabym wprowadzić na blogu serię wpisów z tzw. wiedzą podstawową. 

Dzisiejszy wpis będzie właśnie o konturowaniu twarzy i o produktach, które polecam na początek do jego wykonania. Będą to kosmetyki drogeryjne, łatwo dostępne, które sama mam lub znam i używam.

Czym jest konturowanie twarzy?

Konturowanie to inaczej modelowanie twarzy ciemniejszym (zazwyczaj bronzer lub ciemniejszy podkład) i jaśniejszym (jaśniejszy podkład lub korektor, puder rozświetlający czy rozświetlacz) produktem. Taki zabieg potrafi nadać twarzy trójwymiarowości. Krótko mówiąc, dzięki "zabawie" światło-cień możemy ukryć niedoskonałości i uwydatnić zalety twarzy. 

Posłużę się poniższym zdjęciem marki Golden Rose, która szczegółowo wyjaśniła sposób nakładania na twarz ciemnych i jasnych produktów. Jest to przykładowe zastosowanie modelowania twarzy. Konturowanie w głównej mierze zależy od kształtu naszej twarzy - inaczej będziemy konturować osobę z okrągłą czy np. trójkątną buzią. Zasada jest jednak prosta - jeżeli chcemy wysmuklić czy wydłużyć dane miejsce używamy ciemnego produktu. Jasnego produktu używamy zaś, jeżeli chcemy coś uwydatnić. Za ideał uważa się twarz o kształcie owalnym, i to do jego uzyskania dąży się konturowaniem. 

Źródło goldenrose.pl
Na powyższym rysunku omówione są trzy odcienie służące do modelowania, podkreślania i rozświetlania cery. Ciemny bronzer, jaśniejszy odcień bronzera i puder rozświetlający lub rozświetlacz.
Krok 1: Konturowanie
Przy użyciu pędzla, nałożyć najciemniejszy kolor z palety wzdłuż boków nosa oraz poniżej kości policzkowych. Dla ułatwienia aplikacji należy wciągnąć policzki. Kolor ten można również stosować wzdłuż linii żuchwy oraz tuż przy linii włosów.
Krok 2: Podkreślanie
Używając pędzla, nałożyć odcień ciepłego brązu powyżej konturu na policzkach. Bronzer można aplikować również na nos, brodę i czoło, by ocieplić koloryt cery.
Krok 3: Uwydatniane
Najjaśniejszy kolor nanieść na środek czoła, grzbiet nosa oraz podbródek.  Odcień ten można również aplikować na kości policzkowych. 

Bardzo ważne jest, aby dobrze rozetrzeć produkty na skórze, by nie uzyskać plam. Dałoby ro efekt ubrudzenia buzi, a nie konturowania. Na dobrze wykonturowanej twarzy nie widać granic nałożenia bronzera czy rozświetlacza. Całość ma wyglądać spójnie i naturalnie. Szczególną różnicę widać na zdjęciach. Gdy twarz jest dobrze wykonturowana, nabiera większej trójwymiarowości, nie jest płaska. 


Produkty do konturowania.

Bardzo lubię produkty Golden Rose i spokojnie mogę je polecić do pierwszego podejścia z konturowaniem twarzy. Ich trwałość i jakość w stosunku do ceny są bardzo dobre. 

1, 2, 3, 4, 5

Konturowanie to używanie ciemnych i jasnych produktów. Ich odcienie należy dobrać do karnacji oraz efektu jaki chcemy osiągnąć. Konturować można sypkimi produktami - tzw. konturowanie na sucho oraz produktami kremowymi, czyli tzw konturowanie na mokro. Oczywiście oby dwie metody można łączyć, wszystko zależy od preferencji. Można mieć jeden odcień bronzera i jeden odcień jasnego produktu. Szczególnie na początek, aby zobaczyć czy podoba nam się efekt. Pewnego rodzaju udogodnieniem są paletki przeznaczone do konturowania, w których znajdziemy kilka odcieniu bronzerów, pudrów i rozświetlaczy. 


Jednym z nich jest paletka do konturowania z Makeup Revolution Ultra Contour Paleta. Tu w jednym produkcie mamy aż 8  kolorów do pracy z konturami twarzy. Paletka posiada dobrej jakości lusterko. Jakość i trwałość w stosunku do ceny są dobre. 





Z drogeryjnych produktów mogę polecić również Lovely, Wibo, Kobo, Hean. Osoby, które dopiero zaczynają przygodę z konturowaniem, jak i bardziej zaawansowane, mogą wypróbować poniższe kosmetyki. Ich jakość jest porównywana z wysokopółkowymi produktami, a cena, szczególnie na różnego rodzaju promocjach, nie uderzy po kieszeni.

1, 2, 3, 4, 5, 6


Jeżeli macie jakieś pytania odnośnie konturowania, śmiało piszcie w komentarza! :)

Jestem ciekawa jakie macie nastawienie do konturowania twarzy?

Sampler wersja Wild Fig  - przegląd produktów Yankee Candle

Sampler wersja Wild Fig - przegląd produktów Yankee Candle

Ten post bardzo długo czekał na publikacje, nie wiem dlaczego. Postanowiłam, że w końcu go opublikuje. Nie będzie to długi wpis, raczej zwięzły i na temat. Tak jak kiedyś wspominałam nie jestem uzależniona od kupowania świeczek i wosków, jednak lubię otaczać się ładnymi zapachami. Fascynuje mnie chemia zapachu i to jak każdy z nas może postrzegać je inaczej. Nie mam swojej jednej ulubionej nuty, podobają mi się zarówno świeże, jak i mocne, ciężkie aromaty. Wszystko zależy od chwili, nastroju, pory dnia, roku. Ma na to wpływ wiele czynników. Zauważyłam, że w sezonie letnim, gdy na zewnątrz jest ciepło i słonecznie, wolę rześkie, świeże zapachy. Natomiast w zimne dni lubię cięższe, słodsze zapachy. Tak jak pisałam wcześniej, nie jest to sztywna zasada. 

Wracając do meritum wpisu, czyli samplerze marki Yankee Candle. Czym w ogóle jest sampler? Na rynku dostępnych jest sporo producentów świec zapachowych. Yankee Candle jest jedną z wiodących i bardziej znanych. Jej produkty dostępne są w sklepach internetowych i coraz częściej spotykane są stacjonarnie w drogeriach czy nowo otwartych salonach z akcesoriami typu świeczki, woski zapachowe. Yankee Candle ma w ofercie wile produktów - woski zapachowe, które palone są w kominkach, do których od spodu wkłada się wkład tealight. Pisałam o nich m.in. w tym poście → YANKEE CANDLE PINK SANDS. Można kupić również  specjalną wersję wosków, które wkłada się do kominka elektrycznego. Dostępne są również tealighty zapachowe, które radzę wykorzystać do lampionów lub same. Niekoniecznie do palenia wosków w kominkach zapachowych, zapachy mogą się gryźć ze sobą. Prócz świeczek, do których zaraz dojdę, marka ma w asortymencie sporo odświeżaczy powietrza - w kulkach, atomizerze, olejku. Ciekawym pomysłem są odświeżacze do samochodów, miałam YANKEE CANDLE CAR JAR - PINK SANDS

Wracając do świec - dostępne są małe, średnie i duże zamknięte w słojach z wieczkiem. Prezentują się one bardzo elegancko, ozdobione są pięknymi etykietami, które zdobią miejsce, w którym się je ustawi. Minusem jest oczywiście spora cena. Szkoda byłoby wydać pokaźną sumę za świeczkę, której zapach się nam nie podoba. Tu z pomocą przychodzą właśnie Samplery, czyli niewielkie świeczki, które po odpaleniu powinny pachnieć podobnie jak świeczka. Dlaczego podobnie, a nie tak samo - tutaj pewnie wypowiedzą się osoby, które mają kolekcje świec YC. Niemniej jednak sampler powinien ułatwić znalezienie ulubionego zapachu świecy w słoiku :) 


Można go odpalić na podstawce lub w lampionie. Osobiście lubię go potraktować jak wosk i odpalić w kominku. 

Wersja zapachowa Wild Fig ma słodkie, ale zarazem orzeźwiające nuty. Aromat wypełnił całe mieszkanie, nie powodując uczucia otępienia. Jest bardzo przyjemnym zapachem słodkiej figi.

Aktualnie do kupienia w homedelight.pl w promocji.


Denko maj - czerwiec czyli minirecenzje zużytych produktów

Denko maj - czerwiec czyli minirecenzje zużytych produktów

W dzisiejszym wpisie chciałabym po krótce opisać produkty, które wykończyłam (zdenkowałam) przez ostatnie dwa miesiące. Odkładałam puste opakowania do torby w łazience i w końcu po jej wypełnieniu postanowiłam się podzielić z Wami moją opinią na ich temat. Oczywiście jak zwykle udało mi się zużyć praktycznie samą pielęgnację, a z kosmetykami kolorowymi jest ten problem, że skończyć się nie chcą. Przejrzałam swoją kosmetyczkę i musiałam się pozbyć jednej rzeczy, która do końca nie była zużyta, ale była ze mną stanowczo zbyt długo. 


1. Żel pod prysznic Organic Shop wersja Organic Rose & Mellow, 280ml

Bardzo lubię żele ten marki, dobra jakość za przystępną cenę. Mają przyjemne zapachy. Do tego wszystkiego poręczne opakowanie, lubię kiedy opakowanie posiada dozownik z pompką. Pewnie sięgnę po nie znowu.

2. Kawowy scrub do ciała Mr. Scrubber wersja Chocolate

Dostałam go w prezencie. To mój pierwszy peeling kawowy. Byłam bardzo ciekawa tego produktu, o co rusz słyszy się o tego rodzaju kosmetyku. Zapach kawy dla mnie mocno dominował i nuty czekoladowe trudno było wyczuć. Peeling lubiłam zrobić po przyjściu z ćwiczeń, jeszcze za dnia, żeby faktycznie pobudził. Późno wieczorem, kiedy marzyłam tylko o przyłożeniu głowy do poduszki sięgałam po inne produkty do mycia. Ciężko dostać akurat ten wariant peelingu kawowego, ale nie mówię tym produktom nie i w przyszłości chętnie sięgnę po tego typu kosmetyk.

3. Krem do stóp 5w1 Lirene Stop pękającym piętom, miniatura

Przyznaję, że produkty do pielęgnacji stóp nie schodzą u mnie łatwo. Stoją zazwyczaj na stoiku nocnym i zwyczajnie o nich zapominam. Ten krem dostałam na zeszłorocznym Meet Beauty i w końcu zmobilizowałam się, aby go zużyć. Przyznam, że pozytywnie mnie zaskoczył i ładnie nawilżył pięty i szybko się wchłaniał. 

4. Balsam do ciała EOS wersja Berry Blossom, 200ml

Dotychczas używałam wyłącznie balsamów do ust EOS. Balsam dostałam w prezencie i bardzo się ucieszyłam, że mam możliwość przetestowanie kolejnego kosmetyku marki. Opakowanie, które jest bardzo sztywne i czasem nie pomagało w dozowaniu balsamu, pięknie prezentowało się w łazience. Zapach bardzo przyjemny, lekko pudrowy, słodkawy zapach. Nawilżenie nie było ekstremalne, ale dawał ukojenie mojej suchej skórze.

5. Żel myjący-energetyzujacy Lirene C+D pro Vitamin Energy, 200ml

Dostałam go do testów. Jego przeznaczenie to mycie twarzy, jednak dla mnie nie był to dobry pomysł i zużyłam go do mycia ciała. Mało poręczne opakowanie, z którego ciężko było wydobyć produkt, mocno chemiczny zapach i średni skład.

6. Żel po prysznic Acentra Frou Frou Sugared Violet

Żel dostałam w prezencie. Można się rozpływać nad opakowaniem, które jest przeurocze - małe dzieło sztuki. Mógłby robić za ozdobę łazienki, bo funkcja żelu jest mocno przeciętna. Odkręcana tubka z mocno płynna konsystencją nie jest dobrym rozwiązaniem.


7. Szampon do włosów Planeta Organica wersja prowansalska, 280ml

Ten szamon już się przewijał w moich zużytych produktach. Głównie zużywa go mój mąż, którego wysokoporowate włosy dobrze na niego reagują.

8. Wzmacniający szampon do włosów przeciw wypadaniu Olivaloe, 200ml

Nie miałam jeszcze takiego szamponu jak ten. Włosy po jego użyciu były całkowicie inne, bardziej błyszczące, gładkie, ale nie oklapnięte. Bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. W połączeniu z kuracją Jantar faktycznie zauważyłam mniejsze wypadanie włosów i wysyp tzw. babyhair czyli zagęszczenie włosów, szczególnie w okolicy skroni.                                            

9. Odżywka w sprayu Jantar, 100ml

Bardzo dużo słyszałam o tej odżywce, ale jakoś nigdy mi nie było z nią po drodze. Do tego codzienne spryskiwanie nasady włosów i zostawianie tego bez spłukiwania wydawało mi się bardzo uciążliwe. Zważywszy, że głowę myję co drugi dzień, myślałam, że włosy będą się szybciej przetłuszczać i będą oklapnięte. Powiem Wam, że bardzo się myliłam, a zauważalne efekty zachęciły mnie do dalszej kuracji. Tak w ruch poszło kolejne opakowanie.

10. Ziołowy szampon do włosów przeciw wypadaniu włosów Bioxsine, 300ml

Wydawało mi się, że włosy po nim były strasznie szorstki. Do tego miał brunatny kolor i bardzo brudził wszystko dookoła. Zużył go w końcu mój mąż. Czy spowodował zmniejszenie wypadania włosów? Trudno mi ocenić, na pewno go nie zwiększył.

11. Wybielająca pasta do zębów Rapid White 75ml

Pasty do zębów też wrzucam do denka, a co! Nie znałam wcześniej tej pasty, a była całkiem ok. Czy wybielała zęby? Pasta do zębów nie wybieli nam zęby, może jedynie usunąć nalot z kawy, herbaty, jedzenia, ewentualnie papierosów. Ta radziła sobie z tym całkiem dobrze. 


12. 13. Lipowy płyn micelarny Sylveco

Co tu dużo pisać. Jak widzicie w dwa miesiące dwa opakowanie. Mój ulubiony produkt do zmywania makijażu.


14. Płyn micelarny do demakijażu Bishojo, 200ml

Byłam bardzo ciekawa tego produktu, zapowiadał się bardzo dobrze. Przyjemny skład, ładne opakowanie. Niestety dla mnie pachnie on zbyt intensywnie i nie jestem w stanie go używać. Pójdzie on w inne ręce i mam nadzieję, że tam się sprawdzi.

15. Tymiankowy żel do mycia twarzy Sylveco, 150ml

Polubiłam się z tym żelem i kolejna zdenkowane opakowanie już za mną. Mimo specyficznego zapachu tymianku, który kojarzy mi się z kuchnią, a nie z łazienką, przyzwyczaiłam się do niego.

16. Krem na dzień nawilżająco-ochronny BeautyOil, 50ml

Krem zużyłam początkiem maja. Pełną recenzję znajdziecie w tym wpisie → KREM NA DZIEŃ NAWILŻAJĄCO-OCHRONNY BEAUTYOIL - NATURALNY PRODUKT POLSKIEJ MARKI

17. Krem pod oczy Make Me Bio wersja z ogórkiem, 15ml

Krem był bardzo wydajny i zużyłam go ponad pięć miesięcy, stosując codziennie rano. Jego pełną recenzję napisałam tu → BIO KREM POD OCZY Z WITAMINĄ E I EKSTRAKTEM Z OGÓRKA MARKI MAKE ME BIO



18. Maseczka w płachcie Collagen & Hyaluronic Acid Mask Rau Cosmetics 

Maseczka zawierała aloes, alantoninę, kwas hialuronowy, pantenol, kolagen. Po zdjęciu jej z twarzy po 30 minutach, skóra była bardzo przyjemna w dotyku, odżywiona i napięta. 

19. Płatki pod oczy Rau Cosmetics

Płatki były śmiesznie, bo nie tylko na okolicę pod oczy, ale tak jakby i na powiekę. Możecie zobaczyć dokładnie na stronie producenta → www.rau-cosmetics.pl. Dla mnie było to nie wygodne, więc złożyłam na pół i umieściłam tylko na skórze pod okiem. Efekt był bardzo przyjemny, lekko chłodzący. Zabieg zrobiłam wieczorem i rano skóra pod oczami wyglądała na prawdę dobrze. Szkoda tylko, że cena jest tak wysoka za jedno opakowanie.

20. Oczyszczający plaster na nos Let Me Out Mizon

Skusił mnie, żeby go kupić, ale szału nie ma. Szczególnie za tą cenę. Chyba lepiej zrobić sobie samemu z węgla taki oczyszczający rytuał. Wypróbuję i opiszę na pewno na blogu!

21. Eyeliner do kresek Sephora

Schował się na tym zdjęciu, ale jest tam :) To on jest tym rodzynkiem z kolorówki w tym denku. Na początku byłam nim zachwycona, ale później tak jakby zasechł lekko. Pojawiły się inne eyelinery w mojej kosmetyczce i ten się po prostu kurzył, a latka mu leciały. Bez skrupułów wylatuje do kosza. 


Udało mi się zużyć kilka próbek. Nawilżająca seria do włosów z Joico wypadła dobrze i może sięgnę po pełne opakowanie. Czarna maska z IVA NATURA bardzo fajnie oczyszczała twarz, ale jej zmywanie to koszmar - cała łazienka była czarna ;) Skończył mi się krem pod oczy z Make Me Bio, co mogliście zobaczyć kilka zdjęć wyżej, więc powoli sięgam po próbki kremów pod oczy - Norel MultiVitmin jaki i Cosnature z ekstraktem z granatu były w porządku. Próbki kremów BB z DrG zużyłam, aby sprawdzić ich kolor - jeden był nawet ładnie żółtawy. Wzięło mnie też przy czytaniu książki o Chanel na poznanie jej flagowych zapachów, dlatego znajdują się tu próbki perfum z Sephory. Jak klasyczna Nº5 nie przekonuje mnie do siebie, tak Mademoiselle czy Chance już bardziej. 
THE BLOGGER MADE ME BUY IT, CZYLI CO KUPIŁAM Z POLECENIA  BLOGEREK część I

THE BLOGGER MADE ME BUY IT, CZYLI CO KUPIŁAM Z POLECENIA BLOGEREK część I


Można by powiedzieć, że większość jak nie wszystkie kosmetyki posiadam dzięki przeczytaniu o nich pozytywnej recenzji. Tak na prawdę nie była to jakaś tam przypadkowa opinia, lecz przewijające się co chwila zdjęcia na Instagramie, makijaże wykonywane konkretnymi produktami czy recenzje na blogach. Kiedy zewsząd słyszysz jaki to cudowny produkt i musisz go mieć to w końcu łamiesz się i idziesz go kupić. W większości z produktów muszę to przyznać, byłam i jestem zadowolona. Zdarzało się oczywiście i tak, że dany produkt mi nie podpasował. Tu trzeba podkreślić, że każdy z nas jest inny, ma inne potrzeby, preferencje itp. Mimo to warto jednak moim zdaniem sięgać po informację, jak dany produkt sprawdzał się u innych, poczytać o składzie, funkcji, a nawet opakowaniu.

Tak było i w moim przypadku. Zaprezentowane poniżej produkty posiadam dzięki napatrzeniu się na nie u innych :) Post podzieliłam na dwie części, żeby nie wyszedł z tego tasiemiec. 


Palety cieni do oczu

Nie zawiodłam się na poleceniu mi tych palet. Oczywiście nie wszystkie kolory cieni używam jednakowo, jednak ich jakość jest bardzo wysoka. Matowe cienie z THEBALM są niesamowicie napigmentowane. Cienie Zoevy również są niczego sobie jednak dla mnie są w nich cienie bardziej i mniej napigmentowane. W zestawieniu Naturally Yours i En Taupe, to ta pierwsza jest bardziej używana. W En Taupe jak na pierwszy rzut oka byłam oczarowana kolorami, to makijaży wykonany tylko tą paletką jest mało wyraźny. Kolory zlewają się ze sobą, a maty są słabo napigemntowane.

Pędzle do makijażu

Jeżeli były już cienie to teraz czas na pędzle. Przed założeniem bloga, cienie nakładałam palcami, bo pacynek, które czasem dołączane są do palet nie znosiłam. Blendowanie było dla mnie słowem, które kojarzyłam tylko z robotem kuchennym i nic mi więcej nie mówiło. Od momentu zagłębienia się w tajniki makijażu wiem, że dobry pędzel może zdziałać cuda na powiece. Pierwszymi pędzlami były Hakuro, potem droższe Zoevy, a teraz wiem, że mistrzowskie są te z MBrush.


Szczotka do włosów

Byłam bardzo sceptycznie nastawiona do szczotki Tanglee Teezer. Nie rozumiałam jak kawałek plastiku może kosztować (wtedy) ponad pięćdziesiąt złotych. Co chwilę jednak słyszałam ochy i achy na jej temat i jak ona to cudownie rozczesuje mokre włosy. Rozczesywanie moich mokrych, wtedy jeszcze długich włosów to była istna katorga.  Plątały się nie miłosiernie, każde pociągnięcie grzebieniem czy szczotką wiązało się z wyrwaniem garści włosów. Skusiłam się i na promocji kupiłam podstawową wersją Tanglee Teezer i to był przełom. Niczym innym nie rozczesuje swoich włosów, nic mnie nie kudli, nie wyrywa włosów, nie rani skóry głowy. Nabyłam również kompaktową wersję szczotki i porównując ją z klasyczną, to ta druga dla mnie wygrywa. Mimo, że kompaktowa wersja prezentuje się bardziej elegancko, ma zamknięcie na ząbki i jest mniejsza, to wersja klasyczna jest dużo lżejsza oraz dla mnie przynajmniej bardziej poręczna. 

Zagraniczne kosmetyki niedostępne w Polsce

Do tej grupy szczególnie przyczyniły się polecenia innych blogerek. Bo jak kosmetyki dostępne w Polsce są reklamowane w prasie czy innych mediach i łatwo się na nie natknąć, tak o kosmetykach zagranicznych dowiaduje się jedynie z recenzji innych blogerek. Takim przykładem jest marka LUSH, w której asortymencie znajdziemy m.in. pięknie pachnące kule do kąpieli, mydła, świeże maseczki do twarzy, szampony w kostce i wiele innych ciekawych produktów. Jeżeli jesteście ciekawi jak wygląda salon LUSH to opisałam swój pobyt w salonie w Londynie w tym poście → LUSH! ZABIERAM WAS DO SALONU W LONDYNIE


Najlepszy tusz do rzęs i najlepsza marka kosmetyczna.

Tusz do rzęs L'oreal So Couture to dla mnie odkrycie kosmetyczne. Najlepsza maskara z którą moje rzęsy bardzo się polubiły. Próbowałam wielu tuszów i tych drogeryjnych i wysoko-półkowych i póki co nie znalazłam lepszego. Cieszę się, że wypróbowałam go, właśnie z polecenia innych blogerek. Jeżeli miałabym wykonać cały makijaż jedną marką, to bez wachania wybrałabym Golden Rose. Nie zaliczyłabym jej do typowo drogeryjnej szufladki, bo jednak mają swoje stoiska - podobnie jak Inglot, KIKO czy Paese. Stosunek jakości produktów do ich ceny jest bardzo zadawalający. Uwielbiam ich matowe pomadki czy to klasyczne, w kredce, w płynie.

Ładnie wyglądające kosmetyki


Takich kosmetyków jest całe mnóstwo. Taka prawda, że ładne opakowanie "robi robotę" i przyciąga wzrok i woła do nas "musisz mnie mieć". Jestem wzrokowcem i ładnym opakowanie można mnie łatwo kupić. Oczywiście przede wszystkim musi to być dobry produkt, który jest dopasowany do moich potrzeb, jednak bywa z tym różnie. Często chęć poznawania czegoś nowego zwycięża. W tej kategorii swoje miejsce może znaleźć sztyft ochronny do ust EOS. Słodkie jajeczko, które opanowało internet swoim jajeczkowatym kształtem i pastelowymi kolorami. Poległam i musiałam wypróbować - osobiście jestem z nich bardzo zadowolona. Zarzucić im można wysoką cenę, bo spotkałam się z cenami ponad 25zł, osobiście zrobiłam zapas podczas Rossmannowych wyprzedaży i kupiłam je za około 12zł.


Nie da się ukryć, że blogerki kuszą pokazując coraz to nowsze produkty na swoich blogach, social mediach. Napatrzy się człowiek i potem odruchowo wrzuca do koszyka, bo przecież trzeba to mieć, skoro tyle dobrego się o tym naczytał. Ze swojego doświadczenia wiem, że o wielu produktach nie dowiedziałabym się w ogóle, gdyby właśnie nie blogi. Sporo fajnych kosmetyków jest dostępnych w dużej mierze on-line i nie tak łatwo zdobyć je stacjonarnie. Po przeczytaniu opinii o nowym produkcie, przeanalizowaniu składu, stwierdzam, że chciałabym go wypróbować. Wiadomo, niezawsze jest tak, że skoro u kogoś produkt się sprawdził to i u mnie musi być hitem, ale o tym już w następnej części :)
Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger