Nowości lutego 2017 m.in. Mintishop, Norel, Bomb Cosmetics

Na początku lutego zostałam zaproszona na spotkanie blogerskie, o którym pisałam w tym poście. Nie zamieszczam tu po raz kolejny zdjęć upominków, które dostałyśmy od sponsorów. Jeżeli mineliście ten post, zapraszam do zapoznania się z nim :)
W lutym mam urodziny, więc będzie w tym wpisie trochę prezentów. Mój mąż zaskoczył mnie paczką z Mintishopu.


Znalazłam w niej piękną paletę matowych cieni Meet Matt(e) Trimony z TheBalm. Cienie są na prawdę świetnie napigmentowane i dobrze się blendują. Myślę, że zrobie o niej osobny post, gdzie zaprezentuje wszystkie kolory i może uda mi się sfotografować makijaż oka z jej użyciem. Beauty Blender ciekawił mnie odkąd pojawił się na rynku. Myślałam sobie jak różowa gąbka może tyle kosztować. Mój mąż sam mi powiedział, że jak ją dla mnie zamawiał, myślał, że jest dziesięć razy większa i bardzo się rozczarował, jak wyjęłam z paczki małą gąbeczkę :D Po pierwszy użyciu zrozumiałam, że to nie jest zwykła gąbka. Mineralny podkład Lily Lolo chodził za mną bardzo długo i cieszę się, że mam w końcu pełne opakowanie.


Sama sobie na urodziny zrobiłam prezent w postaci perfum. Armani Si chodziły za mną kilka lat i w końcu się zdecydowałam je kupić.


To cudo na poniższym zdjęciu to żel pod prysznic, który dostałam jako prezent na urodziny. Opakowanie jest piękne i aż żal zaczynać :)


Peeling enzymatyczny i witaminowy tonik do twarzy z Norel w pojemnościach gabinetowych. Starczą na jakiś czas ;) 


Prezentów część dalsza - znalazło się też kilka książek. Poniższą pozycję można uznać chyba za jedną z popularniejszych w internecie i social mediach. Zgadzam się z tym, że jedzenie wpływa na stan naszej skóry - w końcu wszyscy składamy się z tego co jemy. Warto jednak, jak we wszystkim zachować zdrowy rozsądek. Ten temat chyba też zostawię na osobny post :)


CZĘŚĆ ZAKUPOWA


Będąc w Drogerii Natura, znalazłam kulę do kąpieli z Bomb Cosmetics w promocji. Musiałam ją więc kupić ;)


O kremie do rąk Scandia Cosmetics pisałam ostatnio na blogu. 


Zakup w Drogerii Pigment - pasta do zębów bez fluoru z niemieckiej marki
Lavera.


W Hebe na promocji kupiłam krem do rąk Palmer's, który pachnie obłędnie kokosem. Zrobiłam też zapasa masek złuszczających do stóp L'biotica.


Jeszcze jeden prezent kosmetyczny dostał mi się pod koniec lutego - truskawkowy peeling.


Zakup z Rossmanna, czyli olejek pod prysznic z Isana. Miał być świetnym produktem do mycia pędzli, gąbeczek do makijażu i powiem Wam, że tak jest!

Muszę przyznać, że miniony miesiąc bogaty był pod względem blogerskich spotkań. W ostatnią niedziele lutego byłam na Krakowskim Spotkaniu Blogerskim - przeczytać o tym możecie tu a upominki, które stamtąd przywiozłam - tu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje bardzo za każdy pozostawiony komentarz :)

Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger